Byli sami, a w lesie panowała grobowa cisza. Zupełnie jakby zeszłej nocy uleciało z niego całe życie. I właśnie ta cisza przerażała Sambora chyba nawet bardziej niż wwiercający się w głowę huk grzmotów i trzask pękających pni.
Byli sami, a w lesie panowała grobowa cisza. Zupełnie jakby zeszłej nocy uleciało z niego całe życie. I właśnie ta cisza przerażała Sambora chyba nawet bardziej niż wwiercający się w głowę huk grzmotów i trzask pękających pni.
Książka: Schron
Tagi: życie, życie