Cisza miała w sobie cos kojącego. Świat pozostał gdzieś tam, szamocący się w plątaninie dróg, pędzących samochodów, odrzutowców prujących niebo. Nie musiała wstawać, donikąd się spieszyć. Sprawdziła telefon - żadnych połączeń, wiadomości. I żadnego zasięgu! Przeklęte odludzie.
Cisza miała w sobie cos kojącego. Świat pozostał gdzieś tam, szamocący się w plątaninie dróg, pędzących samochodów, odrzutowców prujących niebo. Nie musiała wstawać, donikąd się spieszyć. Sprawdziła telefon - żadnych połączeń, wiadomości. I żadnego zasięgu! Przeklęte odludzie.
Książka: Światło po zmierzchu