Chłód nocy sprawiał, że jej ciałem wstrząsały dreszcze. Bała się odgłosów dochodzących z lasu. Wędrowała godzinami, aż w końcu znalazła marne schronienie w walącym się szałasie. Czuła, że już nigdy nie będzie bezpieczna.
Chciwość byłą zarazą ludzkości. Od początku cywilizacji człowiek wykorzystywał swój dar myślenia, aby krzywdzić i niszczyć. Czy rozum był przekleństwem?
"Dlaczego nie potrafimy się wyzbyć ciągłego pragnienia posiadania?" myślała Zajda.
Nie chciała zachować się niegrzecznie. Ślepy entuzjazm Halinki bardzo ją denerwował. Cieszyła się ze wszystkiego jak głupia. A Marylce coraz mniej było do śmiechu. Z każdą chwilą ogarniał ją większy niepokój.
Baśka wyszła na zewnątrz. Z daleka zobaczyła Alicję, jak podchodzi do ludzi siedzących na ławkach przed okrągłym placem muszli koncertowej. Miała zgarbione plecy, wyglądała, jakby przez te kilka dni postarzała się o dziesięć lat. Zajda czuła ucisk w sercu. W jej głupim sercu.
Dopiero dziś rano, gdy szykowały się na pogrzeb, Baśka zdała sobie sprawę, że mama strasznie zmarniała. Stara garsonka wisiała na niej jak na wieszaku, sprężysty krok stracił impet, a czerwone policzki jakby spłowiały. Nieubłagany czas przemykał się między jej palcami.
Chłód nocy sprawiał, że jej ciałem wstrząsały dreszcze. Bała się odgłosów dochodzących z lasu. Wędrowała godzinami, aż w końcu znalazła marne schronienie w walącym się szałasie. Czuła, że już nigdy nie będzie bezpieczna.
Książka: Polowanie na Babiej Górze
Tagi: chłód nocy, sprawiał, jej ciałem wstrząsały dreszcze, bała się odgłosów, dochodzących z lasu, wedrowała godzinami, aż w końcu, znalazła marne, schronienie w walącym sie szałasie, już nigdy nie będzie bezpieczna