Licznik Odsłon: 79342 Osób: 69698 Oczekiwania... Simon R. Green
Człowiek ze złotym amuletem - chyba nowy cykl, The Secret History
Kim Harrington
Clarity - prawda jest zbyt mroczna, by ją znieść
Jeri Westerson
Wąż wśród cierni - przygody Crispina Guesta, zwanego Ogarem
Michael Hesemann
Religia Hitlera - religijne obliczu hitleryzmu
Nalini Singh
W niewoli zmysłów - poznaj świat podzielony przez potężną rasę o fenomenalnych mocach umysłu, ale pozbawioną serca...
Richard Panek
Ciemna strona Wszechświata - Nobel w dziedzinie fizyki 2011 – historia nagrodzonego odkrycia
Mark Sołonin
Nic dobrego na wojnie - fakty i zdarzenia II Wojny Światowej, które oficjalna historia najchętniej by pominęła i przemilczała
D. J. MacEachin
Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981 - analizy nieznanych dotąd dokumentów amerykańskiego wywiadu
Richard Leonard
Gdzie, do diabła, jest Bóg? - książka o sensie cierpienia
pod red. Mariusza Gajewskiego
Kontrowersyjne grupy kultowe i sekty - mozaika problemów dotyczących groźnego zjawiska społecznego i indywidualnego, jakim są sekty i grupy kultowe
Rafik Schami
Baśnie z Maluli - baśnie dla dorosłych z Syrii
Tomáš Halik
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą - Nagroda Europejskiego Stowarzyszenia Teologii Katolickiej 2011
Maureen Bloom
Żydowski mistycyzm a magia - poszukiwanie źródeł niegasnącej popularności amuletów oraz symboli we współczesnym Izraelu i diasporze
Ks. Robert Skrzypczak
Chrześcijanin na rozdrożu. Kryzys w Kościele posoborowym - kryzys to niebezpieczeństwo i szansa zarazem
David Bentley Hart
Chrześcijańska rewolucja a złudzenia ateizmu - analiza "nowego ateizmu"
Alonso Cueto
Niebieska godzina - o kondycji ludzkiej natury, okrucieństwie wojny i potrzebie miłości
Rafik Schami
Opowiadacze nocy - historia o przyjaźni, wyobraźni, egzotycznej kulturze i sztuce opowiadania baśni
Mario Beauregard, Denyse O`Leary
Duchowy mózg. Neuronaukowa argumentacja za istnieniem duszy - mózg, umysł, dusza Ciekawe nowości Aleksandra Ruda
Wybór - chcesz być piękna, sławna i pożądana? Lepiej odpukaj w niemalowane
Janet Evanovich
Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy - Stepanie Plum, łowca nagród z New Jersey
Karen Traviss
Gears of War 2: Jacintos Remnant - powstrzymać Szarańczę
Mark Hodder
Dziwna sprawa Skaczącego Jacka - Sir Richarda Francisa Burtona przypadki
David Louis Edelman
Infoszok - początek Trylogii Skoku 225
Jeri Westerson
Zasłona kłamstw - Crispin Guest w akcji
Rafał A. Ziemkiewicz
Śpiąca królewna. Pieprzony los Kataryniarza - klasyczne już teksty
Marcin Mortka
Miasteczko Nonstead - to miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi
Wojciech Warecki
Woda z mózgu - jak się ustrzec medialnej manipulacji?
Wojciech Sumliński
Z mocy bezprawia - opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół
Jim Butcher
Front burzowy - magia potrafi zabić, na śmierć
Charlaine Harris
Gorzej niż martwy - Sookie jest poruszona, zaszokowana i zmęczona oraz z całych sił pragnie powrotu do normalności
Karen Marie Moning
Krwawe szaleństwo - świat zabójczej magii i starożytnych tajemnic, we współczesnej Irlandii
Charlaine Harris
Dotyk martwych - kelnerka-telepatka
Jeaniene Frost
W pół drogi do grobu - półwampirzyca Catherine Crawfield poluje na nieumarłych i ich zabija
Ian McDonald
Dom derwiszy. Dni Cyberabadu - 715 stron McDonalda
Kevin Hearne
Raz wiedźmie śmierć. Kroniki Żelaznego Druida 2 - druga księga serii o Atticusie O`Sullivanie, ostatnim druidzie
J. E. Kaufmann
Fortyfikacje Trzeciej Rzeszy - historia wciąż kryje w sobie emocjonujące tajemnice
Ilona Andrews
Na krawędzi - nowy cykl pisarskiego duetu
Rafał A. Ziemkiewicz
Viagra mać! wyd. 2 - dla tych, co nie boją się myślenia pod prąd
Barbara Frale
Templariusze i Całun Turyński - nowe światło na fascynujące dzieje najpotężniejszego rycerskiego zakonu średniowiecza
Chris Weston
Fotografia przyrodnicza. Techniki pracy najsłynniejszych fotografów natury - sekrety zawodowych fotografów dzikiej
Bob Davis
Światło, aparat, ujęcie. Kreatywne techniki oświetleniowe - malowanie światłem
William J. Hoye
Teologiczne błędy myślowe - o błędach teologicznych, które współcześnie cieszą się uznaniem
Lisa Randall
Ukryte wymiary Wszechświata - przystępne wprowadzenie do fascynującej teorii współczesnej fizyki
Philip K. Dick
Człowiek z Wysokiego Zamku - apokaliptyczna wizja ginącej z głodu Ameryki
Tomasz Kołodziejczak
Głowobójcy - teksty o Dominium Solarnym
Rafał A. Ziemkiewicz
Michnikowszczyzna wyd. 2 - o pewnej nieomylnej wyroczni etycznej, politycznej i intelektualnej
Ulrich Völklein
Josef Mengele doktor z Auschwitz - nieprzeciętnie wykształcony człowiek: doktor filozofii i nauk medycznych, skrzypek i poeta, cynik, mizantrop i sadysta
Filip Gańczak
Filmowcy w matni bezpieki - tajemnice inwigilacji gwiazd polskiego kina
Roger Penrose
Cykle czasu. Nowy niezwykły obraz Wszechświata - śmiała hipoteza konforemnej kosmologii cyklicznej
Martin Löffler SJ
Taka jest moja wiara - przerzucanie pomostu między prowadzonymi przez naukowców badaniami teologicznymi i wiedzą katechizmową
DAVID duCHEMIN
W pogoni za stylem. Dziesięć sposobów na poprawę własnych zdjęć - darmowy e-book do ściągnięcia
Wyspa kanibali. 1933 Deportacja i śmierć na Syberii duszy - opowieść o zapomnianej zbrodni Książki zawsze warte lektury - Stanisław Lem - Solaris
- Michał BUŁHAKOW - Mistrz I Małgorzata
- Martha Grimes - Hotel Paradise
- Neil Gaiman - Nigdziebądź
- Neil Gaiman - Koralina
- Antoni Libera - Madame
- Davies Robertson - trylogia Cornishowa
- Davies Robertson - trylogia deptfordzka
- Cornelia Funke - Atramentowe serce
- Anne Fine - Dziennik kota mordercy
- Francesca Simon - Koszmarny Karolek
- Anita Shreve - Ciężar wody
- Lee Goldberg - Detektyw Monk jedzie na Hawaje
- Paweł Jasienica - Polska Jagiellonów
- Paweł Jasienica - Polska Piastów
- Anna Funder - Stasiland
- Anna Świderkówna - Biblia a człowiek współczesny
- Anna Świderkówna - Rozmowy o Biblii
- Christopher Andrew - Archiwum Mitrochina II. KGB i świat
- Michał Heller - Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata
- Roger Penrose - Droga do rzeczywistości. Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem
- ufff... to jeszcze nie wszystko
|
Krabat
Notatkę dodano:2012-02-25 11:45:25
Są książki, które zaskakują. Wystają ponad przeciętność półek zawalonych nowościami wydawniczymi i bestsellerami nie tyle nietypowym formatem co jakością: wydania, tekstu, przesłania, formy graficznej. Taką pozycją jest Krabat Otfrieda Preusslera, powieść oparta o starą łużycką legendę. Pokazuje ona, że z przeszłości można czerpać wiele dobrego, także jeśli idzie o literaturę. Mądrości, doświadczenia życiowego, wrażeń estetycznych i zawsze aktualnych przemyśleń.
Otfried Preussler w sposób niezwykły opowiedział na nowo ludową opowieść. Ubrał ją w takie słowa, wyraził w takim stylu, że można tylko schylić z uznaniem głowę. Ta książka łączy w sobie to, co najlepsze w literaturze: moc oszczędnego i wyrazistego słowa, siłę przekazu treści, bogactwo myśli, piękno graficzne wydania. Takie zadrukowane karty z przyjemnością bierze się do ręki. Brak komentarzy
„Za każdą fortuną kryje się zbrodnia.”
Notatkę dodano:2012-02-20 16:01:28
Tytuł tej recenzji - motto Sprawy Rembrandta - to myśl dobrze znanego (?!) pisarza, Honore de Balzaca, której z pewnością gorąco zaprzeczyliby członkowie stowarzyszeń typu Business Center Club, prezesi potężnych korporacji, banków, towarzystw ubezpieczeniowych, spółek giełdowych, politycy. Ludzie posiadający ponadprzeciętne majątki. A przecież spostrzeżenie to w gruncie rzeczy wcale nie jest aż takie zaskakujące. Wszyscy chyba znamy powiedzenie patronujące narodzinom III RP: pierwszy milion trzeba ukraść (oczywiście komuś). Brzmiało ono wtedy nieomal radośnie, z pewnością zaś prosto tłumaczyło pochodzenie fortun niektórych błyskotliwych biznesmenów. Przypomina zresztą ono, że byli, są i będą na tym świecie ludzie - i to wcale nie ci biedni - którzy dla pieniędzy, wielkich pieniędzy zrobią wszystko. Dosłownie wszystko.
W małym angielskim miasteczku Glastonbury Christopher Liddell odnawia stare obrazy. W ciszy, spokoju prowincjonalnej, zagubionej wśród łąk i wiejskich ostępów miejscowości pracuje nad cennym płótnem Rembrandta oraz kilkoma, tylko trochę mniej drogimi obrazami innych autorów. Poufne zlecenie, pełna dyskrecja zleceniodawcy i zleceniobiorcy nie przynoszą w tym przypadku żadnego efektu. Ktoś brutalnie morduje konserwatora i zabiera, co ciekawe, tylko jeden, wcale zresztą nie najbardziej poręczny obraz - płótno Rembrandta. Kradzież ta jest bezpośrednim powodem wizyty marszanda Juliana Isherwooda w samotni legendarnego agenta Mossadu, Gabriela Allona i jego żony Chiary, w spokojnej osadzie Gunwalloe. Współpracujący od dawna z izraelskim wywiadem Isherwood ma powód by zakłócić spokój małżeństwa dochodzącego do siebie po traumatycznych przeżyciach. Tym powodem nie jest tylko reputacja jego firmy, ale i czterdzieści pięć milionów dolarów, które wart jest zaginiony obraz. Choć Gabriel nie jest czuły na magię tak znaczących kwot pieniędzy, prośba przyjaciela i poczucie sprawiedliwości nie pozwalają mu zlekceważyć sprawy. Konserwacja obrazów jest o wiele łatwiejsza od ich poszukiwania, ale Allon decyduje się pomóc. Muzeum Dzieł Skradzionych dysponuje bowiem największą na świecie kolekcją, a Gabriel czuje, że musi czynić wszystko co w jego mocy, by tak nie było. W ten sposób wkracza ponownie na ścieżki, które są mu tak dobrze znane. Odkrywa kolejną mroczną historię sięgającą czasów wojny, tajemnic Zagłady, źródeł bogactwa niektórych ludzi ze świecznika.
Sprawa Rembrandta (The Rembrandt Affair, 2010) to dziesiąta z kolei powieść Daniela Silvy o przygodach superagenta Gabriela Allona. Podejmująca jego ulubione tematy związane z Holocaustem, nielegalnym rynkiem dzieł sztuki, zagrabionymi majątkami ofiar nazizmu, funkcjonowaniem państw demokratycznych, walką wywiadów, szpiegostwem przemysłowym, zbrojeniami i zagrożeniami terrorystycznymi Autor zręcznie miesza fakty i fikcje tworząc powieść sensacyjną, która zdaje się w wielu miejscach dotykać rzeczywistości. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to powieść realistyczna czy w pełni wierna faktom historycznym. Jej wydźwięk propagandowy jest taki, że za sponsora książki można by śmiało uznać Mossad i władze państwa Izrael. O ile bowiem w powieściach szpiegowskich innych twórców albo wierność realiom jest dużo większa (np. John Le Carre, Stella Rimington, Robert Littell, Vladimir Volkoff) albo autorzy dają upust fantazji (Robert Ludlum, Frederick Forsyth, Ken Follet, Nelson DeMille) pisząc z mniejszą dbałością o wiarygodność szczegółów za to z większym, mniej nasączonym myśleniem ideologicznym rozmachem.
Bohaterowie Silvy w większości są niezwykle wyraziści i zapadający w pamięć, choć jednocześnie trochę zbyt jednowymiarowi. Izraelscy agenci są dzielni, oddani sprawie, szlachetni, morderczo skuteczni. Popełniają błędy kiedy pozwala im na to autor, a nie sytuacja. Czasami mają jakieś rozterki, ale szybko ścierają je z twarzy ideologicznie słuszną chusteczką higieniczną. Ich przeciwnicy to w większości łajdacy nie przestrzegający żadnych zasad cywilizowanego świata. Brutalni, złośliwi, kłamliwi, dwulicowi, lubujący się w przemocy. Autor stawia na wyraźny podział: dobrzy aż do przesady i źli z natury. Psychologia postaci jest w powieści sprawą wtórną, liczy się sprawnie poprowadzona akcja i napawający nadzieją, choć jednocześnie w pewien sposób przewrotny finał.
Daniel Silva potrafi manipulować emocjami czytelników i sprawiać, że w pewnym momencie kibicujemy i czujemy sympatię nawet dla zawodowych zabójców (agentów w tym celu wyszkolonych). Przeciwników umiejętnie dehumanizuje, unikając pokazywania ich jako konkretnych, posiadających jakieś uczucia ludzi. Uwypukla negatywne cechy osobowości złych charakterów byśmy nie mieli wątpliwości, kto jest do szpiku kości niedobry. Niepokojąca jest jawnie wyrażona w powieści pochwała zabijania wrogów, w słusznej sprawie, wyrównywania rachunków i to za wszelką cenę, krwawej wendetty. Niepokojące jest pokazywanie jak służby wywiadowcze oplatają świat swoimi pajęczynami, obywateli traktują jak naiwne muchy do nich wpadające. Są dla nich źródłami informacji, wrogami, utrudnieniami w realizacji szczytnych idei. Prawa obywatelskie to tylko mające mydlić oczy zapisy papierowe. Pracownicy wywiadów pokazywani w Sprawie Rembrandta czują się nadludźmi będącymi ponad prawem. Nie obowiązują ich kodeksy karne i cywilne poszczególnych państw. Kiedy działają poza prawem to muszą dbać tylko o to, by nie dać się na tym przyłapać. Dla realizacji swoich celów okłamują, okradają, inwigilują, wykorzystują innych. Jak chcą, to zabijają bez skrupułów. W końcu walczą o lepszy świat i bezpieczne jutro.
Chwilami Silva w twórczym zapamiętaniu pisze rzeczy mało wiarygodne: kilka linijek programu komputerowego może jakoby wymusić wykradanie poufnych, szyfrowanych danych z komputera i to przez całe lata; dziennikarka brytyjska zostaje w sposób bezpośredni zwerbowana do pomocy służbom wywiadowczym (w tym występującemu pod własnym szyldem Mossadowi) i nabywa niebywałych umiejętności w niezwykle krótkim czasie. Moje uwagi krytyczne mają pokazać, że powieści tej nie należy traktować jako źródła poważnych informacji. Jej wymiar propagandowy jest bowiem zbyt wyraźny. Nie zmienia to faktu, że książkę czyta się szybko i z pewną przyjemnością płynącą z lektury sprawnie napisanej powieści sensacyjno-szpiegowskiej. Akcja potrafi wciągnąć, jej zwroty zaskoczyć, a zakończenie dać odpowiednią satysfakcję, o ile nie oczekujemy czegoś poważniejszego niż w sumie rozrywkowa lektura (choć poruszająca również tematy ważne. przygnębiające i poważne).
Ciekawostką może być pojawiająca się w książce negatywna postać o nazwisku Brunner. Cóż, mi osobiście skojarzyła się ona od razu z dzielnym polsko-radzieckim szpiegiem kapitanem Klossem i jego oponentem w źle kojarzącym się czarnym mundurze, sturmbahnführerem Hermannem Brunnerem (według mnie ten ewidentnie czarny charakter w serialu telewizyjnym nie został ukazany odpowiednio złowrogo) oraz z jakże charakterystycznym dla naszej kultury masowej cytatem: „Brunner, ty świnio!”  Brak komentarzy
Uzupełnienie recenzji Ślepowidzenia P.Wattsa
Notatkę dodano:2012-02-06 11:38:19
Pamiętnik opowiedziany maszynie przez mięcho - uzupełnienie recenzji Ślepowidzenia. Kilka dodatkowych uwag.
1. Opowieść syntetyka Siriego przeplatana jest wspomnieniami z jego dotychczasowego życia. Jest próbą refleksji nad tym czym jest osobowość człowieka, inteligencja czy świadomość. Odpowiadaniem na pytanie czy osobowość może się zmienić pod wpływem operacyjnych -farmakologicznych lub innego typu - ingerencji w mózgu. Rozważaniem pytania: czy technologia i sztuczne zmiany w układzie nerwowym człowieka mogą i w jaki sposób wpłynąć na jego postrzeganie samego siebie i świata. Jak na człowieczeństwo może wpływać różnoraka ingerencja w jego organizm? Tego typu pytania pojawiają się od wielu lat, stawiają je sobie osoby chore na epilepsję i inne schorzenia o podłożu psychofizycznym, które doświadczają niepokojących skutków stosowania leków, nowatorskich terapii. Chodzi o to, że leki zmniejszając dolegliwości jednocześnie negatywnie wpływają na człowieka, na jego stan psychiczny, samoświadomość, odbieranie świata. Osoby wybitnie uzdolnione poddane terapiom potrafią zagubić swoje umiejętności co wpływa z kolei na ich samoocenę i może powodować głębokie depresje, poczucie nieodżałowanej straty czegoś niezwykle istotnego, nawet części samego siebie. Zdarzają się sytuacje, kiedy cierpiący artyści rezygnują z leczenia bo nie chcą zostać pozbawieni tego, co dotychczas było motorem napędowym ich twórczości, a co zanika pod wpływem leczenia farmakologicznego. Stają wobec problemu: spokój i otępienie twórcze czy burzliwe, niebezpieczne życie pełne emocji i bólu tworzenia.
2. Dziwaczna poetyka Wattsa wywołuje sprzeczne uczucia. Autor zdaje się przesadzać, nadużywać zestawu słów sprawiających wrażenie poetyckich określeń wymieszanych z żargonem naukowym. Oto wybrane przykłady:
Tezeusz, na kursie ku krawędzi Układu Słonecznego, niosąc w ładowni los świata, nie tracił masy na poczuciu własnej wartości. (s.53) Brwi Szpindla zbliżyły się do siebie jak tokujące gąsienice. (s.55) Połyskiwał obawami jak słonecznym blaskiem. (s.200) Kiedy Sarasti na mnie patrzył (...) pół miliona lat topniało w okamgnieniu. (s.60) Zaklęcia znałem - rozbijanie i dekonstrukcja antymaterii, teleportacja kwantowych numerów seryjnych (...) (s.23) Połyskiwał obawami jak słonecznym blaskiem. (s.200)
3. Pisarz stale próbuje eksplorować pewne obszary nauki, miesza słabo pasujące do siebie światy niejednoznaczności poetyckiej i konkretności, rzeczowości dominującej w świecie badacza rzeczywistości. Pojawiają się koślawe metafory technokraty, mętne wyrażenia, które niczego sensownego nie wyrażają i są swoistą papką. Czymś do wycięcia brzytwą Ockhama. Watts uwielbia przesadę, która stosowana nagmiennie potrafi być irytująca: nadużywane jest chociażby słowo milion występujące co chwila jako wyraz zadziwienia (np. milion banalnych pytań). Słowem do którego pisarz czuje wyjątkową słabość jest topologia. Mamy więc topologię komety, informacji, konkretnego człowieka. Matematykom topologia kojarzy się przede wszystkim z konkretnym działem matematyki zajmującym się pewnymi własnościami przestrzeni. Tu słowo to używane jest raczej w sensie struktury układu elementów przyjmującej określony kształt (np. gwiaździsta topologia sieci komputerowej), ale jest zwyczajnie i według mnie niepotrzebnie nadużywane. Miejscami język autora jest mało komunikatywny, służy raczej popisom lingwistycznym, tworzeniu nieszablonowych zestawień, dziwacznych metafor, porównań.
Rutynowe uzasadnienia mogę wyliczać choćby przez sen, gadać bez końca o rotacyjnej topologii informacji, o nieistotności pojmowania semantycznego. (s.49)  Brak komentarzy
Docenić codzienność
Notatkę dodano:2012-01-25 10:55:55
Reklamy często sugerują nam, że ważne jest przede wszystkim świętowanie. Już od początku tygodnia słyszymy, że już wielkimi krokami zbliża się weekend, a wtedy czas na imprezę ze... skrzynkami alkoholu, sorry, piwa (bezalkoholowego?!), łomocącą muzyką, obłędem w oczach, wyłączeniem jakiegokolwiek myślenia, daniem sobie na luz. Politycy i biznesmeni z kolei liczą jakie straty przynoszą zwykłe i przedłużone weekendy, opisują jakieś liczone w milionach euro, złotych, dolarów czarne dziury w kieszeniach - przynajmniej niektórych. Co zatem jest ważniejsze: codzienność czy święta?!
Prawda chyba leży pośrodku - ani to, ani tamto. Święto to dla mnie ukoronowanie codzienności. To oderwanie się od niej w jakiś sposób, ale nie odcinanie się. Czas na spojrzenie z dystansu na wir, któremu często dajemy się bezrefleksyjnie porywać. Ale święto bez szarej codzienności nie ma sensu. Świat oparty o nieustanne świętowanie byłby nudny, męczący i pusty. Nieschodzący uśmiech z twarzy, niekończąca się balanga znudziłyby się szybciej niż sobie wyobrażamy.
Życie od święta do święta, od dni wolnych do dni wolnych, od weekendu do weekendu wydaje się w dużym stopniu bezsensowne. To tak jakbyśmy marnowali dany nam czas. Większość tego czasu, bo przecież weekend to 2-3 dni, a 4-5 to zwykłe dni robocze. Ktoś, kto nie potrafi się nimi cieszyć wiedzie smutny żywot. Życie pełnią życia to cieszenie się całym czasem jaki mamy do dyspozycji, a nie tylko jego skrawkami.
Jak cieszyć się świętem nie mając satysfakcji ze zwykłego dnia i tego, co wtedy wtedy robimy?!
W czasie takich zwykłych, nieświątecznych dni możemy nie dać się szarości obowiązków np. coś miłego sobie poczytać. Dodać codziennej krzątaninie trochę fantazji. Komentuj(2)
Okładki książek
Notatkę dodano:2012-01-09 11:56:39
Świat okładek książkowych jest fascynujący. Możemy się o tym przekonać wchodząc do dowolnej księgarni, z tym, że w realnej chyba łatwiej docenić urok danego projektu graficznego niż w wirtualnej. Większość książek kusi nas okładką, zwłaszcza tych nieznanych nam autorów. Często właśnie okładka jest tym, co przyciąga nasz wzrok, zatrzymuje uwagę, zaprasza do wzięcia do ręki, zachęca do przeczytania.
Oto kilka okładek książek napisnych przez Jima Butchera w ramach cyklu Akta Dresdena. Okładki wcześniejszych wydań Ambera oraz nowe wydanie Maga są zgodne z oryginalnymi wydaniami powieści. To wbrew pozorom nie jest zbyt częstą praktyką, choć w moim odczuciu warte jest upowszechnienia. Zwłaszcza wtedy, kiedy projekt graficzny okładki jest konsultowany z autorem książki i dobrze oddaje jej ducha. Brak komentarzy
Czy to jest znanie czy tylko złudzenie?
Notatkę dodano:2012-01-04 12:12:45
Znać kogoś. Co to znaczy?
Wielu z nas może się pochwalić pokaźną grupą ludzi o których mówi, że ich zna. Znajomi z portali społecznościowych. Postacie z mediów, których twarze są łatwo rozpoznawalne. Celebryci. Koledzy, koleżanki. Rodzina. Co jednak wiemy o nich? Na ogół znamy parę faktów, dat. Czytając czyjegoś bloga poznajemy jego opinie, przeżycia, przemyślenia. Jednak czy na pewno go znamy?
Wiele trzeźwo myślących osób zauważa, że można być samotnym w gęstym tłumie. To znak naszych czasów. SMS zastępują rozmowę, powierzchowne dzieńdobry, siema czy hejka ulotne chwile osobowego spotkania. Sami siebie znamy coraz mniej, bo coraz mniej chętnie podejmujemy refleksję nad sobą, życiem, przemijaniem. Nad sensem codziennej bieganiny, wykonywanej pracy. Jesteśmy nowocześni, przebojowi, prędcy, samotni.
Przyjaźń trudno zbudować wirtualnie. Zbyt często okazuje się, że widzimy wtedy tylko to, co chcemy widzieć. Nie drugą osobę, a nasze oczekiwania wobec niej. Idealizujemy, okłamujemy siebie. Coraz więcej młodych ludzi zakochuje się i odkochuje z ogromną żarliwością i w zaskakującym tempie. Przechodzą od ekstazy zauroczenia do ekstazy niechęci czy nawet nienawiści. Nie poznają naprawdę drugiego człowieka, nie interesują się nim, wystarczają im wyobrażenia. Realne życie stawia przed nimi trudne wyzwania. Kilka problemów i wyidealizowany, wydumany obraz ulega rozpadowi i zaczyna się nowe poszukiwanie szczęścia, nawet "po trupach", za wszelką cenę. W końcu szczęście, zadowolenie, uśmiech się nam należą.
Oglądając gwiazdy mediów, celebrytów, polityków cóż tak naprawdę o nich wiemy? Prawie nic. Obserwujemy obraz odpowiednio przygotowany, zmanipulowany, w którym autentycznego człowieka jest jak na lekarstwo. Większość celebrytów wie, że w telewizji trzeba się łagodnie uśmiechać, dowcipkować, robić dobre wrażenie. Nawet jak życie się nie układa, cierpienie nie przemija, człowiek jest draniem, złodziejem, cwaniakiem. Udawanie staje się drugim ja. Innym prezentuje się tylko zestaw odpowiednio do okazji dobranych masek.
Kogo znamy? Własne dziecko z którym wielu rozmawia kilka minut dziennie i to według prostych szablonów: co w szkole? jak poszło? jak leci? A może sąsiadów, którzy są interesujący w momencie kiedy nas "zalewają" lub czegoś od nich potrzebujemy? A może znamy dobrze samych siebie? To skąd zaskoczenie w sytuacjach w jakiś sposób skrajnych, nieprzewidywalnych?
Żeby kogoś poznać trzeba z nim przebywać i to w różnych momentach życia. Osobowości nie poznaje się poprzez newsy. Żeby kogoś poznać trzeba umieć słuchać. Co dziwne, mówienie większości z nas nie sprawia takiej trudności jak aktywne, cierpliwe słuchanie. Nie mamy siły żeby słuchać innych, z ledwością starcza nam jej żeby mówić o sobie.
Drugiego człowieka nigdy nie poznaje się do końca. Jest to stały proces, pozwalający nam odkrywać w bliźnim ciągle coś nowego. I chyba na tym polega siła naprawdę udanych związków. Na ciągłym aktywnym słuchaniu i poznawaniu się, na odkrywaniu bogactwa drugiej osoby. Na wyjściu poza powierzchowne zachowania, zwyczaje, rozmowy. Komentuj(3)
Do siego Roku!
Notatkę dodano:2011-12-31 15:26:28
Komentuj(2)
Wesołych Świąt!
Notatkę dodano:2011-12-26 12:02:28
Wesołych Świąt płynie do nas z wszystkich stron. Życzenia, pozdrowienia... Dobrze, że przynajmniej przy okazji świąt, nawet niechcąco, przypadkiem trafiamy czasami w sedno, mówimy coś ważnego, nawet czasami sobie z tego nie zdając sprawy. Zwłaszcza wtedy, kiedy wychodzimy poza stereotypy i wzorce, które same w sobie nie są złe, ale powtarzane bezmyślnie tracą na wartości wraz z brakiem zaangażowania w wypowiadane słowa. Nie wystarczy bowiem życzyć komuś czegoś mniej lub bardziej miłego, ale warto tak składać te życzenia by obdarowany nimi czuł, że kierujemy je właśnie do niego, a nie byle-by-było i na-aby-aby.
Życzę innym i sobie:
- umiejętności lepszego słuchania innych dorównującej zdolnościom krasomówczym każdego z nas
- mniejszego marnotrawienia czasu na rzeczy mało istotne, które tylko chwilowo wydają się niezwykle ważne
- zdolności do szczerej rozmowy i zarazem umiejętności odróżnienia bezpośredniości od uszczypliwości, złośliwości. Nie dociskania innych do muru w rozmowie, dawania wszystkim możliwości wyjścia z twarzą z danej sytuacji - może dzięki temu będzie mniej niepotrzebnych negatywnych emocji i spięć?
- oszczędnego, przemyślanego dawkowania sobie codziennych wiadomości - w końcu one są nigdy nie wysychającym źródłem tylu w sumie niepotrzebnych napięć i złych emocji
- nie dawania się zwariować: pracą, zakupami, zdobwaniem, byciem lepszym, szybszym, bardziej przebojowym, nowoczesnym - to wszystko jest ważne do czasu kiedy nagle przestaje być ważne, a może to mieć miejsce w jednym krótkim momencie
- doceniania chwil, które są tu i teraz - carpe diem - wszak mijają bezpowrotnie i nigdy dokładnie się nie powtarzają
- unikania przesady zarówno w cierpieniu jak w radości - wielkie szczęście potrafi doprowadzić do zawału serca czy wylewu równie skutecznie jak wielkie nieszczęście
- życzliwości - uśmiech i dobre słowo potrafią zdziałać tak wiele, nie warto ich skąpić sobie nawzajem i rezerwować tylko na wyjątkowe okazje
- świadomości, że trudno jest być specem od wszystkiego. To, co przeżyliśmy jest naszym doświadczeniem, ale inni też mają swoje przemyślenia i obserwacje. Nasze własne wnioski nie muszą być jedynie słusznymi. Mądrość polega również na samokrytycyzmie, skromności, dostrzeganiu dobra w drugim człowieku.
- dostrzegania wokół siebie pięknych rzeczy, zjawisk, bytów. Jest ich wokoło mnóstwo, wystarczy spojrzeć nietypowo (np. zdjęcie makro) na kwiatek, owada, zachodzące słońce, niebo, gwiazdy... Piękna nie trzeba szukać tylko w galeriach czy muzeach, ono jest wszędzie.
- umiejętności odpoczywania. Tak mi się bowiem zdaje, że sztuka relaksowania się i nabierania oddechu odchodzi w niepamięć w naszych sztucznie zagonionych czasach. Czasami trzeba biec, ale szkoda gnać przez całe życie, bo wtedy kończy się ono zbyt szybko. Istnieje taka hipoteza, że ilość uderzeń serca jest ograniczona dla wszystkich istot żywych. Te, których serca biją szybciej żyją krócej.
 Brak komentarzy
Obyś żył w ciekawych (jak obecne) czasach
Notatkę dodano:2011-12-16 15:18:02
Obyś żył w ciekawych czasach! - to podobno chińska (według niektórych żydowska) klątwa/powiedzenie/złośliwość. Wiecznie aktualna w tym sensie, że zawsze jest dobry (ciekawy) czas, żeby kogoś obdarzyć tym pozornie całkiem nieźle brzmiącym życzeniem.
Na stronach "angielskiej" Wikipedii temat dotyczący tego powiedzenia/klątwy jest szerzej rozwinięty. W wersji anglojęzycznej brzmi ona:
"May you live in interesting times".
Jest podobno pierwszą z trzech klątw o wzrastającej mocy. Kolejne dwie, uszeregowane według ważności i siły rażenia, to:
- "May you come to the attention of those in authority" (sometimes rendered "May the government be aware of you"). This is sometimes quoted as "May you come to the attention of powerful people." (Alternately, "important people".)
- "May you find what you are looking for." This is sometimes quoted as "May your wishes be granted."
Choć na ogół słyszymy, że pochodzenie tego powiedzenia jest chińskie, to jak to bywa z powiedzeniami, nie ma na to twardych dowodów. Plotka powtarzana bez końca staje się rzeczą naturalną, oczy-wistą, uszy-stójczą, faktem, którego prawdziwości nawet ludzie światli i krytycznie myślący nie sprawdzają. Bo i po co, skoro ludzie Zachodu "winią" za klątwę Chińczyków, to tak jest dla owych ludzi lepiej. W Chinach być może przypisują tę klątwę Europejczykom lub Amerykanom, też przezornie nie sprawdzając ile jest w tym prawdy. Brak komentarzy
Stan wojenny
Notatkę dodano:2011-12-13 16:07:36
Nie wspominam tych grudniowych dni dobrze, chociaż byłem młody i pozytywnie nastawiony do świata. Nie pamiętam następującej po nich wielkiej stabilizacji, poprawy warunków życia, bezpieczeństwa, radości z przejęcia władzy przez milicję i ludowe wojsko polskie.
Chodziłem wtedy do liceum znajdujące się w centrum miasta.
Pamiętam strach, niepewność, zagubienie. Kolejki praktycznie za wszystkim, za jedzeniem, szarym papierem toaletowym, gazetą z programem telewizyjnym. I puste półki w sklepach. Pamiętam Mamę, która chcąć wyjechać do schorowanej Babci musiała stać w długich kolejkach po łaskawie wydawaną przepustkę.
Mam w pamięci czołgi przejeżdżające już później ulicami miasta, pod oknami mojej szkoły. Niszczące i tak lichą jej nawierzchnię. Czołgi, które miały budzić lęk i po to przemierzały co pewien czas ulice zastraszanego miasta.
Pamiętam powietrze śmierdzące często pozostałościami gazu łzawiącego, którym ludzie honoru, bojownicy walczący "o socjalizm z ludzką twarzą" szczodrze obdarzali tych, którzy marzyli o zwykłej wolności.
Pamiętam niepokój na widok milicyjnego munduru. Niepewność zwykłego, przeciętnego nastolatka wobec pewnych siebie, zadowolonych, często wypasionych funkcjonariuszy bijącego serca najlepszej z Partii.
Pamiętam przekazywane wśród znajomych opowieści o wydarzeniach na kopalni Wujek. Już później, miałem okazję przechodzić przez kilka lat codziennie obok kopalni Wujek i postawionych tam krzyży. Patrzeć na miejsce w którym tajemniczy "nieznani sprawcy" strzelali do "znanych" górników.
Nie pamiętam z tego okresu niczego specjalnie przyjemnego i miłego. Cóż, być może mam wypaczoną pamięć i nie umiem spojrzeć na własne doświadczenia dialektycznie, obiektywnie, z dystansu. Podobno z tego okresu życia pamięta się zawsze najwięcej i to tego co było dobre.  Komentuj(2) |
|