Nie jestem dziewczyną, by sobie malować usta, nawet czymś, czego nie widać.
Czekała. Było to mało racjonalne zachowanie, ale cóż innego mogła zrobić? W ciągu siedmiu ostatnich miesięcy jej ciało stało się czymś obcym, a nadzieja powoli znikała jej z pola widzenia, aż w końcu stała się ledwo dostrzegalna; teraz była już tylko maleńkim punkcikiem majaczącym gdzieś w oddali. Ale dziewczyna wciąż czekała.
Leci bocian leci,
głośno dziobem kłapie,
uciekaj dziewczyno,
bo za dupsko złapie.
Nie jestem dziewczyną, by sobie malować usta, nawet czymś, czego nie widać.
Książka: Mateusz i zapomniany skarb
Tagi: dziewczyna, kobiecość