Ty jesteś jak metafora! Fragment książki „Anyżowe dropsy"

Data: 2020-04-06 14:54:23 Autor: Piotr Piekarski

Dziś budzę się i coś szepcze mi w głowie: pisz. Tak intrygująco zaczyna się książka Aleksandry Koniecznej Anyżowe dropsy. Ale nie jest to biografia, jakich wiele na rynku. Tu dzieje się coś magicznego. Efemeryczne sceny, kadry z życia wybitnej polskiej aktorki, która zasłynęła z niezapomnianych kreacji teatralnych i filmowych. Zaprasza nas do swego świata, ale nie pokazuje wszystkiego. Wprowadza za kulisy teatru, życia i duszy. Intrygujący język, niepowtarzalny styl. Sceny opowiedziane przez wrażliwą i nieodgadnioną kobietę.

Obrazek w treści

Spotkanie Oli Koniecznej, to dla mnie, zawsze święto. Oglądanie jej w filmach, jest jak obracanie kolorowego kalejdoskopu. W każdym jest zupełnie inna, z ról drugoplanowych, od niechcenia, robi role pierwszoplanowe, bo ma wielki, widoczny z daleka aktorski talent. Hipnotyzuje nim od pierwszej, do ostatniej chwili filmu. W życiu jest wesołą wiewiórką, w pracy, profesjonalnym kameleonem. Bardzo polecam jej pełną zakamarków, szczerą jak autorka, książkę.

- Hanna Bakuła.

Ola, Oleńka... Kobieta kameleon... Wybitna aktorka, wspaniała kobieta... Radością ma jest poznanie Jej bliżej, zarówno zawodowo, jak i prywatnie...

- Aneta Hickinbotham

Do lektury zaprasza Wydawnictwo Harde. W ubiegłym tygodniu w naszym serwisie mogliście przeczytać fragment książki Anyżowe dropsy. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

A taka jedna dziennikarka… Jaka tam jedna! Magda Juszczyk. Taka więc jedna, jedyna Magda, cudowne flow – całowała mnie po rękach, to i ja ją, w czasie wywiadu – Magda Juszczyk z Anywhere.pl, gdzie ostatnio zrobili mi piękną okładkę. I ona właśnie przeprowadziła ze mną wywiad. 

– Ty jesteś jak metafora. Co ja mówię – jak sanie metafor! Gdybym ja tak umiała. Oddałabym życie.

 Aż się przelękłam. Co ona z tymi metaforami? Niech ich czasem nie bierze za moje przekonania, bo młoda jest jeszcze i się pogubi. Ja sobie przeczę, mylę tropy, ot zabawa. Płyną zdania metafory, jakie mi właśnie pasują. Jak nie pasują, płyną inne i zaprzeczają pierwszym. Byle skrzyło.

Sanie metafor. Ma rację, cholera.

Ach tak, przypominam sobie wczorajszą noc. Mój namiętny kochanek poszedł spać, a ja obejrzałam film Żona z genialną Glenn Close. Grała żonę pisarza. On w wieku lat osiemdziesięciu dostawał Nobla. On dostawał. Za swą ostatnią powieść. Leci więc z nim do Sztokholmu i na gali wręczania nagród, w czasie jego długiej dziękczynnej mowy do pary królewskiej i do niej, jego żony, bez której… I tu Glenn Close w swej cekinowej sukni doznaje rozpadu tożsamości. Rozpikselowuje się wręcz.

I wybiega z ceremonii. On biegnie za nią w deszcz i chce nakłonić, by wróciła do gości. W pokoju hotelowym Glenn pakuje walizkę i wtedy dowiadujemy się, że całe życie pisała za niego. Także tę ostatnią, Noblem odznaczoną powieść. W latach pięćdziesiątych była jego studentką, on profesorem literatury, i w czasie jakiegoś bankietu podprowadzono ją przed oblicze wybitnej pisarki tamtych lat. Pisarka nawalona i naćpana, w syreniej, brokatowej sukni odkręciła się nad głowami wielu panów – bardzo wysoka była – w stronę biblioteki stojącej za nimi i powiedziała: „Pokaż mi, mała, jedną książkę wśród tych tu, jedną jedyną, napisaną przez kobietę” i popłynęła brylować w oparach literatów. Mężczyzn literatów.

Lata pięćdziesiąte.

Trzydzieści lat później Glenn porzuca męża – tu i natychmiast porzuca męża – ten dostaje zawału, defibrylatory pojawiają się zaraz, nie pomagają. A ona wraca sama za ocean. Długi lot. Będzie wstępem do prawdy? Czy dalszą ściemą? O żonie pisarza.

Myślę w nocy: a może ja chowałam się za wszystkimi swoimi rolami jak ona za mężem? Może?

Kiedy następnego dnia w pierwszym słońcu na placu Zbawiciela dzielę się tą myślą z reżyserem, który mnie dla polskiego filmu zrodził, z Jankiem Matuszyńskim, i wybitnym pisarzem Szczepanem Twardochem, chłopaki śmiechem nade mną wybuchają. A ja słyszę w głowie słowa poety:

„Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, gromadę błaznów koło siebie mając, na pokrzepienie dobrego czy złego”. Czy jakoś tak to leciało. I już więcej nie wychylam się z taką refleksją. To znaczy wiem, że Janek czuje całe stojące za mną przestworza, że ta reakcja była tylko chwilą zaskoczenia, gdy kot zmienia ci się nagle w wróbla albo kamyk pod stopą okazuje się żabką, a idziesz wolnym krokiem żwirową alejką, masz pewność siebie, spaceru, alejki, żwiru, a przede wszystkim swojej percepcji tych ingrediencji. I nagle coś zmienia ci się w coś innego, tracisz równowagę i ta znana alejka wyskakuje ci spod stóp, leci w powietrze dworek modrzewiowy za nią, prawie upadasz na trawnik z boku, nim skumasz: „A, to żabka była!”.

Przez krótką chwilę wirujesz w posadach, aż złapiesz pion i nową nazwę. O jaką nową nazwę tej aktorce chodzi? Siedzi w kawiarni z reżyserem filmowym i literatem. Zaraz zaczyna grać postać przez nich tworzoną i zadaje kuriozalne pytanie.

Może ja się za rolami całe życie ukrywałam? Tylko ukrywałam?

Albo utrata równowagi, albo śmiech absurdalny tu się należy. I taki się zdarzył.

Przypomina mi się ostatnia scena Wiśniowego sadu Antoniego Czechowa. Sad już sprzedany. Raniewska, brat, reszta towarzystwa czekają na kolej.

I brat nagle pyta: „A może pójdę do pracy?”. A Raniewska zdziwiona odpowiada: „Ty?! Siedź, jakeś siedział”.

Znana nam grzęda społeczna i ustalone na niej miejsca. To bezpieczne. A ja się wyrywam. Z pozycji aktorki do…?

No właśnie – kogo?

Nieważne, bo wiem od pierwszego spotkania z Jankiem, że jesteśmy dla siebie magiczną tajemnicą.

Owianą ciepłym wiatrem.

A wiatrem tym jest zaufanie. Tyle w temacie.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Anyżowe dropsy. Publikację Aleksandry Koniecznej kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Materiał powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Hardym.

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Anyżowe dropsy
Aleksandra Konieczna0
Okładka książki - Anyżowe dropsy

,,Dziś budzę się i coś szepcze mi w głowie: pisz". Tak intrygująco zaczyna się książka Aleksandry Koniecznej. Ale nie jest to biografia, jakich wiele na...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Dzieci żółtej gwiazdy
Mario Escobar;
Dzieci żółtej gwiazdy
Polscy szpiedzy 2
Sławomir Koper
Polscy szpiedzy 2
Kieszonkowiec
Fuminori Nakamura
Kieszonkowiec
Obserwatorka
Alicja Sinicka
Obserwatorka
Pokaż wszystkie recenzje