Witajcie w cyfrowym więzieniu Dobrowolnie oddajemy im część siebie przy każdym kliknięciu przycisku ,,zaloguj".
A one same siebie stawiają się na piedestale, czym nadają sobie niemal boski charakter.
Sylwia Czubkowska odkrywa, jak mocno big techy manipulują politykami i opiniotwórcami, a także jak podporządkowują sobie prawo tak, by działało na ich korzyść.
Po co prezes Google'a spotyka się z premierem Polski?
Jak Microsoft i Amazon przejmują polskie szkoły?
Dlaczego nie mamy szans w starciu z Facebookiem?
Sylwia Czubkowska odsłania skrupulatnie zaplanowane strategie podbicia rynków przez wielkie firmy technologiczne. Ceniona autorka bestsellera Chińczycy trzymają nas mocnoi ekspertka w dziedzinie nowych technologii pokonała setki kilometrów, aby zobaczyć, na czym polega zawłaszczanie świata przez big techy. W tej przełomowej książce ujawnia wzorzec, dzięki któremu wielkie korporacje coraz bardziej się wzbogacają i powiększają swoją władzę - a my, jako jednostki, stajemy się coraz bardziej bezbronni.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-05-21
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 464
bardzo ciekawa i wciągająca lektura, która w przystępny sposób pokazuje, jak ogromny wpływ mają dziś technologiczni giganci na nasze życie. Autorka świetnie łączy konkretne przykłady z szerszym spojrzeniem, dzięki czemu książka nie tylko poszerza wiedzę, ale też skłania do refleksji. Czyta się ją lekko, a jednocześnie zostawia z wieloma ważnymi pytaniami.
Jeszcze wielu z nas pozostaje sceptycznych wobec nietrafionych zawsze odpowiedzi Chatu GPT, ale korzystanie z wyszukiwarki Google to już podstawa wygrzebywania z przepastnej Sieci informacji, gdy potrzebujemy konkretnego tekstu albo nie znamy pełnego adresu poszukiwanej strony.
Nie tak dawna awaria Facebooka, choć trwała ledwie kilka godzin, również uświadomiła nam, jak bardzo przystosowaliśmy się do prowadzenia drugiego życia osobistego i biznesowego w social mediach. Jak przywyknąć do ciasnoty lokalnego otoczenia, gdy jeszcze chwilę temu świat stał przed nami otworem?
Ale za jaką cenę?
Autorka bardzo trafnie obrazuje skale przejęcia aspektów życia codziennego przez współczesne amerykańskie korporacje, wskazując na korzyści wynikające z korzystania z ich dobrodziejstw, jak też mroczne strony. Nie szczędzi krytyki, ale też od niej nie stroni w bardzo merytoryczny sposób wskazując zagrożenia, do których już przywykliśmy, i które stały się dla nas mniej zauważalne.
Książka to wstrząsający obraz tego, jak zachodni rynek zdominował lokalny, jak ciężko przebić się w świecie pieniądza mniejszym firmom, ambitnym jednostkom, które chciałyby działać poza siłami, powoli przejmującymi coraz więcej aspektów naszego życia.
Jako milenials pamiętam czasy sprzed powszechności internetu, bardzo je sobie cenię, ale szanuję też wygodę jaką daje mi współczesna technologia. Pewnie zawsze będzie mnie dziwić jak bardzo świat potrafił się zmienić na przełomie wieku XX i XXI i z zaciekawieniem, a czasem przestrachem będę obserwować jak młodsze pokolenia pewnych różnic z naturalnych przyczyn już dostrzegać nie będą. Reportaż Sylwii Czubkowskiej pomógł mi usystematyzować i poszerzyć wiedzę na temat działań megakorporacji i uważam, że stanowi znakomitą lekturę dla osób z różnych środowisk, zainteresowanych polityką i gospodarką światową oraz postępującymi zmianami technologicznymi.
Czy czas u mnie na detoks od produktów gigantów? Chyba nie, choć z pewnością pomyślę nad większym zabezpieczaniem prywatności.
Książkę ,,Bóg techy" czytałam na ukochanym Kindle'u, czasem synchronizując postęp w czytaniu z aplikacją mobilną, gdy podczytywałam po kilka stron na telefonie.
Paradoks? Może.
ŚLEDZTWO O CHIŃSKICH WPŁYWACH, KTÓRE WPRAWI CIĘ W OSŁUPIENIE Wabią pieniędzmi, perspektywą ogromnego rynku zbytu i tanimi rozwiązaniami technologicznymi...
Przeczytane:2025-12-18, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2025,
„Bóg techy” Sylwii Czubkowskiej to książka, która działa jak zimny prysznic dla każdego użytkownika internetu. Autorka z reporterską precyzją i analitycznym zacięciem pokazuje, że świat nowych technologii, który często postrzegamy jako neutralny, wygodny i nowoczesny, w rzeczywistości jest przestrzenią bezwzględnej walki o władzę, wpływy i pieniądze. Już sam tytuł sugeruje główną tezę publikacji: wielkie korporacje technologiczne urosły do rangi współczesnych bogów – wszechobecnych, potężnych i trudnych do zakwestionowania.
Czubkowska konsekwentnie obnaża mechanizmy działania big techów, pokazując, jak zręcznie manipulują one politykami, mediami i opinią publiczną. Autorka nie poprzestaje na ogólnych hasłach – przytacza konkretne przykłady spotkań prezesów globalnych gigantów z najważniejszymi osobami w państwie, analizuje przejmowanie systemów edukacyjnych przez Microsoft i Amazon oraz wyjaśnia, dlaczego w praktyce zwykły użytkownik czy nawet państwo narodowe nie ma realnych szans w starciu z Facebookiem. To właśnie ta konkretność i osadzenie globalnych procesów w polskim kontekście sprawiają, że książka jest tak poruszająca.
Jednym z najmocniejszych punktów „Bóg techy” jest pokazanie, jak prawo – teoretycznie stojące na straży obywateli – zostaje naginane do potrzeb wielkich firm technologicznych. Autorka udowadnia, że regulacje często powstają nie po to, by ograniczać monopolistów, lecz by legalizować ich dominację. W efekcie cyfrowe korporacje mogą działać niemal bezkarnie, podczas gdy użytkownicy dobrowolnie oddają im swoje dane, prywatność i uwagę, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.
Styl Sylwii Czubkowskiej jest przystępny, ale nie uproszczony. Autorka potrafi tłumaczyć skomplikowane procesy technologiczne i ekonomiczne w sposób zrozumiały dla czytelnika niezwiązanego zawodowo z branżą IT. Jednocześnie książka nie traci na merytorycznej głębi – widać ogrom pracy reporterskiej, setki rozmów i podróży, które pozwoliły autorce zobaczyć skalę problemu z bliska.
„Bóg techy” nie jest jednak tylko aktem oskarżenia wobec korporacji. To także gorzka refleksja nad naszą własną bezradnością i współodpowiedzialnością. Czubkowska pokazuje, że cyfrowe więzienie powstało nie tylko dzięki chciwości firm, ale również dzięki naszej wygodzie, obojętności i braku świadomości. Każde kliknięcie „zaloguj się” staje się symbolem cichej zgody na oddanie kontroli.
To książka ważna, potrzebna i momentami niepokojąca. Po jej lekturze trudno patrzeć na smartfona, media społecznościowe czy szkolne platformy edukacyjne w ten sam sposób. „Bóg techy” to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, kto naprawdę rządzi cyfrownym światem – i jak wysoką cenę za to płacimy.