– Idziemy do mnie? – zapytał. – Co taki napalony? – No sama pisałaś, że masz mało czasu i masz straszną ochotę. – No tak. Ściągnij okulary – powiedziałam, żeby upewnić się czy na pewno jest w moim typie. – Proszę bardzo ślicznotko – powiedział i ściągnął energicznie swoje okulary. – Prowadź – powiedziałam do niego uśmiechnięta i nie powiem, również napalona. JESS
Droga do byłego żydowskiego getta nie była długa - ale jednak dość długa dla dziewczyny na potwornie wysokich obcasach oraz chłopaka starającego się czuwać nad każdym jej chwiejnym krokiem. Widoki roztaczały się przed nimi fantastyczne. A rozmowa okazała się jeszcze bardziej fascynująca.
Byłam wysoka i szczupła, nosiłam szkolną spódnicę podciągniętą tak, żeby była jak najkrótsza, bo wszystkie dziewczyny tak robiły. Ale mnie nie interesowali chłopcy. Śmiesznie pachnieli i byli głupi, a ja nie lubiłam głupoty.
Trzeba dziewczynie oddać, że miała jaja.
Wolałabym sobie odrąbać rękę, niż żeby pomyślał, że jestem taką samą dziewczyną jak wszystkie inne, które dostawały świra w jego obecności.
Widząc obojętność dziewczyny, poczułem niezrozumiałą ochotę, aby ją zawstydzić.
Grupa pasażerów rozpierzchła się w różnych kierunkach a pod wiatą przystanku pozostała tylko jedna osoba – szczupła, zgrabna czarnowłosa dziewczyna w wieku dwudziestu kilku lat.
Oblana pąsem dziewczyna, raz po raz nerwowo zerkała na zegarek.
Każdy jak co rano pochłonięty był swoimi rozmyślaniami, nikt nie zwrócił większej uwagi na młodą dziewczynę, choć mogły to być ostatnie minuty jej życia.
Książka: Tajemnica Dworu na Wzgórzu
Tagi: widok był piękny, okolica spokojna, czlowiek, z pewnością, wypocząć i odetchnąć, oderwać się, rzeczywistość, żyć na stałe, nawet ja, dziewczyna, małe miasteczko, nie byłam, taka pewna