nie wiedziałam, co to wojna i nie miałam pojęcia,co czułabym, gdyby ktoś skrzywdził moich bliskich.Nie miałam również prawa oceniać Marco Sovato.Nie czułam się na siłach.
Istny demon, a możepo prostu sprytny manipulator.
Mogłam sobie z fotograficzną dokładnościąwyobrazić, jak roztaczał przed tą biedną, naiwnądziewczyną wizję lepszego życia i wielkiego świata.
Nie potępiam pani. Nie mamy czasami wpływuna nasze uczucia. A im bardziej się przed nimibronimy czy uciekamy, tym bardziej, paradoksalnie,się nas trzymają.
Nie wiem, nie powinnam pani tegomówić, ale żyłam z tym tyle lat. To było piekło…
Sama sobie zafundowałam piekło. – Dotknęła rękąpiersi.
Jednak serce matki nie zawodziło Tosi przez wielelat…
A może jest taka miłość, która eliminujetęsknotę? To miłość do siebie samej.
A może w istocieTosia mozolnie tworzyła swój fałszywy portreti nawet samą siebie potrafiła wywieść w pole?
Moja żona była dla mnie zawsze tą samą osobą:miłą, pełną życia i ciepła kobietą. Dzięki niejzrozumiałem, że i mnie się coś od życia należy…
Mam nawetdzieci, każde z inną kobietą. Nie przeszkadza mito…
Zapewne ta fasadasilnego playboya mogłaby ulec zniszczeniu, gdybyludzie dowiedzieli się, że był nieśmiałym,zagubionym mężczyzną, który wszedł pod pantofelkobiecie tylko dlatego, że nocą mógł sobiepoużywać.
Uśmiechnął się jak człowiek, który właśniepotwierdził swoją wartość.
Szlachetne hasło: „prawda cię wyzwoli” – niesprawdziło się.
Kto by pomyślał… Taka sobie zwykła rodzina –szepnął.
nie wiedziałam, co to wojna i nie miałam pojęcia,
co czułabym, gdyby ktoś skrzywdził moich bliskich.
Nie miałam również prawa oceniać Marco Sovato.
Nie czułam się na siłach.
Książka: Długa droga do domu