Quill, nasz narrator i główny bohater, jest dosyć skrytym i wycofanym nastolatkiem. Nie zna świata poza swoim domem, bo odkąd pamięta, matka ze względów bezpieczeństwa zakazuje mu wychodzić do ludzi. Jest męską driadą, czyli istotą (dosłownie) jedyną w swoim rodzaju. Niestety nie posiada żadnych mocy podobnych do tych jego matki i siostry, a przynajmniej nic takiego jeszcze się nie uwidoczniło. Odizolowanie Quilla dobiega końca wraz z poznaniem nowego sąsiada - energicznego Liama.
„Evergreen” to urocza i lekka romantyczna historia dla młodzieży. Relacja pomiędzy bohaterami rozkwita bardzo naturalnie, miło było czytać o ich rozmowach i przekomarzaniach (kto się czubi, ten się lubi). Dla Quilla każde wydarzenie było czymś nowym, a z drugiej strony Liam dostał okazję, żeby spojrzeć na swoją rzeczywistość pod innym kątem.
Cieszę się, że autor tak rozwinął fantastyczną stronę tej powieści. Driady są wiarygodne, faktycznie potrafią używać swojej magii i trochę inaczej odbierają różne rzeczy (np. Quill zatruł się chlorem w wodzie). Sam romans nie jest jedynym istotnym wątkiem w książce, w tle ogród rodzinny driad powoli się zmienia, co zapowiada dosyć niebezpieczne wydarzenia.
To była przyjemna lektura, taka akurat na lato, do rozluźnienia się i naładowania pozytywną energią. Przypominała mi trochę klimatem „Heartstoppera”, ale z dodatkiem magii fantasy. Polecam młodym czytelnikom.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2024-04-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: Evergreen
Dodał/a opinię:
mysilicielka