„Proszę państwa, Polska nam się rozpadła...”

Tor
« powrót


Czasem boje się, że kiedy wstanę pewnego dnia rano i włączę łazienkowy radioodbiornik, usłyszę komunikat, cedzony przez spikerkę rzeczowym głosem: „proszę państwa, Polska nam się rozpadła...”


I to nie jest katastroficzna wizja, to po prostu wniosek, jaki nasuwa mi się po obejrzeniu jednego tylko dziennika telewizyjnego (choć muszę się przyznać, że śledzę je regularnie). Doczekaliśmy się upadku, upadku już chyba prawie kompletnego. To, co dziś dzieje się w Polsce, ale także na świecie, to regres polityczny, społeczny, ekonomiczny i moralny. Przykład? Zaczniemy od początku.


Przywykłem już do miotanych w moją osobę dość zdecydowanych a czasem nawet wypowiadanych w pogardliwym tonie, określeń „ultraprawicowy”, lecz muszę dołączyć do grona ludzi umiarkowanie rozczarowanych rządami PiS. Trzeba oddzielić fakty od mitów: koalicja z Samoobroną i LPR jest koniecznością, wynikająca z jawnej zdrady polityków PO. A że prezydent rozdziela pokłóconych jak dzieci polityków w piaskownicy ministerstwa zdrowia, to już przesada i kpina. Niestety – choć doskonale rozumiem ideę, jaką chce się kierować prezydent RP w polityce zagranicznej a nawet krajowej, niektórych jego posunięć zrozumieć nie umiem. Choć wciąż w rządy braci Kaczyńskich wierzę, nie tylko dlatego, że gorzej być nie może.


Co do regresu społecznego, to wystarczy chyba tylko wspomnieć o wciąż poszerzającej się biedzie i nędzy. A piszę te słowa prawie w momencie, kiedy okna mojego domu trzęsą się pod wpływem wielkich wybuchów na terenie doszczętnie burzonej, nieczynnej kopalni. Może super-hiper-market w jej miejsce?


Co do upadku moralnego, to mogę wymienić tylko upośledzonego chłopca od trzydziestu lat trzymanego w komórce, policjantów handlujących dziewczynami do zachodnioeuropejskich domów publicznych, czy chociażby pielęgniarki wstrzykujące dzieciom nie te szczepionki nie wspominając już o lekarzach czy pracownikach ZUS wydających lewe renty. Tylko synteza obrazuje ogrom zniszczenia, siejącego się naszym kraju, który dziś, na progu XXI wieku, w okresie rzekomego rozwoju europejskiej cywilizacji i kontynentalnej integracji, wygląda bardziej na trupa, na którym gniją już nawet robaki. Podobnież UE – a już w styczniu Rumunia będzie jej nowym członkiem. W takiej sytuacji piłkarscy kibice goniący zawodników po stadionie w czasie meczu mogą wywołać już tylko dziki śmiech.


Jest gorzej – bo znikąd szukać rozwiązania. Nie ma, a chwilę obecną, w Polsce politycznej idei, siły czy nawet jednostki, która jest w stanie wskazać właściwą drogę. I to jest smutne, bo jako Polak, czuje się, jakbyśmy po raz kolejny błądzili. I to wszyscy prawie, czterdzieści milionów. Czas na rozliczenie i takie właśnie smutne podsumowanie, tym smutniejsze, że coraz mniej jest nas nawet do tego rozliczenia, bo coraz więcej z nas wyjeżdża właśnie do krajów UE.


I jeszcze dwa zdania na temat politycznego trójkąta politycznego ostatnich czasów: Kaczyński, Lepper, Giertych. Nowy minister edukacji – ja jestem otwarty, bo patriotyzm i jemu podobne, cenne wartości w naszej szkole należy koniecznie wprowadzać. Tylko złośliwi mogliby pomyśleć, że już tegoroczna matura była preludium. Najpierw esej pana Jana Nowaka-Jeziorańskiego o różnicy pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem, a potem tematy wypracowań pisemnych – Makbet (dylemat dotyczący władzy) oraz chłopi (czyżby nawiązanie do nowej siły w polskim parlamencie?), którzy biją się nawet między sobą. A na angielskim? Bardzo przydatne zadanie: napisz list do znajomego w Anglii, napisz, że szukasz tam pracy; to jest już smutne.


Ah... przypomniało mi się jeszcze, jak pan Ziobro mówił, że nie życzy sobie, by ktokolwiek, kimkolwiek nie jest powoływał się na jego nazwisko. Wyobraźcie sobie, drodzy państwo, że o dziwo, nagle i niespodziewanie stolica apostolska popada w długi i chcąc nie chcąc komornik musi zawitać w papieskiego progi. I gospodarz podchodzi do niego i mówi, wyjmując kartkę zza swego białego pasa: „bo ja tu mam taki list... od pana Ziobro...”


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - Kilka słów o ... kobietach Kilka słów o ... kobietach Z ust kobiety wręcz wylewa się potok słów, a gdy dociera on do mężczyzny, ona wnikliwie obserwuje, jak poradzi sobie jej wybranek z rozszyfrowaniem skomplikowanego ciągu znaków. więcej...
Publicystyka - Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Wysiadam z tramwaju linii 41. Obok mnie dumnie kroczy osoba, która pewnie wielu użytkownikom sieci komunikacyjnych kojarzy się mało przyjemnie. Bo obok mnie idzie kontroler (ściśle biorąc - kontrolerka) więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
Katja2006-05-13 22:17:02
avatar
Pozwoliłam sobie w dziale felietony opublikować arykuł nawiązujący do Pana publikacji. Pozdrawiam.
odpowiedz
zielona-trawka2006-05-13 22:17:02
avatar
Szczera prawda i tylko prawda, ale moze gdyby w dizenniku nie emitowano tylu negatywnych informacji, nie byłoby tak zle, ponuro i przygnebijaco. Wszystko toczy sie wokół polityki i jescze raz polityki, gdzieby tylko nie spojżeć, a to że dzieją sie też dobre rzeczy i ludzie mogą być jeszcze szczesliwi tego nie wiemy , bo skąd? Same negatywne stryny naszego życia, wiec gdzie tu miejsce na usmiech i pozytywną opinie? Nie ma miejsca na radość, ale na żal i pretensje, sami sobie taki los(żałosnych Polaków0gotujemy. Przecież przyszłość należy do nas, czy nie? ciekawa ta publikacja, dziekuje życze miłych chwil:-)
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów