Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu

Wydawnictwo: IMG Partner
Data wydania: 2011-06-13
Kategoria: Inne
ISBN: 978-83-62734-02-3
Liczba stron: 144
Dodał/a książkę: login

Ocena: 6 (1 głosów)


Najlepsza książka na jesień 2011 - kategoria: kropelka optymizmu - wybór Internautów

 

Dla kogo jest ta książka? Przede wszystkim dla tych, którzy pracowali, pracują lub chcą pracować w międzynarodowych firmach. Ale także dla tych, którzy pracowali, pracują lub będą pracować… No, może niekoniecznie na stanowiskach prezesów, wiceprezesów czy dyrektorów personalnych.

 

Świat koncernu, przedstawiony w opowieści z przekonującą znajomością rzeczy, budzi co krok dziecięce zdziwienie narratora. Niezgodność praktyki z głoszoną teorią upodabnia koncern do tworu jakby żywcem wyjętego z minionej epoki (stąd tytuły rozdziałów) i jest głównym źródłem komizmu w tej „naturalnie” zabawnej opowieści. Podobnie jak w poprzedniej książce Harosława Jaszka (Jak niczego nie rozpętałem), zabarwiona „naiwną” ironią relacja sygnalizuje niewtajemniczonym, co może się kryć za budzącą szacunek fasadą. Doświadczonym oferuje śmiechoterapię.\r\n

 

O autorze:


O Harosławie Jaszku wiemy stosunkowo niewiele. Autor „Jak niczego nie rozpętałem” nigdy podobno nie był w monarchii austro-węgierskiej, ani nawet w Czechosłowacji. Nie zna osobiście Franka Dolasa, nie zetknął się też nigdy z Yossarianem. Historię nierozpętania niczego oparł ponoć na własnych doświadczeniach w Ludowym Wojsku Polskim, które – jakoby – znacznie przerosło jego oczekiwania, zwłaszcza awansując go ostatecznie na stopień podporucznika.

 

Przekonujący opis korporacyjnych realiów w „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu” wskazuje, że po rozstaniu z armią autor niemal na pewno odbył długoterminową praktykę zawodową w międzynarodowym otoczeniu. Ta nowa, cywilna rzeczywistość musiała na nim wywrzeć równie silne wrażenie jak służba wojskowa i była powodem nie mniej licznych zdziwień, choć nieco innego rodzaju.

 

Użyty jako motto drugiej opowieści cytat z książki „Zaginione królestwa” Normana Daviesa („Odkąd  pamiętam,  zawsze  wielkie  wrażenie  robiła  na  mnie  rozbieżność  między  pozorami a rzeczywistością”) wydaje się mieć zastosowanie także w odniesieniu do pierwszej: Jaszka najwyraźniej interesuje przede wszystkim to, co się kryje za budzącymi szacunek fasadami.

Kup książkę Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:,
PACKA, PAPKA i IAIA, czyli korporacje rozkodowane  Skrót "TQM" pochodzi od angielskich słów Total Quality Management, co tłumaczone jest na język polski jako „kompleksowe zarządzanie jakością". W koncepcji TQM każdy czynnik w przedsiębiorstwie lub w jego otoczeniu ma wpływ na jakość, toteż każdy aspekt działalności należy realizować, uwzględniając podejście projakościowe. Istotą TQM jest zintegrowanie celów przedsiębiorstwa z celami jego klientów. Realizacja celów przebiega przy pełnym zaangażowaniu  pracowników organizacji i przy wiodącej roli kadry kierowniczej. Struktura organizacji kierującej się zasadami TQM podporządkowuje się kulturze pracy zespołowej. Zarządzanie procesowe to natomiast zarządzanie procesami przekrojowymi i zawartymi w nich działaniami.  Wszyscy studenci zarządzania czy controllingu doskonale wiedzą, o czym mowa, a na „własnej skórze” wdrażanie tych koncepcji, ich optymalizację czy efekty odczuwają pracownicy korporacji i ich klienci. O tym, jak doskonałe w swym założeniu idee mogą stać się absurdalnymi pomysłami na zarządzanie firmą i jak szybko można doprowadzić funkcjonujące przedsiębiorstwo do upadku, pisze znany cynik XXI wieku, czyli Harosław Jaszek.  Autor, znany z książki „Jak niczego nie rozpętałem”, nie stracił nic ze swojego zmysłu obserwacji i racjonalizmu, przeciwstawiającego ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Ocena: 6, Przeczytałem,
Pewnego zasobu ludzkiego poprawianie świata, troszczenie się o klientów i budowanie globalnego przewodnictwa firmyDo roboty! Do roboty! Ciągle brzmi mi w uszach radosny śpiew, który jeszcze nie tak dawno temu przy byle okazji płynął w eter w całej naszej socjalistycznej ojczyźnie. Najważniejsza wtedy była robota, do której zachęcano, zapędzano, namawiano. Nie płaca, nie satysfakcja, nie zadowolenie, nie poczucie sensowności działań, tylko praca dla pracy wyrażająca się w przekraczaniu norm o 300%. Praca, w której liczyło się wykonanie wszystkich zadań przed terminem, ku chwale, z okazji, w czynie partyjnym lub społecznym. Pracowano więc, budowano, wznoszono, oddawano do użytku. Jak trzeba było to i trawę na zielono malowano, by oko ucieszyć i przyrodę wesprzeć proekologicznym działaniem. To nic, że za chwilę się rozsypało, zepsuło, rozleciało, nie nadawało do użytku. Im cięższa była praca i bardziej bezsensowna tym lepsza, wartościowsza. Na szczęście te czasy odeszły w przeszłość, minęły. Naprawdę?!Znaleźć się w międzynarodowej firmie, globalnym koncernie, to marzenie niejednego, nie tylko młodego, człowieka. Poznać wyższą kulturę organizacji, iść równym marszowym krokiem pod sztandarami nowoczesności, postępu technicznego i nieustannie rosnącego zysku to świetlany cel wielu marzycieli i twardo stąpających po ziemi realistów. Rozwijać się, dobrze zarabiać, czerpać satysfakcję z pracy pełnymi ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu

Avatar użytkownika - eliza88
eliza88
Przeczytane:,
Książka bardzo lekka do czytania.Czyta się szybko i przyjemnie z uśmiechem na twarzy :)Wbrew opisowi nie tylko dla tych z "branży "
Link do opinii
Inne książki autora
Jak niczego nie rozpętałem
Harosław Jaszek0
Okładka ksiązki - Jak niczego nie rozpętałem

Jest to pełna inteligentnego humoru opowieść o rocznych perypetiach pewnego magistra w Ludowym Wojsku Polskim. Jak twierdzi wydawnictwo, „nie oznacza...

Reklamy