Panny w cieniu "Wesela". Maria, Zofia i Eliza Pareńskie

Beata Bednarz, tekst powstał na podstawie książki Moniki Śliwińskiej "Muzy Młodej Polski" (Wydawnictwo Iskry)
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Miłość, namiętności, zdrady, narkotyki, samobójstwo, skandale oraz wielka Sztuka i Historia - to wszystko naznaczyło i składało się na losy trzech sióstr, które zostały okrzyknięte zaszczytnym i poetycko brzmiącym mianem muz Młodej Polski. Miały urodę, powodzenie i szacunek otoczenia. Ich życie wypełnione było romantycznymi i tragicznymi przygodami. W poszukiwaniu informacji o siostrach Pareńskich warto sięgnąć po znakomitą książkę Moniki Śliwińskiej Muzy Młodej Polski, na której podstawie powstał niniejszy tekst. Prawdziwe damy, zawsze dyskretne, eleganckie i opanowane. Stanisława Wyspiańskiego niewątpliwie intrygowały charyzmatyczne, ale różniące się charakterem i osobowością siostry Pareńskie. Dwie najstarsze uwiecznił w swym arcydramacie narodowym - w Weselu, a wszystkim trzem namalował portrety, spośród których do najbardziej znanych należy Macierzyństwo. 

Któż z nas nie zetknął się z tym pastelem, który jego twórca swego czasu tytułował jako Żeleńska z dzieckiem? Pierwszym z kolekcji portretów stworzonych przez autora Wyzwolenia był pastel z 1902 roku ukazujący osiemnastoletnią Marynę na pustym tle, smutno patrzącą przez ramię. W maju 1905 roku zanotował zaś, że maluje Lizkę. Powstały wtedy dwa portrety najmłodszej z sióstr Pareńskich. podwojnyTen drugi pastel, znany dzisiaj jako Podwójny portret Elizy Pareńskiej, uważany jest za doskonałe studium psychologiczne postaci. Wyspiański jako znakomity obserwator i psycholog uchwycił na tym portrecie zmianę rysów młodziutkiej modelki i zmagania z drzemiącymi w niej demonami. Jednak nie tylko on portretował pełne wdzięku siostry. Witold Wojtkiewicz należał do równie uzdolnionych, introwertycznych i biednych malarzy. Przed 1905 rokiem zajął miejsce Wyspiańskiego w salonie Pareńskich, gdzie pojawiał się często z powodu najstarszej z sióstr - Maryny. W grudniu 1904 roku zwierzał się w liście: Maluję i tworzę, poważnie odżywiam się, beznadziejnie kocham i w wolnych chwilach od tego wszystkiego myślę sobie; co też to ze mną będzie? W następnym roku wykonał portret obiektu swoich cichych westchnień. Uwiecznił Marynę na tle kolorowych kwiatów w donicach. Był to jeden z paru obrazów namalowanych przez niego kobietom z rodziny Pareńskich. Kim były kobiety, które tak urzekały wybitnych artystów i podbijały serca wielu innych mężczyzn?

Salon artystyczny na krakowskim Wielopolu


Zachodzące od 1890 roku przemiany w obyczajowości i sztuce najpełniej ujawniły się w Galicji, w szczególności w Krakowie - miejscu wyjątkowym dzięki swojemu genius loci. W wąskich, zacisznych i malowniczych uliczkach i zakątkach tego miasta skupiły się arystokratyczne pałace, stare kościoły, sędziwe mury uniwersyteckie i pracownie artystów. Twórcą jego młodopolskiej legendy był Tadeusz Boy-Żeleński, który przyrównał Kraków do lewobrzeżnego Paryża. Życiu młodopolskiej cyganerii nieodłącznie towarzyszyły humor, dowcip, zabawa oraz ironiczny dystans wobec norm życia obowiązujących w otaczającym ją świecie. Żyła w swojej przestrzeni. Gromadziła się nie tylko w knajpach i kawiarniach majestatycznego Krakowa i stołecznego Lwowa (np. u Sauera w krakowskim Rynku Głównym czy Schneidra i „Roma” przy Akademickiej we Lwowie), ale także w prywatnych domach. Matka sióstr, które przeszły do legendy, Eliza Pareńska, zasłynęła jako niestrudzona organizatorka życia towarzyskiego pod Wawelem. Alfred Wysocki (ten sam, który walczył o Nobla dla Reymonta) wspominał: Gdy profesorowa Pareńska szła z córkami, późniejszą doktorową Raczyńską i Boyową-Żeleńską, to musiała kłaniać się bez przerwy. „Nikczemna kociecica” - tak nazywała Elizę Pareńską kuzynka Rydlów, Aleksandra Czechówna, której pamiętnik stał się nieocenionym źródłem wiedzy nie tylko dla „weselelogów”. Profesorową okrzyknięto też mianem „krakowskiej pani Kalergis”, gdyż prowadziła jedyny w swoim rodzaju salon, wiecznie tętniący życiem artystycznej bohemy, rozmowami, przyjęciami, szalonymi tańcówkami. Wysocki wspominał po latach z nutką nostalgii oberki tańczone z przyklękaniem, po których danserowie owijali posiniaczone kolana ręcznikami moczonymi w occie.


Wyspiański, który był osobowością o wyjątkowo szerokiej skali zainteresowań i talentów, zwany cudownym dzieckiem Krakowa, znalazł w Elizie Pareńskiej wielką i lojalną przyjaciółkę. W listach do niej adresowanych zwracał się „Droga Pani” i dawał jej kolejne swoje utwory do przeczytania. Hojnie go wspierała, nie tylko w początkach jego twórczości. Agitowała i szturmowała swoich wpływowych znajomych w wielu jego sprawach do końca. W kwestii oceny malarstwa Wyspiańskiego spierała się z Aleksandrą Domańską, ciotką Lucjana Rydla, autorką słynnej Historii żółtej ciżemki, która autora Wesela wręcz nienawidziła. W jednym z listów wyraziła dobitnie swój stosunek do jego twórczości: Wyspiański żeby na głowie stawał, nigdy nie namaluje ani „Grunwaldu”, ani „Czwórki”, ani wreszcie kwiatów Wyczółkowskiego. Coś tam pochlapie, pomaże, rozmaże i każe wierzyć, że to akurat kaczeńce.


Do domu Pareńskich sprowadził Wyspiańskiego jego przyjaciel, Lucjan Rydel. Willa tej rodziny okazała się schronieniem dla nędznego artysty, gdyż należała do jednego z pierwszych domów mieszczańskich, którego właściciele i bywalcy kupowali obrazy. Był jego częstym gościem prawdopodobnie od 1895 roku, kiedy to wrócił z Paryża, zmuszony do przerwania studiów malarskich z powodu kłopotów finansowych. Profesorowa Pareńska okazała się hojnym mecenasem sztuki, wielbicielką jego talentu i zbawiennym duchem aż do przedwczesnej śmierci artysty (w dniu odejścia Wyspiańskiego w krakowskim mieszkaniu Maryny przy ulicy Sienkiewicza spadła ze ściany namalowana przez niego pastelowa Madonna z Dzieciątkiem, co rodzina potraktowała jako symboliczny zwiastun śmierci pani domu). Wyspiański - w opinii tych, którzy go znali - był „wrażliwy jak mimoza”, apodyktyczny, wyniosły, małomówny, zamknięty w sobie. Napisał o sobie: Ja jestem wiecznie jakimś marzeniem, jakimś zachceniem, jakimś pragnieniem bez nadziei dojścia… jakimś poematem wydaje mi się życie moje… ale wciąż drżę, że ten poemat się nagle rozerwie… że przepadnie niedokończony. Czy na Wielopole przychodził dla Elizy Pareńskiej, niewątpliwie atrakcyjnej kobiety? Czy może dla jej pięknych córek, które po latach uwiecznił w swoich dziełach? Maryna, Zofia i (Eliza) Pareńskie - panienki z zamożnego domu, uczone francuskiego, który w prowincjonalnym Krakowie był językiem „mondu”. Wychowywały się w salonie rodziców, przez który przewinęło się wielu uczonych, literatów, aktorów, dziennikarzy, profesorów uniwersytetu i przyjaciół pana domu, Stanisława Pareńskiego, a więc w świecie flirtów, balów i „tualet”. Najczęściej przebywały w towarzystwie córek Heleny Rydlowej i Antoniny Domańskiej, przyjaciółek matki. Przyjęcia odbywały się prawie codziennie, a wieczorki tańcujące obrastały legendą. Nigdy nie były zbytnio izolowane od towarzystwa, a atmosfera domu, prawdziwie otwartego, wpłynęła niewątpliwie na ich kształtującą się osobowość. Maryna i Zosia edukację odbierały początkowo w domu, potem w I Prywatnym Gimnazjum Żeńskim - pierwszej szkole żeńskiej z programem gimnazjum męskiego. Lekcji z historii sztuki udzielał im doktor praw i filozofii, dramaturg i bywalec paryski Lucjan Rydel, którego elokwencja i niespotykane, wręcz legendarne, gadulstwo wywoływały irytację uczennic, do tego stopnia, że doszło między nimi a nauczycielem do małego konfliktu. Rydel próbował go załagodzić, wysyłając do panienek list, który je setnie ubawił.

„Panie w sukniach wizytowych i chłopi w sukmanach”


W trakcie wesela, które odbyło się 20 listopada 1900 roku, w domu Włodzimierza Tetmajera, w bajecznie kolorowej podkrakowskiej wsi, Maryna, Zosia i Lizka miały odpowiednio po szesnaście, czternaście i dwanaście lat. Był to widok jedyny w swoim rodzaju i zupełnie niezwykły, kiedy u Tetmajera zasiedli przy stole panowie we frakach, a między nimi wiejskie kobiety w naszywanych gorsetach i w koralach u szyi; panie w sukniach wizytowych i chłopi w




Zobacz też:

Publicystyka - Piłka jest okrągła, bramki są dwie, a i tak pieniądz rządzi wszystkim jak chce Piłka jest okrągła, bramki są dwie, a i tak pieniądz rządzi wszystkim jak chce Miliony ludzi na całym świecie fascynują się sportem, wielu z nich niezwykle popularną i widowiskową jego dziedziną jaką jest piłka nożna. Dziennikarz Declan Hill, autor książki Przekręt. Futbol i zorganizowana więcej...
Publicystyka - "Gryfa" odnaleziono. Historia Krystyny Wańkowiczówny Ziele na kraterze, książka o rodzinie Melchiora Wańkowicza, ukazała się w Nowym Jorku w 1951 roku, miała siedemnaście wydań w Polsce i stała się jedną z najbardziej popularnych książek wielkiego pisarza. Weszła więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
beatrycze662014-12-01 16:39:29
avatar
odpowiedz
beatrycze662014-12-01 16:39:29
avatar
własnie dzięki takim materiałom znajdujemy znamienite perełki dotyczące znanych postaci jak znamienity i ceniony Wyspiański...polecam
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów