Miłość potrafi dać siłę do walki o siebie, ale bywa też uczuciem, które wystawia człowieka na największe próby. Co się dzieje, gdy kobieta próbująca uciec od toksycznej przeszłości trafia w sam środek wydarzeń, które mogą odebrać jej wszystko?
„Ścigając płomienie” Magdaleny Artomskiej-Białobrzeskiej to historia, która od pierwszych stron wciągneła mnie emocjami, i nie pozwalała ani na chwilę odetchnąć. To moja druga przeczytana książka tej autorki i już wiem, że na pewno nie ostatnia. Będę wypatrywać każdej kolejnej premiery, bo sposób, w jaki autorka łączy emocjonalność z napięciem, naprawdę robi ogromne wrażenie.
Poznajemy Ingę Rafałow – kobietę, która od lat tkwi w relacji odbierającej jej poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie i kontrolę nad własnym życiem. Bardzo poruszył mnie właśnie ten psychologiczny aspekt książki. Autorka świetnie pokazała, jak trudno wyrwać się z toksycznego związku i jak wiele odwagi wymaga postawienie pierwszego kroku ku wolności. Ucieczka na Warmię miała być dla Ingi szansą na odzyskanie spokoju, ale zamiast ciszy i ukojenia dostaje coś znacznie bardziej nieprzewidywalnego.
Wątek rozgrywający się na Warmii ma niesamowity klimat. Z jednej strony jeziora, natura i pozorny spokój, z drugiej narastające napięcie oraz poczucie, że za chwilę wydarzy się coś niebezpiecznego. Ten kontrast został przez autorkę fenomenalnie wykorzystany. Czułam podczas czytania zarówno ukojenie, jak i niepokój, a to połączenie działało na wyobraźnię wyjątkowo mocno.
Bardzo zaciekawiła mnie również relacja Ingi i Patryka. Ich historia nie jest przesłodzona ani wyidealizowana. To uczucie rodzące się w cieniu dawnych ran, niedopowiedzeń i tajemnic. Patryk okazał się bohaterem niezwykle interesującym. Jest silnym i odważnym mężczyzną, ale jednocześnie skrywającym wiele emocji pod maską opanowania. Fakt, że jest oficerem grupy realizacyjnej, nadaje tej historii zupełnie innego charakteru. W pewnym momencie romans zamienia się niemal w thriller sensacyjny, a wydarzenia zaczynają pędzić w zawrotnym tempie. I właśnie to było jednym z elementów, które pochłonęły mnie najmocniej.
Autorka umiejętnie buduje napięcie i sprawiła, że w trakcie czytania zaczełam zadawać sobie mnóstwo pytań. Komu można ufać? Czy ktoś z bliskiego otoczenia Ingi naprawdę jest zamieszany w niebezpieczne wydarzenia? I czy miłość może przetrwać, kiedy wokół pojawia się strach, tajemnice oraz zagrożenie? Kilka scen wywołało u mnie prawdziwe przyspieszenie pulsu, bo nie sposób było przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się akcja.
Ogromnie doceniam także naturalność dialogów i autentyczność bohaterów. Nie miałam wrażenia sztuczności czy przesady. Emocje były prawdziwe, od lęku, frustracji i bezsilności, po nadzieję, namiętność i momenty wzruszenia. Magdalena Artomska-Białobrzeska stworzyła historię pełną emocjonalnych zawirowań, ale jednocześnie taką, która daje czytelnikowi coś więcej niż tylko chwilową rozrywkę.
Szczególnie urzekło mnie pokazanie procesu odzyskiwania siebie po latach manipulacji i życia w cieniu drugiej osoby. Ta książka przypomina, jak ważna jest odwaga, by zawalczyć o własne szczęście i nie pozwolić, by strach przejął kontrolę nad życiem.
„Ścigając płomienie” to powieść dla tych, którzy lubią połączenie romansu, emocji i sensacyjnego napięcia. Jeśli szukacie historii, która momentami przyspieszy bicie serca, wzbudzi niepokój, ale też poruszy i skłoni do refleksji, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Ja spędziłam z nią naprawdę świetny czas i z ogromną przyjemnością będę czekać na kolejne historie spod pióra Magdaleny Artomskiej-Białobrzeskiej.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-05-21
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 312
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Nie możesz liczyć na prawdziwe szczęście, jeśli nie masz odwagi, by rozliczyć się z przeszłością Dla Sebastiana, wyrachowanego biznesmena, liczy się tylko...