Las za rozlewiskiem nie był gęstą knieją i raczej nikt nie chodził tam na grzyby ani na jagody, ale wszyscy przywykli do tego, że jest. Dzięki temu można było odnieść wrażenie, że Jemiołki leża na samym końcu świata, bo dalej, za lasem, nie ma już nic.
Las za rozlewiskiem nie był gęstą knieją i raczej nikt nie chodził tam na grzyby ani na jagody, ale wszyscy przywykli do tego, że jest. Dzięki temu można było odnieść wrażenie, że Jemiołki leża na samym końcu świata, bo dalej, za lasem, nie ma już nic.
Książka: Gdzie święty traci głowę
Tagi: natura