Jego zielone oczy przypominały nieco jezioro pokryte delikatna warstwą mchu czy raczej bagiennych glonów. Było w nich jednak coś intrygującego, coś fascynującego i coś, co sprawiało, że chciało się w nie patrzeć, a niekiedy napawały lękiem, jak gdyby jego wzrok przenikał najgłębsze zakamarki duszy.
Jego zielone oczy przypominały nieco jezioro pokryte delikatna warstwą mchu czy raczej bagiennych glonów. Było w nich jednak coś intrygującego, coś fascynującego i coś, co sprawiało, że chciało się w nie patrzeć, a niekiedy napawały lękiem, jak gdyby jego wzrok przenikał najgłębsze zakamarki duszy.
Książka: Signal
Tagi: jego zielone oczy, jezioro pokryte delikatną warstwą mchu, bagienne glony, coś intrygującego, coś fascynującego, chciało sie w nie patrzeć, napawały lękiem, jego wzrok, najgłębsze zakamarki duszy, strach