Zbierałam się do czytania jak sójka za morze, i to nie dlatego, że nie bardzo miałam ochotę na tę książkę. Wręcz przeciwnie, bardzo chciałam ją przeczytać. Bałam się tematu. Już na pierwszej stronie czytam „z każdego otworu ciała Francisa ciekła sperma” i dalej „z czaszką rozbitą jak skorupka jajka; w głowie tkwiła łyżeczka, a części mózgu brakowało”. Po takim prologu, trochę mnie zamroczyło.
Zaczynamy od opisu budowli, umiejscowienia jej w przestrzeni realnej. Nie gdzieś daleko od ludzkich siedzib; personel potrzebował miejsca by mieszkać, prowadzić zwykłe życie poza murami. Powstał w 1863 roku, pierwszymi jego pacjentami było 95 kobiet, większość z nich zabiła swoje dzieci w depresji poporodowej. Od wielu lat przebywają w nim najbardziej brutalni, najgroźniejsi przestępcy m.in. James Kelly – podejrzany o bycie Kubą Rozpruwaczem, kanibal Peter Bryan, seryjni mordercy, bandyci. Ponure gmaszysko, przerażający pensjonariusze. Ta książka jest wycieczką w głąb umysłów przestępców.
Każda strona to rzetelny opis warunków życia, postępowania, zdarzeń, jakie miały miejsce w Broadmoor. Ponieważ trafiali tam ludzie chorzy z przerażającymi defektami emocjonalnymi, historia jest mroczna, pesymistyczna, wręcz zła. Chwilami miałam wrażenie, iż czytam o więzieniu, takie panują tam obostrzenia i zasady. Jednak nie powinno to dziwić w przypadku takich chorych – placówka medyczna, w której są prowadzone terapie, a jednocześnie jest domem dla specyficznych pacjentów.
Tym, którzy są nastawieni na krwawe sceny rodem z horrorów od razu napiszę, nie w tym reportażu. Autorzy opisali fakty, skupili się na prawdzie bez podnoszenia dodatkowo adrenaliny dla lepszej poczytności. To nie jest biografia przestępców.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2022-05-18
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 200
Tytuł oryginału: Inside Broadmoor
Dodał/a opinię:
ja-carpe_diem