Nad Runowem szaleje potężna burza. Mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt słowiańskiego ,,czarciego wesela", gdy demony bawią się na niebie, zsyłając ludziom obłęd i śmierć.
Następnego dnia komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem, Terrorem, przeszukują las. W starym, powojennym schronie natrafiają na ludzkie szczątki. Szybko okazuje się, że należą one do Beaty i Juliana Wilczków oraz ich córki Klary - rodziny, która zaginęła bez śladu dwadzieścia lat wcześniej.
Malczewski przypuszcza, że za ich śmierć może odpowiadać Andrzej Robotnik - mężczyzna, który przed laty zamordował żonę, syna i teściową, po czym uciekł w głąb Puszczy Gorzowskiej. Wkrótce dochodzi do kolejnego makabrycznego morderstwa, a wśród mieszkańców Runowa wybucha panika.
Co tak naprawdę wydarzyło się w starym schronie?
Czy Wilczkowie padli ofiarą zbiegłego mordercy?
I kto dziś sieje grozę wśród mieszkańców, kiedy demony z nieba już ucichły, lecz te ludzkie dopiero się budzą?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
„Schron” Marcela Mossa to mroczny, duszny thriller kryminalny, który od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat lęków, dawnych tajemnic i zła czającego się tuż pod powierzchnią codzienności. Autor po raz kolejny udowadnia, że świetnie czuje klimat małych społeczności, gdzie każdy zna każdego, a jednocześnie wszyscy mają coś do ukrycia.
Punktem wyjścia powieści jest dramatyczne odkrycie w powojennym schronie w pobliżu Runowa. Szczątki rodziny Wilczków, zaginionej dwadzieścia lat wcześniej, stają się iskrą zapalną dla serii wydarzeń, które burzą kruchy spokój mieszkańców wsi.
Największą siłą „Schronu” jest atmosfera. Autor doskonale buduje napięcie i pokazuje, jak łatwo plotki i dawne legendy mogą rozpalić lęk i agresję.
To nie jest jedynie opowieść o morderstwie, ale także o traumie, winie i konsekwencjach przemilczanych zbrodni. Moss stawia pytania o to, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i czy zło naprawdę można zamknąć w schronie.
„Schron” to propozycja obowiązkowa dla fanów mrocznych kryminałów i thrillerów psychologicznych. Książka trzyma w napięciu do samego końca, a finał zmusza do refleksji, pozostawiając czytelnika z niepokojącym poczuciem, że największe demony wcale nie spadają z nieba.
Rodzina jest najważniejsza, każdy rodzic broni swoich dzieci i robi wszystko, żeby były bezpieczne, jednak czasami zło samo puka do drzwi i pomimo dobrych chęci nic nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić.
Komisarz Sambor Malczewski znów wkracza do akcji, najpierw wraz ze swoim psem Terrorem odkrywa ludzkie szczątki schowane w powojennym schronie, a następnie znajduje ciała całej rodziny na bagnach. Jak się okazuje, oba morderstwa zaczynają łączyć się w jedną całość i wszystkie tropy prowadzą do tego samego człowieka.
Za każdym razem, kiedy sięgam po nową książkę tego autora, wydaje mi się, że już wiem czego się spodziewać i nic nie może mnie zaskoczyć, jednak tutaj poziom okrucieństwa sprawił, że ciężko było mi to wszystko pojąć. Jak to najczęściej bywa tak i tutaj osoby, które były postrzegane jako te złe, okazały się dobre i odwrotnie, pozory lubią mylić, także trzeba być czujnym. Oprócz tego, że mamy tutaj prowadzoną narrację w czasie teraźniejszym to wracamy również do przeszłości, dzięki czemu składamy powoli strzępki historii w całość. Cały czas emocje nie opadają, ciągle coś się dzieje, a informacje są nam dawkowane, dzięki czemu możemy brać aktywny udział w śledztwie, jednak ciężko domyślić się tego, co wydarzyło się naprawdę.
Ta historia porusza do głębi, pokazuje, jak ciężko mogą mieć w życiu osoby słabsze i bardziej wrażliwe, są one często gnębione przez rówieśników do tego stopnia, że marzą o tym, żeby zniknąć. Takie sytuacje są jeszcze gorsze, kiedy taki młody człowiek nie ma wsparcia w rodzinie, a rodzice stają się czasami takimi samymi katami, jak inne osoby z otoczenia, jednak zaszczucie przez najbliższych może doprowadzić do tragedii. Wątków jest tutaj kilka i tak naprawdę nie dostajemy ani chwili oddechu od dramatów i nieszczęść, które po prostu bolą.
Schron to historia, którą na pewno zapamiętam na długo, jednak ciężko wyrzucić z głowy takie sceny, nawet jeżeli to fikcja literacka i na pewno będę czekać na dalsze losy komisarza Malczewskiego, ponieważ wiem, że to jeszcze nie koniec.
📖 Gdy nad wioską szaleje „czarcie wesele”, a w lesie kryje się stary schron... 🕯️
Nad Runowem przechodzi potężna burza, a miejscowi szepczą o słowiańskim „czarcim weselu” – momencie, gdy demony na niebie mają zsyłać obłęd i śmierć. Ten mroczny, ludowy klimat od pierwszej strony tworzy niepowtarzalną, gęstą atmosferę niepokoju. To nie jest kryminał, który czyta się dla relaksu. To doświadczenie, które wciąga w wir mrocznych sekretów małej społeczności.
Fabuła jest pełna zwrotów i mrocznych tajemnic. Akcja rusza błyskawicznie. Już następnego dnia komisarz Sambor Malczewski ze swoim psem, Terrorem, znajduje w powojennym schronie szczątki rodziny zaginionej dwadzieścia lat wcześniej. To odkrycie to tylko początek. Fabuła splata przeszłość z teraźniejszością, a w wiosce dochodzi do kolejnych zbrodni. Historia jest złożona, wielowątkowa, a wszystkie puzzle stopniowo układają się w przerażającą i logiczną całość. Nie ma tu miejsca na nudę – zagadka trzyma w napięciu aż do ostatnich stron.
Komisarz Sambor Malczewski to typowy przedstawiciel gatunku – obciążony bagażem przeszłości, ale zdeterminowany. Jego relacja z psem Terrorem jest jednym z najwdzięczniejszych i najbardziej autentycznych elementów książki. To właśnie Terror często dodaje serca tej mrocznej opowieści. Pozostali bohaterowie, zarówno ci podejrzani, jak i przerażeni mieszkańcy Runowa, budują świat, w którym każdy może coś ukrywać. Emocje, które wywołuje ta historia, są intensywne: od niepokoju, przez strach, po prawdziwą grozę.
Tempo akcji jest niemal idealne – zaczyna się mocnym uderzeniem, potem pozwala na chwilę oddechu, by za chwilę znów zaskoczyć. Styl pisania Marcela Mossa jest bezpośredni i sugestywny. Autor nie owija w bawełnę, a opisy zbrodni bywają bardzo szczegółowe i brutalne. To zdecydowanie nie jest książka dla osób o słabych nerwach lub wrażliwym żołądku. Epizody z drastycznymi opisami służą jednak uwypukleniu zła i cierpienia, które są centralnymi tematami powieści.
🎯 Dla kogo jest „Schron”?
Ta książka NIE jest dla każdego. Spodoba się przede wszystkim:
📍Miłośnikom mrocznych, brutalnych thrillerów i kryminałów psychologicznych.
📍 Czytelnikom, którzy nie boją się drastycznych opisów i lubią, gdy napięcie sięga zenitu.
📍Fanom serii o komisarzu Malczewskim, ale też nowicjuszom. Tom trzeci można czytać jako osobne dzieło, choć zachęca do sięgnięcia po poprzednie części.
📍Osobom ceniącym nieoczywiste zagadki, słowiański folklor w tle i klimatyczne, przygnębiające lokalizacje.
„Schron” to porządny, mroczny thriller, który celowo epatuje złem, by wywołać u czytelnika silne reakcje. Jest wciągający, dobrze skonstruowany i zapada w pamięć. Nie jest to jednak przyjemna lektura na jeden wieczór – to intensywna podróż w głąb ludzkiej natury.
Moja ocena: 8/10 ⭐
Dla mnie to solidna, mocna pozycja w gatunku, która jednak przez swoją bezkompromisową brutalność momentami odbierała przyjemność z czytania.
BRUNETTE BOOKS
Miałam wizję idealnego zdjęcia książki.. mieszkam po sąsiedzku z lasem, który nocą, szczególnie, kiedy spadną wszystkie liście, wygląda...mrocznie.
Mężu rozłożył lampy, szykujemy się do zdjęcia i okazało się, że telefon nie jest w stanie zrobić idealnego zdjęcia okładki z doskonale widocznym tłem i cóż...wyszło co wyszło. Sami oceńcie.
*
Nad Runowem zbierają się czarne chmury.
Szaleje potężna, straszna burza siejąca strach, zamęt i spustoszenie. Po kątach mówi się, że oto zaczęło się "czarcie wesele", bowiem słowiańskie wierzenie mówi jasno, kiedy demony bawią się na niebie, na ziemię zsyłają na ludzi obłęd i śmierć.
Poniekąd się to sprawdza, kiedy następnego dnia komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem trafiają na powojenny schron a w nim.. znajdują ludzkie szczątki. Badania wykazują, że należą one do zaginionej 20 lat temu rodziny Wilczków - Beaty, Juliana i ich córki Klary.
Kto jest odpowiedzialny za ich morderstwo?
Podejrzenia Malczewskiego padają na Andrzeja Robotnika, który kiedyś z zimną krwią zamordował żonę, syna i teściową. Wkrótce dochodzi do kolejnego brutalnego morderstwa.
Kto za nie odpowiada?
Kto sieje zamęt wśród mieszkańców?
Co na prawdę wydarzyło się w starym bunkrze?
*
Wow!
Dawno nie czytałam tak dobrego kryminału.
Dreszczyk emocji towarzyszył mi przez całą książkę i cały czas miałam podwyższone ciśnienie! Totalnie przepadałam w wątku słowiańskich wierzeń.. od jakiegoś czasu je uwielbiam i cieszę się, że się tutaj pojawiły. Opisy.. są mocne. Serio. Wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach i ciężko odróżnić rzeczywistości od książki. Poziom brutalności nie jest bardzo wysoki, więc możecie czytać bez obaw.
Rozdziały, w których cofamy się do 2005 roku i możemy być 'naocznymi' świadkami wydarzeń, totalny majstersztyk.
Wielokrotnie miałam ochotę zdradzić policji co wydarzyło się na prawdę...
Przyznam bez bicia, że nie czytałam dwóch poprzednich tomów, a mimo to nadążałam za fabułą i nie miałam problemów z jej zrozumieniem. Ale uroczyście oświadczam, że zamierzam nadrobić wszystkie braki.
Marcel Moss jest moim top of the top spośród pisarzy thrillerów, kryminałów i dzięki tej książce tylko się w tym utwierdziłam.
Polecam!
"Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje."
Marcel Moss powraca z nową, mroczną powieścią. Po Polanie i Grocie przyszła pora na trzecią część opowieści o komisarzu Samborze Malczewskim i jego psie Terrorze. Co czeka tym razem naszych bohaterów?
Każda książka autora jest mroczna, tajemnicza, miejscami brutalna. Tak było i tym razem. Komisarz Malczewski ma przed sobą kolejne trudne śledztwo. Kolejną zagadkę do rozwiązania. Autor przenosi nas w czasie, żeby czytelnik mógł dobrze zaznajomić się z całą historią. Dwie linie czasowe, stare szczątki ludzkie, ale też do tego wszystkiego dochodzi aktualne morderstwo. Powieść zaczyna się bardzo mocno i tempo nie zwalnia do końca. Stary schron skrywa tajemnice. Do tego dochodzą sławieńskie wierzenia.
Na szczególną uwagę zasługuje pies Terror, którego Sambor wziął ze schroniska. Psiak już swoje w życiu przeżył i na pewno nie było mu łatwo. Ma za sobą trudną przeszłość i Sambor nie zawsze się z nim może dogadać. Ale ich relacja jest w tym wszystkim najlepsza i jest taką wisienką na torcie całej opowieści.
Jeśli lubicie takie mroczne historie, miejscami bardzo brutalne, to polecam Wam tę książkę.
Marcel Moss nigdy nie każe nam na siebie długo czekać, a każda nowa opowieść jest przepełniona elementarnymi składnikami kryminału, sensacji i thrillera. Mamy więc tajemnicze zabójstwo, wiele niewyjaśnionych spraw pobocznych, ale też rodzi się okazja do refleksji nad okrucieństwem tego świata. To jest właśnie stuprocentowy Marcel Moss- zawsze boleśnie prawdziwy pod względem treści. Zawsze wyczulony na problemy społeczne, których jest całe mnóstwo i które wciąż są zamiatane pod dywan. Zawsze odważny i świetny w fachu pisarza.
Swego czasu, podczas rozmowy o kulturze, usłyszałam arcyważne słowa użyte niegdyś przez Jerzego Szaniawskiego, autora dramatu pt. ,,Dwa teatry". Wspomniał on bowiem, że widz przedstawienia może wyjść albo zachwycony, albo oburzony, ale nigdy obojętny. Tak samo mogą, a raczej powinni, zachować się czytelnicy oraz słuchacze (audiobooki) dzieł Marcela Mossa. Co odczuwacie, Drodzy Odbiorcy? Dumę z tego, co serwuje nam pisarz? A może wszystkie wątki określacie jako nudne, naciągane, nijakie? Jest to kwestia do indywidualnych przemyśleń, lecz sama znam odpowiedź już od dawna. Marcel Moss jest po prostu stworzony do pisania, gdyż dzięki niemu lepiej i sensowniej rozumiemy, że świat to nie bajka lub pełna lukru opowieść dla nastolatków. To, co nam podaje, to dojrzały i prawdziwy odbiór rzeczywistości- zarówno w jednotomowych książkach, jak i w cyklach liczących kilka części.
,,Schron" to trzeci tom cyklu z komisarzem Samborem Malczewskim i jego psem Terrorem na czele. Istotna jest tu jednak chronologia książek, ja nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, tym bardziej tych dotyczących prywatnego życia Sambora. Jeśli więc ktoś nie jest wtajemniczony w dawne perypetie głównego bohatera, to lepiej, żeby zaczął od pierwszej części. Wtedy wszystko będzie spójne, zrozumiałe, a czytelnik nie zazna uczucia chaosu. Czytanie wszystkich trzech części nie będzie straconym czasem, jestem tego pewna.
Znowu otrzymujemy mroczną okładkę, która jakby zapowiada dreszcze na całym ciele czytelnika. Tak też się dzieje, bo początek opisywanej historii wcale nie należy do delikatnych. Wręcz przeciwnie- od razu trzeba inaczej spojrzeć na otaczające nas środowisko. Istotą powieści jest też czas, który biegnie nieubłaganie, ale też pozostawia po sobie ślady, a wraz z nimi- zagadki przeznaczone dla policji kryminalnej. Okazuje się, że nawet po 20 latach od śmierci człowieka w małej wsi Runowo zaczyna tworzyć się bardzo, ale to bardzo nieprzyjemna i niespokojna atmosfera.
Kim była rodzina Wilczków i dlaczego ich szczątki zostały odnalezione w tytułowym, powojennym schronie? Tego nie zdradzę, tym bardziej, że powieści Marcela Mossa są zawsze zbudowane na zakończeniu. Nowi odbiorcy muszą więc poznać jedną żelazną zasadę i absolutnie nigdy jej nie łamać. Historii kryminalnych kreowanych przez autora NIE WOLNO wcześniej wertować i skupiać się na końcowych dialogach. To końcowa część tekstu ma nas najbardziej szokować i zniszczyć dotychczasowe domysły. Czekajcie zatem cierpliwie na nowe wątki, nie odbierajcie sobie przyjemności czytania. Wszystko sensownie ułoży się w swoim czasie.
Autor nie zapomina też o idealnym opisie klimatu małych wsi. Widać, jak mieszkańcy wystraszyli się koszmarnej wieści o odnalezieniu tajemniczych szczątków sprzed dwóch dekad, ale to nie wszystko. Tym bardziej tak trudna do rozwiązania zagadka powoduje, że mieszkańcy kochają plotkować, oczerniać innych i bawić się w tak zwaną pocztę pantoflową. Dlaczego wciąż tego potrzebujemy? Nie wiem, a dobrze będzie, jeśli czytelnicy intensywnie przeanalizują ten problem. Widać, że ludzie wciąż wierzą w zabobony czy legendy- z tajemniczym czarcim weselem czy samowiłami włącznie.
Nie można też nie wspomnieć osoby komisarza Sambora Malczewskiego. Jego zawodowe działania dostrzegamy we wszystkich trzech częściach cyklu. Udowadnia on, że policjantem się jest, a nie bywa. Na dodatek bohater boryka się z wieloma dramatami osobistymi, ale by dogłębnie je poznać, trzeba przeczytać poprzednie części. Co więcej, autor solidnie udowadnia, jak trudny jest zawód techników policyjnych. Praca przy zwłokach, często zmasakrowanych, nie jest dla każdego. Nasze wyobrażenie o tej pracy pochodzi głownie z telewizji, a tam to, co widzimy, to bardzo delikatna odsłona.
Sam Marcel Moss pytał nas ostatnio, czy chcemy kontynuacji przygód komisarza Malczewskiego. Z jednej strony- dla tak świetnego pisarza to nic trudnego. Z drugiej- notoryczne przeciąganie akcji może w końcu znudzić się odbiorcom. Warto się nad tym zastanowić i pomyśleć, co jeszcze może nas czekać po lekturze ,,Schronu". Sama po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Marcela Mossa, ale, moim skromnym zdaniem, ,,Schron" nigdy nie dorówna fabularnie poprzedniej części, czyli ,,Grocie". Nowa, trzecia część, jest jednak godna polecenia.
Runowo znowu nie daje o sobie zapomnieć. Burza, stary schron, odnalezione po latach szczątki i atmosfera, która od pierwszych stron wciąga w coś znacznie mroczniejszego, niż mogłoby się wydawać.
Marcel Moss po raz kolejny wraca do świata, w którym przeszłość nigdy nie milczy, a ludzkie sekrety potrafią być groźniejsze niż jakiekolwiek legendy.
Skończyłam trzeci tom serii z Samborem Malczewskim i... mam sporo do powiedzenia.
Jeśli chcecie sprawdzić, co tym razem kryje Runowo i jak wypada ,,Schron" na tle poprzednich części, zapraszam do mojej recenzji: https://www.instagram.com/p/DU26A6xjQz5/
Czy wierzysz, że prawdziwe demony czają się tuż obok nas - w ludzkich sercach i decyzjach?
,,Schron" Marcela Mossa to książka, która od pierwszych stron wciąga w mrok tak gęsty, że niemal czuć zapach wilgotnego lasu, chłód betonu starego bunkra i ciężar sekretów, które przez lata czekały, aż ktoś je wreszcie wydobędzie na światło dzienne.
Runowo spowija burza, mieszkańcy mówią o czarcim weselu, a ja wiem, że nie będzie to zwykły kryminał. Kiedy komisarz Sambor Malczewski wraz z wiernym Terrorem trafiają na ludzkie szczątki w powojennym schronie, historia natychmiast nabiera tempa. A Moss robi coś, co uwielbiam w thrillerach: przypomina, że przeszłość nigdy nie znika. Ona tylko czeka, aby w odpowiednim momencie dać o sobie znać.
Czytając ,,Schron" miałam wrażenie, że autor nie pozwoli mi ani na chwilę odetchnąć. Wątki przeszłe splatają się z teraźniejszością, jakby ktoś powoli zaciskał pętlę wokół całej tej historii. Z jednej strony poznajemy śledztwo Sambora, z drugiej dramatyczne wydarzenia sprzed lat, których okrucieństwo momentami naprawdę boli. Tym bardziej mając świadomość, że to, co najstraszniejsze, nie wydarza się przez demony z wierzeń ludowych, lecz przez ludzi z krwi i kości.
Moss po raz kolejny udowadnia, że potrafi świetnie budować klimat. Jest mrocznie, duszno, nerwowo. Czuć napięcie rosnące z każdą stroną. I muszę przyznać, że czym dalej brnęłam w tę historię, tym coraz bardziej nie ufam nikomu. Bo tutaj każdy coś ukrywa. Każdy ma swoją wersję prawdy. A prawda, jak to zwykle bywa w dobrym thrillerze, jest o wiele bardziej niewygodna, niż mogłoby się wydawać.
Bardzo mi się podoba sposób, w jaki autor kreuje postać Sambora. To nie jest papierowy policjant bez emocji - to człowiek z własnymi demonami, zmęczeniem, ironią i tym specyficznym spokojem, który sprawia, że chce się za nim podążać nawet w najciemniejsze rejony tej opowieści. A Terror... no cóż, relacja człowieka i psa w tym wszystkim jest jak słońce w tej gęstej, czarnej historii. Jest czymś naprawdę pięknym.
Warto zaznaczyć, że w ,,Schronie" nie brakuje brutalności. Jednak nie jest ona ,,tania" i przytłaczająca. Ona ma sens i jest tutaj wręcz potrzebna. Pokazuje, że zło bywa zwyczajne, banalne, wręcz codzienne. I właśnie dlatego jest tak przerażające. Szczególnie mocno działają fragmenty dotyczące wydarzeń z domu Wilczków. Czytałam je z poczuciem ucisku w klatce. Niby wiedziałam, że to tylko fikcja, ale z tyłu głowy miałam przeświadczenie, że to echo historii które mogły wydarzyć się naprawdę.
Ocena: 9/10 - bo ,,Schron" to książka, która nie tylko opowiada historię zbrodni, ale też zmusza do zastanowienia się nad tym jak długo można uciekać przed winą i czy sprawiedliwość zawsze przychodzi na czas.
Dla mnie to jedna z tych powieści, po których zamknięciu nie wstajesz od razu. Siedzisz chwilę w ciszy, myśląc o tym, że największy horror nie kryje się w legendach, lecz w ludzkich wyborach.
Na gorąco muszę podzielić się opinią o książce Marcel Moss"Schron",póki emocje jeszcze drzemią we mnie ... Ostrzegam nie zaczynajcie tej lektury, jeśli planujecie dziś zasnąć..
To nie jest kolejna "lekka historyjka" do poduszki.To rasowy thriller, który wchodzi pod skórę,bo dotyka tego ,co najbardziej nas przeraża -braku kontroli i mroku, który drzemie w ludziach ,których wydaje nam się , że znamy....To nie jest zwykły thriller, to jest test na wytrzymałość psychiczną. Granica między dobrem a złem zaciera się tu z każdą stroną, a finał zostawia w głowie absolutną pustkę. Totalny majstersztyk niepokoju.
Moss wciągnął mnie do klaustrofobicznego świata, z którego wcale nie chciałam wychodzić, mimo że każdy rozdział wywoływał u mnie dreszcze. Jeśli myślicie, że znacie mroczną stronę ludzkiej natury, to "Schron" udowodni Wam, że byliście w błędzie."
Nie będzie tu spamu,nie będę żadnym słowem wspominać o czym jest ta książka ...trzeba ją po prostu przeczytać.Polecam
Jest mrocznie. Jest duszno od emocji. Jest niepokój, który wchodzi pod skórę... Schron nie zaczyna się spokojnie - on od pierwszych stron szepcze, że w Runowie nic nie jest przypadkowe. Ani burza. Ani las. Ani ludzie, którzy od lat uczą się żyć z tym, że coś czai się między drzewami.
Słowiańskie ,,czarcie wesele" to nie tylko legenda, którą można zbyć wzruszeniem ramion. To symbol. Zapowiedź. Przedsmak obłędu, który powoli sączy się do codzienności mieszkańców...
Komisarz Sambor Malczewski i jego wierny Terror to duet, który idealnie pasuje do tej opowieści. Jest w nich zmęczenie, uważność i coś jeszcze - świadomość, że prawda nie zawsze przynosi ulgę. Śledztwo prowadzone w cieniu Puszczy Gorzowskiej nie daje prostych odpowiedzi, a każdy kolejny trop zamiast rozjaśniać sytuację, tylko ją komplikuje.
I właśnie to w tej serii lubię najbardziej. Marcel Moss nie karmi czytelnika łatwymi rozwiązaniami. Zło w Schronie nie jest jednorazowym aktem - ono narasta, mutuje, przechodzi z człowieka na człowieka. A kiedy wydaje się, że już wiemy, kto jest potworem... okazuje się, że to dopiero początek.
Runów to miejsce, które ma swoją własną logikę. Tu mrok czai się wszędzie: w lesie, w pamięci, w przemilczeniach. I za każdym razem, gdy myślę, że wiem, ,,które licho wyskoczy zza drzewa", Moss udowadnia mi, że jeszcze nie raz dam się zaskoczyć. Bo mimo wszystko to nie jest historia o ludowych wierzeniach. To opowieść o demonach, które rodzą się w ludziach.
Lubię tę serię za konsekwencję i klimat. Runów to miejsce, w którym przeszłość nigdy nie zostaje zamknięta, a każde kolejne śledztwo pokazuje, że niektóre historie wracają, bo nigdy nie zostały naprawdę zakończone. Jeśli sięgasz po kryminały z gęstą fabułą, wyraźnym napięciem i bohaterami, którzy nie udają nieomylności - Schron spełni te oczekiwania.
Dorota od lat żyje pod jednym dachem z mężem[1]despotą, stwarzając na zewnątrz pozory normalności. Kobieta obmyśla w tajemnicy plan uwolnienia się od agresywnego...
Jakub Krause cierpi na nietypową przypadłość - w każdą sobotnią noc, punktualnie o północy, traci przytomność i budzi się jako jeden z najokrutniejszych...
Przeczytane:2026-03-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026, Biblioteka, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
(czytaj dalej)