Setki, jeśli nie tysiące razy zatrzymywali mnie Polacy odwiedzający Londyn i z uśmiechem mówili: "Ooo, dzień dobry, pan z telewizji!". Za każdym razem pytałem, jak im się podoba miasto - i nigdy nie usłyszałem narzekań, no chyba że na obolałe nogi.
Ostatnimi laty zimą pogoda jest mniej chwiejna. Aura za oknami w Święta Bożego Narodzenia częściej przypomina święta Wielkiejnocy, a często bywa tak ciepło, że nawet nielubiący zbytnio się wietrzyć Brytyjczycy otwierają okna.
Setki, jeśli nie tysiące razy zatrzymywali mnie Polacy odwiedzający Londyn i z uśmiechem mówili: "Ooo, dzień dobry, pan z telewizji!". Za każdym razem pytałem, jak im się podoba miasto - i nigdy nie usłyszałem narzekań, no chyba że na obolałe nogi.
Książka: Londyn po mojemu. Spacerem po mieście i historii