W pewnej chwili pijany muzyk wyciągnął z kieszeni garść jakichś tabletek i zaczął tłumaczyć Arturowi, która jest na co i po co. Artur śmiał się sam do siebie w myślach, ponieważ wbrew jego przypuszczeniom wcale nie były to narkotyki.
W pewnej chwili pijany muzyk wyciągnął z kieszeni garść jakichś tabletek i zaczął tłumaczyć Arturowi, która jest na co i po co. Artur śmiał się sam do siebie w myślach, ponieważ wbrew jego przypuszczeniom wcale nie były to narkotyki.
Książka: Wychowany na Marymoncie
Tagi: samotność