" - Wiem. Chodzi mi o to, że nie byłam tam obecna całą sobą. Powinnam się była skoncentrować na Emmie. Być może, gdybym była mniej rozproszona, nigdy by do tego nie doszło. - Nie powinnaś się tym zadręcza - stwierdza Annabel. Myślę o młodym, sympatycznym policjancie, który usiłował pocieszyć mnie tamtej nocy na posterunku. <To mogło spotkać każdego> - powiedział. Wiem, że to nieprawda. Nie przytrafiłoby się to Annabel. Nie przytrafiłoby się Jake'owi. Nie przydarzyłoby się to żadnemu z nich, bo żadne z nich nie spuściłoby z niej wzroku ani na chwilę."
Gdybym miała wszystkie te lata pracy z dziećmi, całe to doświadczenie skondensować do jednej nauki, brzmiałaby ona tak: dzieci są wyjątkowo odporne. Są w stanie znieść zaniedbanie i przeżyć wykorzystywanie, wytrzymują, a nawet rozwijają się w sytuacjach, w których dorośli łamią się jak drzewa podczas burzy.
Nie mogę uwierzyć, że wokół nas wszystko toczy się swoimtorem, że ludzie przewalają smętnie papiery i nie mają pojęcia, cotu się dzieje.
Chcę wyjść,przewietrzyć się, przygotować na powiedzenie wszystkiego, cozamierzam mu dziś wyznać.