Bohater rzymskiej policji. „Inspektor Anders i praskie dossier" Marshalla Browne

Data: 2020-05-15 11:48:28 Autor: Piotr Piekarski

Profesor Anders to legenda policji w Rzymie, śledczy pracujący dla Europolu. Tym razem jednak stoi przed nim szczególnie trudne zadanie – wyrusza do Pragi i znaleźć ma tajemnicze dossier, mające mocno obciążać wielu znanych czeskich przedsiębiorców. Autor, kryjący się pod pseudonimem „Józef K", nawiązującym do bohatera Procesu Kafki, grozi, że odkrycia mające swoje źródło w czasach Praskiej Wiosny (1968) zniszczą życie wielu ludzi. W sprawę wplątana ma być czeska komunistyczna służba bezpieczeństwa. Czy Andersowi uda się rozwiązać zagadkę? Czy wyjdzie cało z kolejnych niebezpieczeństw? O tym warto przekonać się podczas lektury powieści Inspektor Anders i praskie dossier, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Hardego.   

Obrazek w treści

Powieść Inspektor Anders i praskie dossier dostępna jest w wersji elektronicznej w popularnych księgarniach z e-bookami. Dziś w naszym serwisie możecie przeczytać jej premierowe fragmenty: 

Osobisty sekretarz Moravy był kompetentny. Doręczona wiadomość czekała na Andersa w recepcji hotelu.

Jan Beran oczekiwał go w swoim mieszkaniu o siedemnastej trzydzieści. Anders obejrzał mapę ścienną obok biurka recepcjonisty. Nie było daleko.

Później zobaczy, co w internecie jest na temat szpanerskiego szefa tego gościa.

Po prelekcji Pitra zabrał Andersa do bufetu na kawę, a potem podrzucił go z powrotem do hotelu. Niechlujny porucznik był najwyraźniej ciekaw, jak inspektor spędzi resztę dnia, ale ten zachował milczenie.

Taksówka podjechała do krawężnika. Anders zapłacił nieogolonemu kierowcy, wysiadł i stanąwszy w mżawce, spojrzał na budynek, odchylając głowę tak, że poczuł skurcz w karku.

Apartamenty, sześć pięter, autentyczna fasada w stylu art deco w doskonałym stanie, okute mosiądzem drzwi do holu. Windując się na plecach szefa, Jan Beran dobrze sobie radził.

Kilka kroków dalej obsługująca stoisko z kwiatami kobieta uśmiechnęła się i wyciągnęła w jego stronę bukiet. Anders poczuł wiosenny zapach, odwzajemnił uśmiech, pokręcił przecząco głową i ruszył chodnikiem do budynku, przyglądając się schodom i mosiężnej poręczy. Z niewiadomego powodu znów spojrzał w górę. Chryste! Owiał go gwałtowny podmuch powietrza i rozległ się głuchy odgłos, jak zaciekłe uderzenie w gigantyczny bęben. Lewą ręką ściskając mosiężną poręcz, Anders odwrócił głowę. Zaparkowany na ulicy wielki mercedes kołysał się dziko na zawieszeniu, a lecąca przed chwilą w powietrzu postać leżała na jego dachu.

Kobiecy krzyk. To kwiaciarka. Kolejne krzyki – przechodnie. Anders puścił poręcz i ruszył z powrotem do krawężnika. Na dachu samochodu, na wysokości wzroku, miał przed sobą twarz martwego Jana Berana. Krew płynęła mu z ust, uszu i oczu. Zaczesane gładko w tył włosy pozostały nietknięte. Jednak nie na karku, zauważył Anders. Jakaś kobieta przebiegła jezdnię i chwyciła nadgarstek opalonej ręki zwisającej z dachu auta. Po chwili, z wyrazem rezygnacji na twarzy, pozwoliła jej opaść. Anders opanował mdłości. Zawrócił, by stanąć przed budynkiem i przyjrzeć się elewacji. Czy ta rana powstała, gdy wypadał przez okno, czy może uderzył w coś podczas śmiertelnego lotu? Nie było w co uderzyć. Anders odszedł od budynku i wszedł w gromadzący się tłum. Mżawka przeszła w lekki deszcz.

Sanitariusze zjawili się w ciągu siedmiu minut i przyglądali się zmokniętym, leżącym z rozrzuconymi rękami i nogami zwłokom, jakby to była artystyczna instalacja. Anders stał za taśmą, którą rozwijał policjant z drogówki. Inny rozmawiał z kobietą, właścicielką samochodu. Nabrała powietrza i wybuchnęła płaczem. Katastrofy z wieczornych wiadomości telewizyjnych stały się krwawą rzeczywistością.

Musiał stąd odejść. Będą szukać świadków. Jednak pozostał jeszcze kilka sekund, próbując rozpatrzeć wszystkie możliwości, zapamiętać ten widok. Deszcz kapał mu w oczy. Sierżant z notesem w ręce przepytywał kwiaciarkę, która wciąż ściskała w ręce bukiet. Jej wzrok spoczął na Andersie. Rozpoznała go. Detektyw z Europolu odwrócił się i oddalił przez tłum. Wysoki, pochylony mężczyzna z bujną kręconą czupryną, który zbliżał się do budynku od strony wzgórza, wpadł na Andersa. Ich oczy spotkały się na chwilę, po czym minęli się, lekko otarłszy o siebie.

Anders nie oglądał się za siebie. Widział wcześniej tę twarz i te włosy: dziś po południu, w pierwszym rzędzie policjantów zgromadzonych w komendzie głównej. Zaklął lekko pod nosem. Powinien był odejść stamtąd, nie zwlekając. Jeśli on rozpoznał tego gościa, mowy nie było, żeby policjant nie rozpoznał jego.

Było po szóstej, gdy Anders wrócił do hotelu Palace. Jego przemoczony płaszcz ważył dwa razy więcej. Trzeba kupić przeciwdeszczowy. Odebrał klucz. Nie było żadnych wiadomości. W windzie wyprostował ramiona i palce, aby pokonać napięcie. W wyobraźni wciąż wyraźnie widział zakrwawioną twarz Jana Berana.

E-book kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Inspektor Anders i praskie dossier
Marshall Browne0
Okładka książki - Inspektor Anders i praskie dossier

Praskie dossier Jako wybitny śledczy z Europolu Anders - bohater rzymskiej policji - zostaje wysłany do Pragi, by odnaleźć tajemnicze, nieopublikowane...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo