Nie chce mi się umierać. Wywiad z Józefem Henem

granice_pl
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Dla mnie czło­wiek zawsze był ważny. O tym ostatnio myślę, o mojej świadomości, że jestem, że istnieję, o moim wcieleniu się w człowieka. Jak pisałem w Nowoli­piu, będąc dzieckiem, wierzyłem, że razem ze mną narodził się świat. Potem się dowiedziałem, że istniał przede mną. A teraz już wiem bardzo dobrze, że będzie beze mnie. Więc życie jest najważniejsze, nie tylko dla człowieka, dla muchy też - mówił Józef Hen w rozmowie z Donatą Subbotko, opublikowanej 16 kwietnia 2013 w "Gazecie Wyborczej". Rozmowa ta znalazła się w książce Wiem, co mówię, czyli dialogi uzdrawiające. Spotkania z Józefem Henem. Zapraszamy do jej przeczytania w 90 urodziny pisarza. 

DONATA SUBBOTKO: Od czego zaczniemy, panie Józefie? Jak ogłosił jeden naukowiec PAN, „trendy" jest teraz bycie krytycznym wobec Żydów...


JÓZEF HEN: Wyciąłem sobie to z gazety, nie przestaję o tym myśleć. Wypowiedź tego profesora podszyta jest podłością. Jego nienawiść (i głupotę) najbardziej demaskuje oskarżanie ratujących się Żydów o hipokryzję, bo „usiłowali się ra­tować, przechodząc na katolicyzm". Ma pretensje pozbawiony hipokryzji pan profesor, że dostawali w ten sposób „stosowny glejt na przeżycie"(!). Żydzi, gdyby byli uczciwi, powinni byli pokornie ginąć, a nie próbować się ratować. Przepraszam za to, co powiem, ale mamy tu przykład, jak nienawiść prowadzi do zidiocenia.



D.S.: We wznowionej teraz pana autobiograficznej powieści Nikt nie woła Bożek, pana alter ego, mówi, że jest Żydem i Polakiem równocześnie, na co jego rozmówca - Niemiec, który wstydzi się, że jest Niemcem - przyznaje, że to rzeczywiście „bardzo nieszczęśliwa kombinacja".


J.H.: Bo tak jest. Mnie nigdy nie przyszło na myśl, że mogę się wyrzekać po­chodzenia, raz je tylko zataiłem - w Armii Czerwonej, kiedy obawiałem się, że jak trafię do niewoli, ktoś powie: a ten to Jude. Podstawą pisarstwa jest przeszłość, to, co się we mnie odłożyło. W domu mówiliśmy po polsku, z jidysz byłem osłuchany. To były światy równoległe. Mojemu dzieciństwu towarzyszyła z jednej strony historia biblij­na, z drugiej historia Polski, królowa Jadwiga, no i Pan Tadeusz, z rysunkami Andriollego.


W moim życiu było może ambicją, żeby się niczego nie wyrzekać, chociaż w Nikt nie woła opisałem moment tuż przed komisją andersowską, kiedy Bożek - czyli ja - stoi podczas modlitwy zbiorowej w lesie i odkrywa, że dobrze mu z tym, z tą pieśnią Kiedy ranne wstają zorze. Czuje, że jest częścią czegoś.



D.S.: Ale potem nie chce się modlić, woli stać prosto, niż klękać przed Bogiem, pyta: Na co mu moje upokorzenie? Powinna mu wystarczyć moja nędza i moja nicość.


J.H.: Bo uważa, że jeśli Bóg jest, to powinien sam w niego wejrzeć. Nie podo­ba mu się Bóg wymyślony przez ludzi - którego trzeba błagać, schlebiać mu, jak to jest w psalmach, bo to znaczy, że został stworzony przez ludzi na mia­rę władcy ludzkiego. Bożek nie chce się temu podporządkować. Ale nie wia­domo, jak by było, gdyby jednak został przyjęty do tej Armii Andersa.


Była pani na Monte Cassino? Tam są groby żydowskich żołnierzy, pewnie nie sie­dzielibyśmy teraz w „Czytelniku", tylko tam by mnie pani oglądała pod na­zwiskiem Cukier, mało literackim. W moim życiu porażki często okazywały się „zwycięstwami", przynosiły dobro. Każdy Żyd, który przeżył, przeżył cudem. Chociaż gdybym był zaro­zumiały, to bym pomyślał, że Pan Bóg mnie sobie upatrzył, żebym napisał Nikt nie woła i następne książki. Ale nie jestem. Nie aż tak...


D.S.: Mawia pan, że świat bez Boga jest niewytłumaczalny, a z Bogiem jesz­cze bardziej.


J.H.: Podobno był wielki wybuch, ale co było przedtem, kto był przedtem, czy było coś? Jedni mówią: był Bóg - ale to niewytłumaczalne. Drudzy: nie było Boga - to też niewytłumaczalne. Bo kto zrobił ten Big Bang, do dia­bła? Lem, z którym korespondowałem, śmiał się, że ma ze mną trudności, bo mnie interesuje w pisarstwie miłość i historia, a jego to przestało obcho­dzić, jego interesuje paleontologia i kosmologia. Trzeba u nas ogromnej od­wagi, żeby pisarz zwierzył się, że nie interesuje go człowiek.


Dla mnie czło­wiek zawsze był ważny. O tym ostatnio myślę, o mojej świadomości, że jestem, że istnieję, o moim wcieleniu się w człowieka. Jak pisałem w Nowoli­piu, będąc dzieckiem, wierzyłem, że razem ze mną narodził się świat. Potem się dowiedziałem, że istniał przede mną. A teraz już wiem bardzo dobrze, że będzie beze mnie. Więc życie jest najważniejsze, nie tylko dla człowieka, dla muchy też.



D.S.: Trudno orzec, czyje więcej warte. Montaigne pisał o pysze, z jaką lu­dzie odnoszą się do zwierząt.


J.H.: I że człowiek jest nienaprawialny. Gdyby wierzyć w istnienie nie tylko Boga, ale i szatana, to szatan wcielił się w Hitlera. Gdyby wierzyć... Ale jak zrozumieć całą resztę, te tłumy rozentuzjazmowanych Niemców? Jak zrozu­mieć - to teraz wyłazi - Austriaków?



D.S.: Jak pokazują badania, co drugi Austriak uważa, że Hitler nie był wca­le taki zły.


J.H.: Właśnie. Oni nie poczuwają się do żadnej winy. Ktoś ładnie powiedział, że Austriakom udały się dwie rzeczy: przekonać świat, że Beethoven był Au­striakiem i że Hitler był Niemcem.


Mam jedną pretensję do Boga, gdyby był - pisałem o tym w swoim Dzien­niku, w czasie powodzi na Śląsku i w Teresinie: dlaczego nigdy nie było po­wodzi podczas wojny? Gdyby zalało Oświęcim, te pociągi nie mogłyby doje­chać. To byłoby dla Niemców gorsze niż Stalingrad. Taka moja pretensja.



D.S.: Henryk Grynberg zwracał uwagę na coś innego - że nikt tych pociągów nie próbował zatrzymać, żadna partyzantka.


J.H.: Nigdy. Te z węglem, owszem, bo potem węgiel sprzedawano. Z Żydami nie.


W 1944 roku, kiedy byłem na Rzeszowszczyźnie, w teatrzyku 10. dywizji, pewien ocalały Żyd ofiarował mi pieniądze, żebym pojechał z nim na wieś, bo chce odebrać meble, które zostawił do przechowania chłopom. Powie­działem, że pojadę tam furmanką, ale z kolegą, do niedawna bardzo czyn­nym w podziemiu akowskim - on z karabinem, ja z naganem. Byli tacy, któ­rzy od razu rzeczy oddawali, ale byli tacy, co się wzbraniali. Przecież gdyby ten Żyd nie przeżył, rzeczy byłyby ich. Ale mogę pani opowiedzieć anegdotę. Ten człowiek przyszedł do mnie zapłacić za moje ryzyko i zostawił paczusz­kę z ciastkami. Kiedy wyszedł, rozpakowałem pakunek i razem z kolegą je­dliśmy te ciastka. Po kwadransie on wraca i pyta: nie zostawiłem tu ciastek? Zjedliście? No to na zdrowie.


To mi przypomniało pewną rzecz o Janie Brzechwie, którą mi opowiadał Marian Brandys. Brzechwa podczas okupacji miał papiery w porządku i nie był obrzezany, ale kiedyś podeszli do niego na ulicy szmalcownicy: „Ty jesteś Żyd". Był w drodze do Janki, która potem została jego żoną, ale wówczas była żoną innego, a on miał przy sobie ciasteczka dla niej. Kiedy szmalcownicy za­prowadzili go na gestapo, nie protestował. Na Szucha niemiecki oficer pyta go: „Dlaczego pan się przyznał, że jest Żydem? Przecież pan ma wszystko w po­rządku". Brzechwa na to: „Nie chce mi się żyć,




Zobacz też:

Publicystyka - Janusz L. Wiśniewski się mnie boi! Wywiad z Mariką Krajniewską Janusz L. Wiśniewski się mnie boi! Wywiad z Mariką Krajniewską - Usłyszałam z ust Janusza L. Wiśniewskiego, że więcej podczas lotu samolotem nie będzie czytał moich tekstów. Bał się - mówi Marika Krajniewska w wywiadzie na marginesie ukazania się jej nowej książki więcej...
Publicystyka - "Stałe ceny" książek nie oznaczają wyższych cen. PIK odpowiada na zarzuty czytelników - W Polsce dystrybutorzy i sieci księgarskie, by móc już na starcie zaproponować klientowi końcowemu rabat na nowości na poziomie nawet 25%, wymuszają bardzo wysokie rabaty ze strony wydawnictw, które więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów