Okładka książki - Zachód słońca w Central Parku

Zachód słońca w Central Parku

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2017-08-16
Kategoria: Romans
ISBN: 9788327630889
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: Sunset in Central Park
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Elżbieta Regulska-Chlebowska
Dodał/a recenzje: Simi_48

Ocena: 4.67 (6 głosów)

Każdy człowiek niesie bagaż odmiennych doświadczeń. Niektóre sytuacje przytłaczają tak bardzo, że nie wyobrażamy sobie żadnego sposobu, aby sobie z nimi poradzić. Niszczą nasze serca, zmuszają do skrycia się za potężnym murem, którego prawie nikt nie potrafi zburzyć, wywołują wstyd i bezgraniczny smutek. Skrywamy nasze sekrety głęboko, spoglądamy na twarze bliskich nam osób i staramy się nie okazywać, jak bardzo jesteśmy zranieni. Każdego dnia walczymy o to, aby wstać i stawić czoło nadchodzącemu dniu. Boimy się zaufać innym. Kiedy ktoś raz zawiedzie nasze zaufanie, bardzo trudno mu je odzyskać. Nie potrafimy ponownie zaufać, a jeśli już przebaczymy, to i tak nigdy już nie będziemy czuli się pewni i bezpieczni. Choć jednak to trudne, nie możemy ciągle uciekać. Kiedy ktoś zachodzi nam drogę, należy stawić mu czoła, a jeśli chce iść z nami tą pokrętną ścieżką, może warto zastanowić się i umożliwić mu głębsze poznanie nas. Do tego zachęca powieść Sarah Morgan Zachód słońca w Central Parku. To historia, którą się przeżywa od samego początku, która ukazuje trudną drogę, jaką musi przejść człowiek, aby znów móc zaufać drugiej osobie i walczyć o wspólną przyszłość. 

,-Nie chcesz mieć kogoś, do kogo można się przytulić w nocy? 
-Nie. Przynajmniej nikt nie ściąga ze mnie kołdry. Mogę leżeć w poprzek łóżka i czytać do czwartej rano. 
-Książka nie zastąpi ci faceta! 
-Jestem innego zdania. Książka daje ci większość rzeczy, których szukasz w związku. Rozśmiesza cię, wzrusza, przenosi w miejsce, o których nawet nie słyszałaś, i uczy wielu rzeczy. Możesz ją zabrać na kolację. A jeśli cię nudzi, odłożysz ją bez wyrzutów sumienia. Czym to się różni od zwykłego życia?

Frankie jest konkretna i rzeczowa. Nie lubi wylewności, nie wierzy też w romantyczne związki. Ale choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej mnóstwo emocji. Rozwód rodziców i złośliwość rówieśników mocno ją zraniły, dlatego Frankie ukrywa się za pozą twardzielki i za okularami. Nie może jednak w nieskończoność udawać i maskować się. Na szczęście może liczyć na przyjaciółki, a także na brata jednej z nich, Matta, który szczególnie ją lubi. Lecz w pewnym momencie to właśnie przez Matta Frankie będzie miała największe problemy..  

- Jak sądzisz, kiedy związek się rozpada, to dlatego, że od początku coś w nim nie grało? A może ludzie się zmieniają? 
-Pytasz, czy można się odkochać? Tak, myślę, że to możliwe. Życie poddaje ludzi różnym próbom, ale kochające się pary wychodzą z nich zwycięsko. Moi rodzicie przeszli wiele ciężkich chwil, gdy Paige była chora. W najtrudniejszym okresie byli dla siebie wsparciem. Nauczyłem się od nich, że jeśli jesteś uczciwy wobec swojego partnera, szczerze mówisz o swoich uczuciach i uważnie słuchasz, z czym się boryka druga osoba, wspólnie pokonacie wszystkie trudności. [...]

Życie Frankie nigdy nie było usłane różami. Od dziecka musiała mierzyć się z problemami w związku jej rodziców. Rozwód wpłynął na nią destrukcyjnie i sprawił, że zamknęła się na wszelkie relacje. Ciągły wstyd i zażenowanie sprawiły, że unikała ludzi, wszędzie widząc złośliwe spojrzenia. Stroniąc od mężczyzn, a przede wszystkim od związków, zatraciła się w zajmowaniu się roślinami, co pomogło jej przejść najtrudniejsze chwile. Młoda kobieta ukrywa się przed światem za szkaradnymi okularami, ale ktoś wkrótce odkrywa jej sekret. Jedyną osobą, która może jej pomóc otworzyć się na innych, jest Matt - brat jej najlepszej przyjaciółki. Frankie zaczyna coś do niego czuć, ale ze wszystkich sił stara się powstrzymać. Całe szczęście mężczyzna ma inne plany...  

Czasem wyolbrzymiamy własne problemy, a czasem po prostu nie doceniamy własnej zdolności do radzenia sobie z nimi.

Zachód słońca w Central Parku smakuje niczym najlepsza mleczna czekolada, która kusi i otula swoim aromatem, uzależnia i sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Romantyczna, pełna sprzeczności, realistyczna, a zarazem magiczna historia, której nie można po prostu odłożyć na półkę. Sarah Morgan - podobnie jak Nora Roberts - potrafi skraść serce oraz otulić czytelnika pięknem stworzonego świata, który jest odskocznią od codziennych problemów. Jej książka krzepi, pokazując, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszelkie przeciwności można pokonać. Zachód słońca w Central Parku mówi o tym, że należy podejmować ryzyko, że czasem trzeba zapomnieć o przeszłości i powitać przyszłość z otwartymi ramionami, że należy burzyć mury, utworzyć drogę dla innego człowieka i po prostu dać się ponieść uczuciu. Miłość zawsze nas znajdzie - nawet gdy tego nie chcemy - a wtedy jedynym, co możemy zrobić, jest otwarcie na nią naszej duszy. Zachód słońca w Central Parku to książka, która ogrzewa w chłodne, jesienne wieczory, wywołuje rumieńce na policzkach i pozwala zapomnieć o rzeczywistości, a zarazem pokazuje, na czym polega siła miłości.  

Zapadło milczenie. Matt wbił wzrok w drapacze chmur na horyzoncie. 
-Nie chcę miliona kobiet. Chcę tej jednej, a ona boi się związków. Nie potrafi nikomu zaufać, więc jej nie popędzam.

 

Kup książkę Zachód słońca w Central Parku

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie o książce - Zachód słońca w Central Parku

Avatar użytkownika - posredniczkaa
posredniczkaa
Przeczytane:2017-09-18, Ocena: 4, Przeczytałam,
"Zachód słońca w Central Parku" to opowieść o przyjaźni, miłości, pożądaniu. Opisuje losy Franke, Evy i Paige. Dziewczyny od dawna są najlepszymi przyjaciółkami. Po utracie pracy rzucają się na głęboką wodę i otwierają własną agencję eventową Urban Genie. Robią to, co najbardziej lubią. Organizują wspaniałe wesela, wieczory panieńskie i wszelkiego rodzaju przyjęcia.   Peige, zawsze zorganizowana, zawsze wie co robić i co powiedzieć, jest ambitna i przedsiębiorcza, to ona podjęła decyzje o założeniu firmy. Eva jest romantyczną marzycielką, która czeka na swojego rycerza na białym koniu. Franke, żyje przeszłością, trauma z dzieciństwa nie powala jej dorosnąć i stawić czoła swoim lękom. Przeżycia z przeszłości mają ogromny wpływ na jej życie. Chroni się przed światem, za murem, który zbudowała na fundamentach bólu i strachu. Zdarza się, że jest oschła i nieprzyjemna. To właśnie jej autorka poświęciła najwięcej uwagi.   "Zachód słońca w Central Parku" jest drugim tomem serii "Pozdrowienia z Nowego Jorku" jednak myślę, że śmiało można ją czytać, bez znajomości pierwszej części, ja właśnie tak zrobiłam.lekki i przyjemny styl autorki pozwala się wyciszyć i odprężyć, a dość wartko prowadzona akcja sprawia, że bardzo szybko czyta się jej powieść.   Romanse to zdecydowanie nie mój gatunek literacki, ale mimo to wspominam lekturę "Zachód słońca w Central Parku" dość przyjemnie. Myślę, że miłośnikom motylków w brzuchu i romantycznych uniesień ta książka, dostarczy wielu pozytywnych  emocji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - StillChangeable
StillChangeable
Przeczytane:,

    Nie ukrywam, że uwielbiam sięgać po książki o miłości. Być może dlatego, że sama jestem swego rodzaju romantyczką i kiedy kocham, to całkowicie, całą sobą. Dlatego też postanowiłam sięgnąć po "Zachód słońca w Central Parku" autorstwa Sarah Morgan. Po przeczytaniu opisu domyśliłam się, że będzie to dosyć lekka historia i faktycznie taką mi zaserwowano. Miałam jednocześnie nadzieję, że całkowicie wciągnie mnie do swojego świata, a jednak koniec końców ta lektura pozostawiła we mnie nieco mieszane uczucia. 

     Główna bohaterka książki - Frankie - to dziewczyna, która panicznie boi się związków. Chowa się więc ona za wielkimi okularami, by odstraszać potencjalnych kandydatów na chłopaka, większość dni poświęca swoim roślinom, a czas wolny najchętniej spędza wraz z dobrą książką. Jednak jej lęk przed miłością wcale nie jest bezpodstawny, gdyż jako czternastolatka była świadkiem rozbicia się własnej rodziny. Ojciec odszedł do młodszej kobiety, przez co mama Frankie całkowicie się załamała i postanowiła leczyć kompleksy poprzez ciągłe, krótkie (często tak naprawdę na jedną noc) romanse. Frankie boi się więc zaangażowania, ale dobrze wie, że nie może nosić maski obojętności w nieskończoność, szczególnie, gdy stopniowo uświadamia sobie, jak wiele znaczy dla niej Matt - brat jej najlepszej przyjaciółki. Co więcej i ona nie jest mu obojętna, jednak mężczyzna nie wie, co zrobić, by Frankie mu zaufała. Jak zatem potoczą się losy tej dwójki? Czy kobieta w końcu uwierzy w istnienie prawdziwej miłości? A może jednak Mattowi nie uda się przekonać do siebie Frankie? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę "Zachód słońca w Central parku".

      To moje pierwsze spotkanie z historią stworzoną przez tę autorkę, dlatego też nie byłam pewna, czego mogę się spodziewać. Jeżeli chodzi o styl, którym się posługuje, to na pewno trzeba podkreślić, że jest on niezwykle lekki w odbiorze, przez co książkę czyta się w mgnieniu oka. Nie ma tutaj rozwleczonych zdań czy zbędnych opisów, a język jest dosyć przyjemny i prosty. Pod tym względem nie mam książce nic do zarzucenia. Co więcej, każdy rozdział rozpoczyna się krótkim zdaniem, jakie w pewien sposób stanowi "zabawne motto" czy też wprowadza w wydarzenia, które mają nastąpić. Ten zabieg przypadł mi do gustu i uważam, że urozmaicił całą historię. 

     Gdyby zastanowić się, o czym jest ta opowieść, to z pewnością można doszukać się tutaj kilku poruszonych przez autorkę problemów. Pierwszym z nich jest skierowanie uwagi na fakt, że pewne wydarzenia z dzieciństwa są w stanie wpłynąć na osobowość człowieka i jego dalsze życie. Rany, jakie powstały we Frankie, gdy była młodszą dziewczynką sprawiły, że bała się sięgnąć po prawdziwe szczęście. Jednak jej postawa pokazuje także to, iż czasami dobrowolnie wmawiamy sobie coś tylko dlatego, bo próba zmiany kosztowałaby nas o wiele więcej wysiłku aniżeli ciągłe chowanie się we własnej skorupie. Drugą rzeczą, na jakiej skupia się ta opowieść to pokazanie, jak ważna jest prawdziwa przyjaźń - ta, która łączyła Frankie z jej najlepszymi przyjaciółkami: Paige oraz Evą była nierozerwalna i wszystkie dbały o tę relację. Trzecią natomiast jest pokazanie, że czasami podstawą prawdziwej miłości może być przyjaźń i tylko od nas zależy, czy podejmiemy ryzyko, by przemienić ją w coś głębszego. 

      Jednak tak, jak wspomniałam na samym początku, ta książka wywołała we mnie bardzo mieszane uczucia. Niestety, ale oprócz tych pozytywnych aspektów, o jakich wspomniałam, jest też kilka drobnych minusów. Po pierwsze, ta historia jest aż do bólu przewidywalna. W zasadzie z każdą kolejną stroną wiedziałam, do jakiego końca zmierzam i mało co byłoby w stanie mnie tutaj zaskoczyć. Po drugie natomiast, sporo jest w tej książce... nadmiernej bezpośredniości. Już wyjaśniam o co chodzi. A no o to, że odniosłam wrażenie, jakby dla bohaterów tej książki głównym wyznacznikiem życia uczuciowego był jedynie seks i nic więcej. Poniekąd autorka chciała ukazać, że fundamenty związku buduje się na przyjaźni, ale miałam wrażenie, że w pewnym sensie według niej, zanim wyzna się sobie uczucia, to lepiej jest się ze sobą przespać - ot, tak po prostu przejście z fazy przyjaźni do romansu, a dopiero potem ewentualnie można myśleć o związku. Oczywiście nie mam nic przeciwko wszelkim opisom uniesień czy też ogólnie wplataniu seksu do książek, ale jeżeli, w co drugim rozdziale, jedna czy druga bohaterka rozpacza, jakie to ma "fatalne życie łóżkowe", to trochę robi się to już nudne. 

      Bohaterowie z kolei zostali wykreowani dosyć ciekawie, ale także miałabym do niektórych z nich kilka małych zastrzeżeń. Polubiłam dosyć kreację Frankie, chociaż w pewnym momencie miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć: dziewczyno, masz tyle lat, że wzięłabyś się w końcu w garść i nie uważała, że każdy związek musi skończyć się porażką! Polubiłam natomiast Paige, bo była taką "trzeźwo myślącą" postacią, a także Matta, jaki to akurat bardzo przypasował mi do roli głównego, męskiego bohatera. Nie sposób zapomnieć także o charyzmatycznej i momentami zabawnej Evie. Oprócz tych bohaterów pojawili się też inni, poboczni, przy czym spośród nich najbardziej polubiłam jedną z współpracownic Matta - Roxie, która była kobietą pełną siły i wiedzącą, jakie powinna podejmować decyzje. 

      Podsumowując, książka "Zachód słońca w Central Parku" to lekka lektura, idealna na jakiś jeden wieczór, która porusza kilka ciekawych i może nawet w pewnym sensie trudnych tematów (jak chociażby rozwód rodziców), a jednocześnie momentami razi swoją nadmierną przewidywalnością. Mimo to nie żałuję, że po nią sięgnęłam, ale być może jestem już trochę za stara na takie aż przesłodzone i zbyt przewidywalne historie. Niemniej myślę, że młodszym osobom, przede wszystkim raczej czytelniczkom, ta książka może przypaść do gustu. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Erna
Erna
Przeczytane:,

Wiele osób myśli, że idealnie potrafi udawać twardsze niż w rzeczywistości. Chowają się za fasadą zbudowaną z opryskliwości i niechęci. Ich poza zazwyczaj wynika z odniesionych w przeszłości ran. Czy do końca życia można zachowywać się jak aktor? Czy warto zrzucić maskę?

Frankie jest bardzo konkretnym człowiekiem. Kompletnie nie wierzy w romantyzm, wieczne zakochanie. Śluby ją denerwują. Bywa oschła, nie lubi wylewności. Lecz to pozory. Jej wnętrze kipi od emocji, które narastają w niej już od lat. Jako nastolatka przez wiele ciężkich sytuacji. Rozwód rodziców, opieka nad załamaną matką. To odcisnęło duże piętno na młodym umyśle. Dziewczyna trzyma wszelkich adoratorów na dystans. Mimo specyficznego charakteru, ma przyjaciółki. Brat jednej z nich, Matt, okazuje Frankie szczególne uznanie. Znają się od dzieciństwa i lubią. Właśnie — czy tylko „lubią”? Matt jest cierpliwy i wie, że miłość wymaga poświęceń. Natomiast Frankie ciągle walczy ze swoimi demonami, próbując rozbić mur, który budować pomogli jej rodzice. Jakie są szanse, aby tych dwoje skutecznie zawalczyło?

Uwaga, pora na odrobinę klasyki z mojego własnego gatunku. Po raz kolejny rozpoczynam przygodę z jakąś serią, ale od środka. Jestem dość nierozważna, jednak przestałam się tym przejmować, bo zauważyłam, że to nie jakaś wielka przeszkoda, a w pewnym sensie może zachęcić do poznania całości. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Przyznam, iż zainspirowała mnie główna bohaterka. Wyczułam jakieś podobieństwo do Eleanor Oliphant. Może kojarzycie tę postać? Jeżeli tak, to raczej się ze mną zgodzicie. Opis i szata graficzna również miały spory wpływ na wybór, więc zaryzykowałam. Właściwie, nie mogę narzekać. Nie jest to lektura wybitna, lecz spędziłam nad nią miły czas, zaciekawiła, spełniła swoją rolę. Poszukam poprzedniego tomu, jego recenzje wydają się być dobre. Z przyjemnością skompletuję wszystkie części, a z tego, co wyczytałam, to do tej pory pojawiło się ich w sumie sześć.

Styl autorki charakteryzuje duża lekkość. Nie znajdziemy tu przedłużanych opisów, rozwlekania każdego fragmentu. Akcja toczy się szybkim rytmem, nie sposób złapać się na ziewaniu. Sądzę, że każdy miewa momenty, gdy ma ochotę spędzić wieczór w spokojnej atmosferze. Przyjemna lektura. Przewidywalna, ciężko mi stwierdzić, czy należy zaklasyfikować to w kategoriach wad. Świadomość dalszego ciągu nie odebrała mi radości z czytania, śledziłam fabułę z zainteresowaniem. Aczkolwiek rozumiem, iż osoby rozmiłowane w powieściach podobnych do tej, mogą czuć jakiś niedosyt. Istnieje szablon, którym kierują się pisarze, prosty do wychwycenia. Jednak nie trzeba na siłę szukać oryginalności, jeżeli może to zaszkodzić.

Praca Frankie jest związana z branżą ślubną, co uznałam za zabawny zabieg, w pozytywnym znaczeniu, oczywiście. Obraca się wokół tego, czym pogardza. Stwierdzam, iż Sarah Morgan umie dobrze operować poczuciem humoru. Jakoś podniosła mnie na duchu, mimo troszkę bajkowej otoczki. Przyjaciele głównej bohaterki i sam Matt są dość wyidealizowani. Zawsze do usług, pełni rad, zrozumienia. Nie uważam, aby tacy ludzie istnieli w realnym świecie, ale pragnę w to uwierzyć. Chyba na tym polega rola postaci na wskroś empatycznych — zdecydowanie sieją ziarenko nadziei.

Spodobał mi się zgrabnie wpleciony wątek psychologiczny. Niezbyt nachalny, lecz da się go łatwo zauważyć. W Frankie wiele kobiet zobaczy siebie. Jej problemy w nawiązywaniu relacji wzięły się z trudnego dzieciństwa, lęk przed zbliżeniem do mężczyzny. Poddano ją swoistemu praniu mózgu, matka przerzucała na córkę własne lęki. Dlatego przeszłość ciągle towarzyszy, jak ogon. Stąd ukrywanie za okularami, chociaż Frankie tak naprawdę ich nie potrzebuje. Trochę żałuję, że autorka głębiej nie wniknęła w tę sytuację i jej dalsze konsekwencje, powierzchownie podchodząc do tematu. Ale zdaję sobie sprawę z faktu, iż wówczas mielibyśmy od czynienia z zupełnie inną książką, bardziej obyczajową.

„Zachód słońca w Central Parku” to książka zwyczajnie przeurocza. Ujmująca. Z pewnością wzbudzi uśmiech na Waszej twarzy. Prosta, lecz nie prostacka, idealna na wolne popołudnie, gdy pragniemy się odstresować. Myślę, że powieści w takim stylu potrafią zauroczyć. Wzruszające, zabawne, sporo w nich dobrych refleksji. Wyczekana filiżanka smacznej herbaty, zasłużony relaks z Sarah Morgan. Recepta na udane chwile!

Link do opinii
Avatar użytkownika - redgirl_books
redgirl_books
Przeczytane:2017-09-01, Przeczytałem, Mam, Posiadam,

''Każda roślina potrzebuje sprzyjającego otoczenia. Posadzona w niewłaściwym miejscu zmarnieje. Gdy znajdzie się tam, gdzie powinna, rozkwitnie. 
Zupełnie jak ludzie.''

Frankie nie należy do osób wylewnych i romantycznych. Ma ku temu powody. Rozwód rodziców odbił się na jej spostrzeganiu świata i związków w ogóle. Nie wierzy w romantyczne uniesienia i miłość aż po grób. Jest osobą silną i niezależną, która o wiele lepiej czuje się wśród książek i roślin, niż ludzi. No może nie licząc w to Eve i Paige, jej najlepsze przyjaciółki, z którymi wspólnie prowadzi agencję eventową.  
Jest też Matt, brat jej ukochanej przyjaciółki, do którego ją ciągnie. Znają się od czasów dzieciństwa i ich przyjaźń jest dla niej ważniejsza niż cokolwiek innego. Jednak pożądaniu coraz trudniej się oprzeć tym bardziej, że Matt niczego nie ułatwia i nie zamierza tego robić. Mężczyzna kocha się w niej od lat i zdobywa się na odwagę, aby zawalczyć o jej serce. 
Jednak czy uda mu się przebić przez jej lęki? Czy kobieta będzie gotowa zawalczyć z własnym strachem? 


''Zachód słońca w Central Parku'' to już druga część serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Autorka po raz kolejny wprowadza nas w losy paczki przyjaciół. Ponownie skupia się na problemie, który pokazuje nam jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe życie. Frankie nie miała łatwo. Najpierw rozwód rodziców, później jej mama wpadła w depresję, aż następnie zaczęła sypiać z połową mieszkańców miasteczka, w którym mieszkała. Wstyd i hańba towarzyszyły jej na każdym kroku i nie opuściły nawet wtedy, kiedy przeprowadziła się do Nowego Jorku.

Trudno byłoby mi wybrać, czy historia Paige i Jacka jest lepsza od Frankie i Matta. Obie te książki są ciepłe, subtelne i nieskomplikowane. Wciągają od razu i czyta się je z największą przyjemnością. Autorka nie skupia się na samym romansie, pokazuje też przyjaźń. Chociaż zauważyłam, że w tej części na pierwszy plan wysunęła się relacja Matta i Frankie, co nie było też złe. Autorka poświęciła sporo czasu, aby rozwinąć relacje pomiędzy nimi. Frankie jest kobietą, która boi się miłości, ale Matt to facet cierpliwy, który krok po kroku postanawia naruszyć wyznaczone przez nią granice. Nic nie dzieje się od razu, a sprawy między głównymi bohaterami rozgrywają się w odpowiednim tempie. 

''Zachód słońca w Central Parku'' to książka idealna dla tych osób, które lubią sięgać po lekkie, zabawne i przyjemne w czytaniu powieści. W sam raz na spędzenie z nią wieczoru. Porusza wiele ważnych aspektów takich jak wpływ rodziców na nasze życie, czy innych ludzi, którzy odegrali w nim jakąś rolę. Uczy, że czasem warto zaufać drugiej osobie, że jest to najważniejszy czynnik relacji międzyludzkich, wraz z byciem uczciwym. Pokochacie głównych bohaterów oraz autorkę, która stara się przekazać nam urok Nowego Jorku. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkawreku
zksiazkawreku
Przeczytane:2017-09-11, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,

http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/

Frankie, główna bohaterka książki, to osoba dość specyficzna. Jest kobietą konkretną i rzeczową. Nie wierzy w prawdziwą miłość i romantyczne związki. Choć z wierzchu wydaje się być silna i opanowana, tak naprawdę jest osobą pełną emocji, a trauma nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Jako dziecko musiała poradzić sobie z odejściem ojca i rozwodem rodziców, co niewątpliwie odcisnęło piętno na jej psychice. Jednak udawanie silnej osoby nie może trwać wiecznie. Musi w końcu pozbyć się maski twardzielki, którą nosi od lat. Na szczęście może liczyć na swoje oddane przyjaciółki, a zwłaszcza na brata jednej z nich - Matta. Lecz co ma robić dziewczyna, kiedy to właśnie Matt staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety?


~*~

„Zachód słońca w Central Parku” to książka dość schematyczna i szablonowa. Fabuła powieści jest w takim stopniu przewidywalna, że już przed lekturą znałam zakończenie. Pozycja niczym mnie nie oczarowała, nie zachwyciła i nie sprawiła, że czytałam ją z wypiekami na twarzy. To po prostu lekka, niewymagająca książka, o której szybko się zapomina. Niewątpliwym plusem powieści jej język, który jest lekki i to właśnie on umilił mi lekturę. Autorka podjęła próbę prowadzenia aspektu psychologicznego, który został umieszczony w traumie głównej bohaterki. Frankie nie może pozbyć się przeszłości. Cały czas ma wrażenie, że jest postrzegana przez pryzmat swojej matki. Dodatkowo dziewczyna nie chce angażować się w żaden związek bo jest pewna, że i tak nic z tego nie będzie. Robi wszystko, aby nie zwracać na siebie uwagi facetów - nosi okulary, choć nie musi, zakłada spodnie, gdyż nienawidzi spódnic i sukienek. Jeśli zaś chodzi o innych bohaterów, to moim zdaniem zostali oni wykreowani na ludzi wręcz idealnych. Ciepli, pomocni, bez żadnych skaz i wad. Uważam również, że wątek psychologiczny nie został przedstawiony dość autentycznie. Brakowało mi większej ilości emocji, dzięki czemu książka by mną wstrząsnęła i sprawiła, że zapamiętałabym ją na długo.

Muszę również wspomnieć, iż „Zachód słońca w Central Parku” jet drugą częścią cyklu Pozdrowienia z Nowego Yorku. Nie czytałam pierwszej części, ale w niczym mi to nie przeszkodziło. Doskonale odnajdywałam się w fabule i ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że czytam kontynuację. Wszystko to za sprawą tego, iż ktoś inny jest głównym bohaterem.

Podsumowując, „Zachód słońca w Central Parku” jest książką przewidywalną i szablonową, ale za to lekko napisaną. Jest to powieść niezobowiązująca i niewymagająca. Idealnie sprawdzi się jako odpoczynek po ciężkich książkach.

Link do opinii
Avatar użytkownika - sniezynka
sniezynka
Przeczytane:2017-09-02, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Sarah Morgan oczarowała mnie swoją twórczością już wtedy, gdy sięgnęłam po "Bezsenność na Manhattanie". Tam poznałam Paige, a także jej dwie przyjaciółki, Frankie i Evę. Tamta powieść skupiała się właśnie na Paige, natomiast "Zachód Słońca w Central Parku" przybliża nam historię i osobowość Frankie. Autorka skupiła się na niej i jej niechęci do związków, małżeństw i samych mężczyzn. Pochłonięta pracą trzyma się mocno za murem, który zbudowała wokół siebie już wiele lat temu, a jej jedynym zewnętrznym oparciem jest wierna paczka przyjaciół. Choć dziewczyna nie wierzy w prawdziwą miłość, to życie lubi zaskakiwać. Tylko czy Frankie da radę sprostać wszystkim wyzwaniom, jakie planuje postawić na jej drodze przekorny los?

To, co kłębi się we wnętrzu Frankie jest smutne, ale też bardzo życiowe i emocjonalne. Rozwód rodziców, płacząca i załamana matka, a także bezwzględni w swej złośliwości rówieśnicy. To wszystko pozostawia ślad w psychice dziecka, nawet po wielu latach, gdy dziecko jest dorosłą, silną i niezależną kobietą. Jak poradzić sobie z trudną przeszłością?

Autorka skupia się na wadach i zaletach bohaterki, emocjach, jakie kłębią się w jej wnętrzu i wątpliwościach, jakie rodzą się w jej głowie. A przede wszystkim na przemianie, jakiej kobieta musi doświadczyć. Czy pokona swój strach i zmieni sposób myślenia, to już zupełnie inna sprawa.

Przy okazji książka udowadnia, jak bardzo można skrzywdzić drugą osobę. To delikatny temat, sfera, w której trzeba być ostrożnym. Jednak nie każdy o tym myśli, nie każdy przejmuje się innymi, mając w głębokim poważaniu to, co czują.

To już druga powieść Sarah Morgan w mojej karierze mola książkowego, a ja ją po prostu uwielbiam! Na sam widok okładek cieszy mi się buzia, jak wariatowi 😀 Kocham jej styl, wyczucie chwili, umiejętność budowania atmosfery i napięcia (tak, oczywiście, że głównie tego romantycznego) między bohaterami. Poza namiętnością dodaje do swoich książek coś, co wzbogaca historię. Tu akurat jest nią bolesny powrót do przeszłości.

Uwielbiam rozwój sytuacji, dialogi między bohaterami i cudowne poczucie humoru, którym autorka żongluje już od poprzedniej książki. Choć tu jest go mniej, to jakoś mi to nie przeszkadzało, bo książka wciągnęła mnie tak bardzo całą sobą, że trudno to opisać. Było mi ciężko oderwać się od treści. Może też dlatego, że to książka pisana jakby idealnie pod mój gust!

Czy można chwytać za ten tytuł bez znajomości poprzedniego z serii "Pozdrowienia z Nowego Jorku"? Oczywiście, że tak. O dziwo, wszystko jest tak skonstruowane, że nie stanowi to najmniejszego problemu. Czy ja bym tak chciała? Nie. Oczywiście oprócz drobnych spojlerów, które sobie w ten sposób funduję (bo jakby nie było, zdradzają co działo się w pierwszej części), wolę spójny ciąg i prawidłową kolejność wydarzeń. A akcja tej książki dzieje się kilka miesięcy po tamtej, więc na pewno rozumiecie, o czym mówię.

Na koniec przyznaję wielki plus dla wydawnictwa HarperCollins za zachowanie spójności szaty graficznej i rozmiarów tej serii. Uwielbiam takie zabiegi i mam nadzieję, że w następnej również grafik i drukarnia będą się tego szablonu trzymać. Jeśli tak, cała seria będzie cudownie wyglądać na mojej półce 😀 !

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytatnik
czytatnik
Przeczytane:2017-09-05, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

Frankie zna Matta odkąd oboje byli dziećmi. Ich przyjaźń jest dla niej bardzo ważna, ważniejsza niż mogłaby przyznać sama przed sobą. Skrzywdzona przez dość burzliwe rozstanie rodziców nie wierzy w romantyczną miłość i związki na całe życie. Obawiając się emocjonalnego odrzucenia, nie chce angażować się w żadne poważne więzi. Jednak Matt nie zamierza się poddać tak łatwo i w zanadrzu ma dla niej wiele miłości i zaufania. Krok po kroku odkrywa dotąd skrzętnie skrywane tajemnice Frankie. Czy jednak widmo tragicznego dzieciństwa i wciąż obecna w życiu dziewczyny destrukcyjna matka nie przekreślą możliwości zbudowania wspólnego szczęścia?

Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/zachod-slonca-w-central-parku/

Link do opinii
Avatar użytkownika - stela18
stela18
Ocena: 6, Przeczytałam,
Inne książki autora
Dwanaście dni do świąt
Sarah Morgan0
Okładka ksiązki - Dwanaście dni do świąt

Właściciel sieci ekskluzywnych hoteli Rio Zaccarelli, miliarder i koneser pięknych kobiet, dostaje wytyczne od swego prawnika – żadnych romansów...

Tajemniczy list
Sarah Morgan0
Okładka ksiązki - Tajemniczy list

Ethan Walker przybywa na odległą szkocką wyspę Glenmore, by spędzić tam lato jako lekarz w miejscowej przychodni. Już po zejściu z promu jego uwagę zwraca...

Reklamy