Nora Marshall prowadzi pozornie zwyczajne życie, skrywając niezwykłą tajemnicę - jej ciało potrafi regenerować się w nienaturalny sposób, a bandaż staje się jedyną tarczą, która ukrywa prawdę przed światem.
Na co dzień balansuje między sekretem, który dzieli z ojcem, a namiastką normalności opartą na dwóch filarach: przyjaciółce z dzieciństwa Cass i sąsiedzie Theo.
Kiedy jednak tragedia burzy ich codzienność, Nora i jej ojciec odkrywają, że bycie „innym” nie jest darem, lecz wyrokiem.
A ich życie to zaledwie część większej układanki, prowadzącej do mrocznych odkryć, których nikt się nie spodziewał.
Dziewczyna z bandażem to thriller psychologiczny z elementami dark fantasy – opowieść o stracie, lojalności i dziedzictwie, którego nie da się odrzucić. To pierwsza część pięciotomowej sagi, w której nikt nie pozostaje niewinny, a grzechy z przeszłości zawsze domagają się zapłaty.
Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2025-12-12
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 314
Przeczytane:2026-06-03, Ocena: 6, Przeczytałam, Współpraca Recenzencka ,
Dziewczyna z bandażem - Zuzanna Staniec
Tom 1
Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki.
To historia, która pochłonęła mnie już od cytatu zaczynającego tę książkę. Jest ona powoli odkrywającą się tajemnicą , która przez siedemnaście lat była nieznana.
Przez pierwsze 60 stron życie szło normalnie. Liceum, przyjaźnie, dramy, rodzina...
Cały czas miałam w głowie te echo mężczyzny o bursztynowych oczach. Kim był....
Wiedźmy. Już od samej nazwy pokazują jakie mamy postacie. Trochę jak te z filmu np. "Hansel i Gretel: łowcy czarownic"
One też uważały się za najlepsze i najpopularniejsze. A tych, których uważały za wrogów, to likwidowały.
Autorka pokazuje motyw, który jest mi bardzo dobrze znany, ale... I tak mnie cały czas zaskakuje.
Mieszańce. Zawsze uznawani za zagrożenie.
Jakby to była ich wina, że się tacy urodzili...
Książka łączy w sobie elementy tajemnic, skrywanych marzeń i ludzi, który widzą tylko swoją wizję świata. Historia idzie w naturalnym tempie, aby potem pójść nurtem. Nie sposób było można się oderwać od lektury. Pełna emocji, sarkazmu, humoru, ale też straty i bólu.
Poznajemy takich bohaterów jak Charlie, Nora, Theo i Cass. Zupełnie obcy dla siebie, a stali się jak rodzina. W tej części było mi szkoda Charliego. To, co go spotkało, było straszne i niesprawiedliwe.
Miasteczko Brightmore. Osobliwe jak np. "Evermoor " czy "Sunnydale" (Buffy).
Miejsca, gdzie przyciąga się samo zło.
Tam, gdzie ludzie wiedzą wszystko o wszystkich.
Rozbawiło mnie zakończenie... To, jak Nora otworzyła oczy, mając już ich inny kolor. Od razu miałam w głowie scenę z przemiany Belli Swan. (Saga "Zmierzch")
Czy polecam?
Oczywiście. To historia, która skradnie serca wszystkich koneserów literatury fantasy.
Z niecierpliwością chwytam za kolejną część tej historii.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Nie wiedziałem, co robić, bo wiedziałem dokładnie, co robić. A właśnie tego bałem się najbardziej."
"– Uważaj na siebie – rzucił Theo.
– To brzmi, jakbyś wiedział coś, czego ja nie wiem.
– Wiem tylko, jesteś sobą. – Uśmiechnął się z tym swoim sarkastycznym błyskiem w oczach. – A to już całkiem niezła katastrofa.
– Czyli ja rzucam granat, a ty zbierasz odłamki?
– Brzmi znajomo. Chyba lubię ten układ, skoro jeszcze nie uciekłem z miasta."
"Brak planu to też plan. Tylko wtedy trzeba mieć oczy szeroko otwarte, żeby nie przegapić okazji."
"– Jak ktoś, kto próbuje udawać, wszystko ma pod kontrolą.
Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech, nie protekcjonalny, raczej taki, który dawał mi prawo do szczerości.
– Czasami to udawanie bywa jedyną dostępną strategią – powiedziała."
"– Wiesz, on by za ciebie skoczył w ogień? – rzuciła zrozbrajającą pewnością.
Zarumieniłam się mimo sobie, jakby to zdanie przebiło się przez wszystkie warstwy ironii, które nosiłam.
– Tylko jeśli wcześniej sprawdziłby, czy ogień jest emocjonalnie stabilny – odparłam, starając się zabrzmieć lekko.
Cass uniosła brew, uśmiechając się pod nosem.
– No pewnie. Najpierw regulamin, potem płoniemy – parsknęła.
Śmiałyśmy się długo, aż łzy spłynęły Cass po policzkach."
"Każdego dnia jej skóra stawała się bledsza, ale jakimś cudem wciąż ciepła.
Jakby coś w niej jeszcze trwało – zawieszone między tym, co ludzkie, a tym, co nieuchronne.
Z każdym kolejnym oddechem miałem wrażenie, że oddala się trochę bardziej – jakby ktoś powoli wymazywał ją z tego świata.
Nie modliłem się o to, żeby otworzyła oczy.
Tylko o to, żeby wciąż była w nich ona."