Życie od nowa, próba zaufania i odnalezienia siebie. Wyzwanie? Tak, ale też konieczność. To, czego chcę Joanny Kruszewskiej opowiada o kobiecej sile, drugich szansach i doświadczeniach, które nie są stratą, ale cenną lekcją.

Marzena ma za sobą nieudane małżeństwo i dźwiga spory bagaż: traumę, emocjonalną przemoc i poczucie uzależnienia od drugiej osoby. Bohaterka nie chce się jednak poddawać. Prowadzi własną firmę, kupuje dom, zbliża się do rodziny, której przez lata unikała, i uczy się żyć od nowa, po swojemu. Towarzyszy jej Dante, owczarek niemiecki, który jest po prostu przekochanym psiakiem.
Niespodziewanie zimą w pomieszczeniach należących do firmy pojawia się Maciej, bezdomny lekarz z bolesną przeszłością. Marzena nie chce zostawić go bez pomocy. Z czasem między nimi rodzi się więź, która zmusza ją do zadania kolejnych pytań o zaufanie, bliskość i własne potrzeby.
Marzena wydaje się otwarta na przyszłość, wiele spraw udaje się jej poukładać, ale nie oznacza to, że naprawdę wie, czego chce. Problem w tym, że ma dwa wyobrażenia o szczęściu. Jak to możliwe? Karol, mieszkający we Włoszech i prowadzący winnicę, kusi ją wizją życia pełnego słońca i beztroski. Z kolei Maciej, bezdomny lekarz, człowiek pokiereszowany przez życie, zmusza do zastanowienia się nad tym, jak łatwo człowieka opisać jednym słowem i jak trudno zobaczyć go w całości.
Ocena na podstawie pozorów jest przecież najczęstszym wyborem. Marzena spotyka człowieka, który według społecznych kategorii powinien budzić dystans, powinien mieć świat u stóp. Tymczasem Maciej jest uparty, poraniony, nieoczywisty. Stracił chęć życia po pewnym tragicznym wydarzeniu. Zmaga się ze swoimi demonami.
Bohaterka, która sama przecież wiele przeszła, nie staje się wybawczynią. W pewnym sensie oboje czerpią ze swoich doświadczeń, by móc nauczyć się nowych rzeczy – na przykład zaufania. To, czego chcę jest więc powieścią o drugich szansach, ale nie w banalnym sensie. Nie chodzi tu wyłącznie o nową miłość czy początek, ale o sprawdzanie, czy po rozczarowaniu można jeszcze słuchać siebie, czy spokój jest wystarczający do szczęścia i czy bezpieczeństwo nie staje się z czasem tarczą ochronną? Marzena pragnie być niezależna, ale jest w niej także zwyczajne pragnienie czułości.
Całe szczęście, Marzena nie jest sama. Bohaterka dzięki wsparciu bliskich stanęła na nogi i zaczęła odbudowywać swoją codzienność. Joanna Kruszewska pięknie pokazuje, że warto otaczać się życzliwymi ludźmi i korzystać z pomocy. Zwłaszcza, jeżeli doświadcza się takich problemów, jak przemoc emocjonalna, bezdomność, alkoholizm, zależność od drugiej osoby i toksyczne relacje.
Tytuł powieści wiele mówi o życiu człowieka. Czy chcemy spełniać oczekiwania innych, czy raczej sami dojść do tego, jak ma wyglądać nasze życie? I – najważniejsze – czy jesteśmy w stanie ponosić ryzyko? Polecam. To wzruszająca, życiowa i mądra książka.
Czterdziestoletni mężczyzna, pracujący i samodzielny, nie powinien mieszkać ze swoimi rodzicami. A już na pewno nie powinien wprowadzać do rodzinnego...
PRZEJMUJĄCA HISTORIA OPOWIEDZIANA NA PRZESTRZENI LAT. O TYM, JAK NIEPOWODZENIA MOGĄ KSZTAŁTOWAĆ CHARAKTER, A WALKA Z NIMI PRZYNOSIĆ NIEPRZEWIDYWALNE KORZYŚCI...