Wiele wymiarów jasełek

Autor: lifeonmars
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

 

PATRYCJA
Poranki w wydawnictwie zawsze bez wyjątku pachniały kawą i brzmiały jak włączony ekspres. Kiedy weszłam do biura, Ela już siedziała w recepcji z filiżanką cappuccino.
– Dzień dobry, moja zdolna aktorko – przywitałam ją wesoło. – O dziesiątej próba, nie zapomnij.
Szybkim krokiem przeszłam przez wydawnictwo, informując wszystkich o spotkaniu w sali konferencyjnej, a następnie ciężko opadłam na krzesło przy moim biurku i głośno westchnęłam.
– Ty z nocki w kopalni tu przyszłaś? – Głowa Radka wysunęła się zza jego monitora.
– Też byś tak miał, jakbyś do czwartej ślęczał nad scenariuszem, za który nikt ci nie zapłaci.
– Być może. Jak ci poszło? – spytał troskliwie.
– Okaże się. – Wzruszyłam ramionami. – O dziesiątej próba. Radziu, nie spóźnij się, błagam – rzuciłam na odchodne i, olewając swoje etatowe obowiązki, ruszyłam w stronę ekspresu.
Gdy z kubkiem mocnej czarnej kawy szłam do konferencyjnej, zastanawiałam się, czy mój współreżyser w ogóle jest w pracy. Nie widziałam go jeszcze, a on zwykle jest w pracy raczej punktualnie. Miałam tylko nadzieję nie zastać go w sali prób – wciąż byłam na niego zła, chociaż w sumie nie wiedziałam dlaczego.
Odetchnęłam, gdy okazało się, że konferencyjna jest pusta. Nie oświeciłam światła. Tego dnia było wyjątkowo pochmurnie, dlatego przez okno nie wpadało zbyt wiele dziennego światła. W tym półmroku usiadłam na podłodze i w ciszy sączyłam kawę, dokładnie koncentrując się na każdym łyku. Planowałam jeszcze raz przeczytać scenariusze, nad którymi pracowałam niemal całą noc, jednak sen był sprytniejszy ode mnie.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
lifeonmars
Użytkownik - lifeonmars

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-24 00:04:43