Wszyscy oni przekazują mu meldunki, w których raportują wszystko, co widzieli i słyszeli. Dzięki temu, choć w Rudniku uważają go za głupka i tak go właśnie nazywają: "wiejski głupek", on wszystkich zna i o wszystkim wie.
Doskonale jednak wiedział, że nawet najdłuższa podróż kiedyś się kończy i tam, gdzie wysiadamy, zawsze jest tak samo jak tu, wszędzie bowiem targamy ze sobą swoje fatum. Ono jest w nas, a nie na zewnątrz, jak zawieja, deszcz czy śnieg. To można zostawić za plecami, tamtego nie. Bo tamto jest jak garb, przed którym nie da się uciec. Możemy tylko stawić tamtemu czoła i to przezwyciężyć. Przynajmniej do czasu.
Poznał prawdę, lecz nie poczuł się oczyszczony. Bo prawda nie wyzwala. Ona jeszcze bardziej tytła. I zwykle lepiej jej wcale nie poznawać.
Starał się przegnać złe myśli i powtarzał w duchu: "Będzie dobrze. Będzie dobrze..." Nie będzie! Wiedział to. Czuł, że już nigdy nie będzie dobrze, a przecież jego złe przeczucia zawsze się sprawdzały. Nigdy dobre! Zawsze złe. A to było akurat najgorsze ze wszystkich.
Moja maszyna losu. Niezawodna, perfekcyjna i piękna jak dzieło sztuki, lecz w przeciwieństwie do niego też zabójcza. Niczym rozpięta między gałęziami pajęczyna srebrząca się w słońcu z nim jako pająkiem czyhającym na ofiarę.
Nie był potworem. Kiedyś. To świat okazał się potworny. I ludzie. Bo to oni uczynili z niego potwora. Zabrali mu życie i tych, których kochał.
Wszyscy oni przekazują mu meldunki, w których raportują wszystko, co widzieli i słyszeli. Dzięki temu, choć w Rudniku uważają go za głupka i tak go właśnie nazywają: "wiejski głupek", on wszystkich zna i o wszystkim wie.
Książka: Zaprzaniec