Trup leżał pod oknem pokoju zajmowanego prze Sadowskich. Pokrywała go cienka warstwa śniegu, spod której przezierało zsiniałe ciało. Najbardziej intensywny był jednak kolor rozlewający się na twarzy. Obfite strumienie krwi zabarwiły też śnieg pod głową. Wypłynęły z oka, a właściwie z oczodołu, w którym tkwił wielki lodowy sopel, częściowo już ukruszony i roztopiony.
Trup leżał pod oknem pokoju zajmowanego prze Sadowskich. Pokrywała go cienka warstwa śniegu, spod której przezierało zsiniałe ciało. Najbardziej intensywny był jednak kolor rozlewający się na twarzy. Obfite strumienie krwi zabarwiły też śnieg pod głową. Wypłynęły z oka, a właściwie z oczodołu, w którym tkwił wielki lodowy sopel, częściowo już ukruszony i roztopiony.
Książka: Pruski lód
Tagi: Dom