Wiele wymiarów jasełek

Autor: lifeonmars
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

 


PATRYCJA
Wsparcie Łukasza, zaparzona przez niego zimowa herbata i kilka głębokich wdechów pozwoliły mi zebrać się do kupy. Te wahania nastroju i dopadające mnie znienacka chwilowe załamania były moją zmorą odkąd pamiętam. Bardzo długo nie umiałam tego zaakceptować. Na szczęście dorosłam.
Szliśmy do sali konferencyjnej ramię w ramię, jak partnerzy z prawdziwego zdarzenia. Nasz krok był pewny, uśmiechy pełne energii, zapału i ktoś patrzący z boku mógłby pomyśleć, że wiemy, co robimy. Tak naprawdę nie wiedziałam, co takiego Łukasz skrywa w swoich notesach, a on nie wiedział, co jest w mojej głowie. Poza chaosem, rzecz jasna, który wręcz wylewał się na zewnątrz.
Łukasz zamaszystym ruchem otworzył szklane drzwi i weszliśmy do środka, gdzie już czekali nasi współpracownicy.
– Przepraszam za poprzednią próbę – zaczęłam, starając się każdemu spojrzeć w oczy. – Nie zawsze dobrze radzę sobie z presją. Postaram się nad sobą panować, ale nie wiem, czy wytrzymam z wami do tej nieszczęsnej premiery.
– Pati, poczekaj do wigilii, a zobaczysz, że niektórzy nawet ludzkim głosem zaczną mówić – zaśmiał się Filip.
– Przyznaj się, że mówisz o sobie. – Anita szturchnęła Filipa w ramię. – A jeśli chcecie dostać wypłaty w tym miesiącu, to jedźmy z tą próbą, bo nie zdążę zrobić wam przelewów.
Taki argument wystarczył, by zmotywować aktorów do pracy. Przeszło mi przez myśl, że jednak posada księgowej ma większy autorytet niż specjalistki do social mediów. Ja co najwyżej mogłam zaszantażować ich, że pokażę ich ciemne oblicza na Facebooku...
– Słuchajcie, bo taka mała zmiana zaszła – powiedział przytomnie Łukasz. Ja już dawno zapomniałam, że warto poinformować o tym kolegów.
– Odwołujemy akcję? – zapytał z nadzieją Radek.
– Nic z tych rzeczy. Ale zdecydowaliśmy się na znaczne skrócenie tekstów. Podzielimy was w pary, damy nowe, krótsze teksty. W każdym razie rezygnujemy z tradycyjnych jasełek.
– Jak to? Nie będę Herodem? – Żartobliwie oburzył się Sebastian, który wyjątkowo znalazł czas na próbę.
Wyraźnie widać było, że aktorom przypadła do gustu wymyślona przez Łukasza zmiana. Po wymienieniu jeszcze kilku uwag i ustaleniu pory jutrzejszego zebrania wszyscy wrócili do swoich obowiązków. Łukasz zaczął zbierać swoje porozkładane kartki i segregować je tylko jemu wiadomym systemem. W głowie wciąż miałam chaos, ale jedno wiedziałam na pewno – potrzebowałam koloru, światełek i zapachu pierników.
– Idę na jarmark – rzuciłam. – Chyba muszę poczuć świąteczny klimat, żeby do jutra wymyślić jakąś strategię. Przy okazji zaopatrzę nas w jakieś dekoracje.
– Idę z tobą. To trzeba ogarnąć z głową. – powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu.
– Czyli z Excelem? – zaśmiałam się, ale nie dał się sprowokować.
Zanim się obejrzałam, już trzymał mój płaszcz.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
lifeonmars
Użytkownik - lifeonmars

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-24 00:04:43