Za dużo brudu. Fragment książki „Gorath. Krawędź otchłani"

Data: 2024-03-05 09:22:11 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Gorath – trzyczęściowy cykl Janusza Stankiewicza, w którym krew leje się często i gęsto, a podział na dobrych i złych nie istnieje, bo w każdym mieszają się dwie strony mocy – dostępny jest w wersji tradycyjnej, elektronicznej oraz audio w popularnych księgarniach internetowych. W skład cyklu wchodzą powieści Gorath. Uderz pierwszy oraz Gorath. Krawędź otchłani.

Gorath. Krawędź otchłani grafika promująca audiobook

W drugim tomie cyklu zwierzęco niebezpieczny Gorath, Orkowie Smoczej Krwi: Kathana Marr i Bovis Tor, elf wysokiego rodu Magister Evelon, jego uczeń Xanadu, Baronessa, kapitan piratów Czarny Żniwiarz kroczą po krawędzi, za którą czeka Otchłań.

Po ognistych wydarzeniach z Savony Gorath próbuje nacieszyć się odzyskaną wreszcie wolnością na odległych Wyspach Południowych. Niestety, brutalna wojna z ostatnimi królestwami leśnych elfów odciska ponure piętno na wyspiarskiej społeczności, a rywalizujące ze sobą przestępcze gangi działają bezwzględnie. Gorath, który szybko przekonuje się, że  rozpoczęcie tu uczciwego życia nie będzie proste, oddaje swą siłę i umiejętności na ich usługi.

Wkrótce jednak dogonią go cienie przeszłości. Za sprawą jednej z dawnych klientek Nocnych Cieni i zlecenia, które od niej przyjmuje, Gorath trafia na piracki statek dowodzony przez bezwzględnego kapitana zwanego Czarnym Żniwiarzem. Ich zadaniem jest zdobycie statku Theran, zamorskiego ludu z Natanbanu, i przejęcie znajdującego się na nim pewnego artefaktu, przedmiotu pożądania jednego z Kathanów z Imperium. 

Tymczasem dawny przyjaciel Goratha, elf Magister Evelon, podejmuje niebezpieczną grę z potężną Kathaną Marr. Grę, w której stawką jest nie tylko niezależność Bractwa Oświeconych, ale i przyszłość całych narodów. Oraz zwykła przyzwoitość.

Seria „Gorath" to kawał dobrej fantastyki.

- recenzja serii „Gorath"

Zapraszamy do sięgnięcia po cykl Gorath. A jeśli jeszcze nie znacie prozy Janusza Stankiewicza, przeczytajcie premierowy fragment powieści Gorath. Krawędź otchłani:

Grzechot rzucanych kości, wykrzykiwane stawki, zakłady, obelgi i groźby. Muzyka, fałszywie wydobywana z rozstrojonych instrumentów przez zespół lekko przerażonych grajków, wspieranych przez wyjących przypadkowe słowa pijaków. Tłumek zbirów hałaśliwie domagających się napitku, tłoczących i przepychających się przy barze, i spocony barman, próbujący sprostać ich żądaniom. Wszystko to pogrążone w gryzącym dymie z paleniska, tanich lamp na śmierdzącym oleju, fajek i cygaretek, spoconych ciał i śmierdzących oddechów.

Impreza zaczęła się późnym popołudniem. Bracia Braga zabezpieczyli zdobyczny transport, po czym postanowili świętować sukces w „Rekinie Młocie”. Gorath zjawił się dopiero wieczorem. Nie miał wielkiej ochoty na zabawę z bandziorami z Tobołów, nie chciał poczuć się jednym z nich.

Anton Braga rozparty przy jednym ze stołów wymachiwał kuflem i śmiał się donośnie. Na jego szeroko rozstawionych kolanach siedziały dwie kolorowo ubrane kobiety, równie pijane i równie wesołe jak on, w wydekoltowanych i wysoko podciągniętych sukniach, odsłaniających blade nogi. Siedzący obok Giorgio łypał na ojca ze skwaszoną miną, ale na widok Goratha uśmiechnął się złośliwie i przywołał go władczym gestem.

Gdy Gorath przepchnął się przez zatłoczoną salę, jedna z kobiet przyssała się do ust Antona, jakby spodziewała się znaleźć coś cennego w jego gardle. Giorgio skorzystał z okazji, by nie siedzieć cicho.

– Jutro wcześnie wstajemy, ty i ja – rzucił swoim irytującym tonem. – Masz dziś zakaz picia, a przed północą jesteś w łóżku.

– Bez przesady. – Anton odkleił wreszcie usta od twarzy kobiety. – To ty masz zakaz picia, Giorgio, za lekki jeszcze jesteś. Ale mój syn ma rację, Gorath. Chcę, byś jutro był w dobrej formie. Na wszelki wypadek.

– To i tak impreza nie w moim stylu. – Gorath rozejrzał się bez entuzjazmu po sali. – Nie zostanę długo.

– To był dobry dzień, Anton. – Przy stoliku pojawił się Sal ze szklanką w dłoni, ale mniej pijany od brata. – Ale mamy jeszcze… – przerwał na chwilę, popatrzył zimno na panienki na kolanach Antona. – To sprawa rodziny, wypad, dziwki!

Gdy wstały i odeszły, niechętnie, ale posłusznie, cała trójka popatrzyła wymownie na Goratha. Skinął im głową i odszedł do baru. Poczuł zimno gdzieś w żołądku, nie wiedział, czy to narastająca wściekłość, czy odraza do siebie. Dawniej nikomu nie pozwoliłby tak się do siebie odezwać. Ale wciąż pamiętał twardy bruk tamtego zaułka i pusty brzuch. Przełknięcie zniewagi było mimo wszystko lepsze od towarzystwa żebraków. Rozepchnął zalanych oprychów przy barze gwałtowniej, niż zamierzał, ignorując ich gniewne pomruki. Kupił całą butelkę i wyszedł na werandę „Rekina”; chłód wieczoru był przyjemną odmianą po zaduchu w środku.

Oparła się o barierkę obok niego, gdy pociągnął długi łyk palącego trunku. W dłoni miała elegancką szklankę.

– Za głośno w środku? – zapytała Sofia Braga swym niskim głosem, nie patrząc na niego.

– Za dużo brudu – mruknął. – Nawet jak dla mnie.

Trąciła jego butelkę szklanką, nalał jej do połowy. Wypiła wszystko na jeden raz, spojrzała mu w oczy i ponownie podstawiła naczynie.

– Tym razem do pełna, proszę.

Przez długą chwilę milczeli, spoglądając na brudną ulicę i zmęczone budynki naprzeciwko, popijając niespiesznie. Gorath nie miał ochoty na rozmowę, ale rad był z jej towarzystwa. Gwar i wrzaski z „Rekina” dochodziły do nich wyraźnie, a mimo to nie mąciły tej chwili spokoju. Wreszcie zdecydował się przerwać ciszę.

– Nie powinnaś być z mężem?

– Dawno już nie byłam z mężem. Woli swoje dziwki. – Postawiła pustą szklankę na szerokiej barierce werandy, przeciągnęła mu chłodną dłonią po zarośniętym policzku. – Choć ciebie odesłał.

Złapał ją mocno za nadgarstek, szarpnął gwałtownie.

– Nie jestem jego dziwką.

Uśmiechnęła się drwiąco, spojrzała mu prosto w twarz.

– Wszyscy tutaj są jego dziwkami. Zwłaszcza ja.

Uwolnił jej rękę, wypuścił ze złością powietrze, popatrzył na butelkę, mając ochotę roztrzaskać ją o ziemię. Sofia powstrzymała go, kładąc na jego dłoni swoją.

– Będzie nam jeszcze potrzebna. – Spojrzała na niego przeciągle. – Nie chcę dziś spać sama.

– Mam być jeszcze i twoją dziwką? – warknął, nachylając się nad nią.

– Nie. Dziś ja będę twoją.

-> Audiobook Gorath. Krawędź otchłani kupicie w Legimi!

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Gorath. Krawędź Otchłani (audiobook)
Janusz Stankiewicz 0
Okładka książki - Gorath. Krawędź Otchłani (audiobook)

Zwierzęco niebezpieczny Gorath, Orkowie Smoczej Krwi: Kathana Marr i Bovis Tor, elf wysokiego rodu Magister Evelon, jego uczeń Xanadu, Baronessa, kapitan...

dodaj do biblioteczki
Recenzje miesiąca
Paderborn
Remigiusz Mróz
Paderborn
Fałszywa królowa
Mateusz Fogt
Fałszywa królowa
Jesteś jak kwiat
Beata Bartczak
Jesteś jak kwiat
Kolekcjoner
Daniel Silva
Kolekcjoner
Miłość szyta na miarę
Paulina Wiśniewska
Miłość szyta na miarę
Między nami jest Śmierć
Patryk Żelazny
Między nami jest Śmierć
Zagraj ze mną miłość
Robert D. Fijałkowski ;
Zagraj ze mną miłość
Forget Me Not
Julie Soto
Forget Me Not
Ktoś tak blisko
Wojciech Wolnicki (W. & W. Gregory)
Ktoś tak blisko
Róża Napoleona
Jacobine van den Hoek
Róża Napoleona
Pokaż wszystkie recenzje