Ogród wciąż ulegał przemianom, choć mieliśmy już prawie październik. Kwitło jeszcze kilka pomarańczowych astrów, a rosnący przy szopie krzak róży wręcz zapierał dech w piersiach, obsypany jasnoczerwonymi kwiatami wielkości pięści, o płatkach niczym jedwabne różowe chusteczki.
Ogród wciąż ulegał przemianom, choć mieliśmy już prawie październik. Kwitło jeszcze kilka pomarańczowych astrów, a rosnący przy szopie krzak róży wręcz zapierał dech w piersiach, obsypany jasnoczerwonymi kwiatami wielkości pięści, o płatkach niczym jedwabne różowe chusteczki.
Książka: Dziewczynka z poziomkami
Tagi: natura