Zamknięte drzwi. Kroki na schodach. Cisza dzwoniąca w uszach.
Ta antologia z dreszczykiem zabierze Cię w miejsca, w których zwykła codzienność pęka jak cienka szyba, odsłaniając coś dużo mroczniejszego. W tych opowieściach śmierć nie zawsze oznacza koniec. Czasem bywa początkiem zemsty albo przestrogą. To, co ukryte za ścianą, może znać Twoje imię. Zwykły zakręt na drodze okazuje się granicą między światami. Niepokojący sen staje się rzeczywistością, z której nie ma już ucieczki. A choroba – choć zabiera nadzieję – może się okazać początkiem jeszcze większego koszmaru. Opowieści, które nie krzyczą, tylko szepczą długo po zmroku. Światło w korytarzu nagle staje się koniecznością, ale czy na pewno uchroni cię przed tym, co czai się w mroku?
Wydawnictwo: Ostre Pióro
Data wydania: 2025-10-31
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 378
Język oryginału: polski
Antologia z dreszczykiem
Jest to zbiór opowieści, ale nie zwykłych, bo takich z dreszczykiem, które powodują dreszczyk na karku i lęk w czytelniku. Historie te są opowiadane przez przeróżnych autorów, a jest ich dokładnie dziewiętnastu, więc każdy kto lubi nutkę lęku w książce, znajdzie coś dla siebie.
A moje zdanie? Dla mnie to było bardzo dobre, wszystkie historie były przerażające i trzymające w napięciu, nie jestem jednak wstanie wybrać ulubionego. Znajdziecie w książce opowiadania za równo przerażająco krwawe, jak i paraliżująco paranormalne. Sama dopiero skończyłam książkę i muszę stwierdzić że antologie to coś niesamowitego, bo po skończeniu tej książki poznałam aż dziewiętnaście świetnych historii, i tak jak były różne, tak każda była świetna.
Przeczytane:2026-03-08, Ocena: 3, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,
,,Antologia z dreszczykiem" to zbiór dziewiętnastu opowiadań, które w zamyśle mają wywołać w czytelnikach dreszcze.
Cóż... większość nie wywołuje, ani dreszczy, ani nawet tytułowych dreszczyków.
Słowem wstępu... Opowiadania to ciężki kawałek chleba. Trudno napisać naprawdę dobre. Każde słowo ma znaczenie, każdy element wprowadzony do narracji powinien czemuś służyć, trzeba umieć zainteresować czytelnika mając do dyspozycji ograniczony zasób środków. Mało który doświadczony pisarz naprawdę to potrafi - ale rzecz jasna to naturalne, że większość osób, które próbują swoich sił w pisarstwie, zaczyna właśnie od opowiadań (dygresja: zaczynanie od pisania powieści to BARDZO zły pomysł :). Od czegoś bowiem zacząć trzeba, by nauczyć się zamknąć pomysł w określonej objętości znaków, ćwiczyć warsztat, wyrazić siebie. Nie każde opowiadanie jednak, które się napisze, będzie dobre. I nie każde będzie warte publikacji.
Zdecydowana większość antologii z natury jest ,,nierówna". Opowiadania w nich zawarte, zwłaszcza jeśli są pisane przez różnych autorów, będą prezentowały różny poziom z wielu względów - bo każdy ma inny styl, różne doświadczenie życiowe, pisarskie i czytelnicze, bo dla jednego autora to drugie napisane kiedykolwiek opowiadanie, a dla innego czterdzieste.
W ,,Antologii z dreszczykiem" przeczytamy zatem dziewiętnaście opowiadań napisanych przez osiemnastu autorów. Niestety większość z nich jest z różnych względów przeciętna, a część po prostu słaba. W niektórych przypadkach jest to niedostateczny (jeszcze, mam nadzieję) warsztat autora. W innych brak umiejętności przekazania pomysłu w sposób, który byłby ciekawy dla czytelnika. W części wydaje się wręcz, że tego pomysłu w ogóle nie było.
Oczywiście biorę poprawkę na fakt, że o gustach się nie dyskutuje. Antologie mają to do siebie, że każdy czytelnik ma szansę znaleźć w nich coś dla siebie, każdemu może spodobać się coś innego. Powiem jednak wprost: ja też jestem czytelnikiem i też mam swoje gusta. Nie jestem obiektywna, nikt nie jest. A moim głównym zarzutem odnośnie tej antologii jest przede wszystkim fakt, że patrząc na nią przez pryzmat tematyki (,,Z DRESZCZYKIEM"), na palcach jednej ręki można policzyć zawarte w niej opowiadania, które faktycznie cechują się choć śladowo atmosferą grozy.
Wspomnę o kilku z nich:
,,Jestem tu na łowach", Marzena Herka-Kistela - tekst klimatyczny, dobrze pomyślany, ten faktycznie budzi dreszczyk... tylko zakończenie nijakie, szkoda, że nie dało rady dopełnić skądinąd bardzo dobrego opowiadania.
,,Niebieski bucik", Katarzyna Michalska - praktycznie bez uwag; dobrze rozegrany pomysł, zaskakująco, krótko i treściwie.
,,Niechciane wspomnienia zawsze wracają", Krzysztof T. Rapcia - ciekawy klimat, dobrze dobrana, emocjonalna tematyka, wszystko na swoim miejscu.
,,Studium skomplikowanego przypadku", Matt Piotrowski - zdecydowany numer jeden tego zbioru. Świetny pomysł, bardzo dobrze napisany, okropieństwa pokazane przy pomocy nader plastycznego języka sprawiają że tak, TU POJAWIA SIĘ NIEJEDEN DRESZCZ. Gdyby cała antologia składała się z podobnych opowiadań, znalazłaby się na listach bestsellerów.
Na koniec jeszcze jedna uwaga - są miejsca, z których niestety wyziera niedostateczna redakcja/korekta. Nie zawsze i nie wszędzie, ale zostawiono w niektórych tekstach kilka tak niezgrabnych czy wręcz niegramatycznych zdań, że robi się nieprzyjemnie, a brwi czytelnika wędrują wysoko do góry. Każdemu może się zdarzyć... jednak nie powinno.
Podsumowując: ,,Antologia z dreszczykiem" jest bardzo nierównym zbiorem opowiadań, z których zdecydowana większość niestety nie jest zbyt dobra. Trzeba się dobrze naszukać, bo odnaleźć kilka tych, które naprawdę są warte lektury.
Moja ogólna ocena: 5/10