Sięgnęła po małpkę. Pierwszy łyk zapiekł, jakby alkohol miał kolce. Drugi wszedł lepiej, choć skończył się odruchem wymiotnym, i tak mniejszym niż przy randomowym kliencie finiszującym w jej ustach. Po trzecim wódka zaczęła rozmiękczać myśli, nadając im rozsądny ton.
Sięgnęła po małpkę. Pierwszy łyk zapiekł, jakby alkohol miał kolce. Drugi wszedł lepiej, choć skończył się odruchem wymiotnym, i tak mniejszym niż przy randomowym kliencie finiszującym w jej ustach. Po trzecim wódka zaczęła rozmiękczać myśli, nadając im rozsądny ton.
Książka: Stella. Narodziny psychopatki