Czasami widywałam go rankiem. Stał przy kościele. Przychodził z rzadka, kiedy ulice były puste. Nawet po wielu latach, kiedy przekroczył już sześćdziesiątkę, nie sposób było pomylić go z kimś innym - mocna szczęka, smutne oczy. Przychodził, kiedy chciał, odchodził, kiedy chciał. Jak jacht bez żeglarza.
Czasami widywałam go rankiem. Stał przy kościele. Przychodził z rzadka, kiedy ulice były puste. Nawet po wielu latach, kiedy przekroczył już sześćdziesiątkę, nie sposób było pomylić go z kimś innym - mocna szczęka, smutne oczy. Przychodził, kiedy chciał, odchodził, kiedy chciał. Jak jacht bez żeglarza.
Książka: Dziewczynka z poziomkami
Tagi: czas