Okładka książki - Grzeczna dziewczyna dorasta

Grzeczna dziewczyna dorasta


Ocena: 5.67 (3 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Joanna, dziewczyna z kaszubskiej wioski, pewnego dnia ucieka do wielkiego miasta, wierząc, że tam czeka ją nowe, lepsze życie. Zamiast tego trafia w wir przygód: miłości i rozczarowań, rodzinnych sekretów i absurdalnych zbiegów okoliczności.

 

To powieść jak miks Podziemnego kręgu z Bridget Jones i odrobiną Mody na sukces, ale w polskich realiach wczesnych lat 2000, gdy pracy szukało się w Anonsach, płaciło gotówką, a Nokia 3310 była szczytem marzeń. Pełna humoru, nostalgii i przewrotnych zwrotów akcji historia Joanny pokazuje, że czasem największą przygodą jest próba ułożenia sobie życia.

 

Czy Joanna odnajdzie to, czego naprawdę szuka, a może odkryje coś zupełnie innego?

Informacje dodatkowe o Grzeczna dziewczyna dorasta:

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2025-12-06
Kategoria: Romans
ISBN: 9788368129151
Liczba stron: 136
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Grzeczna dziewczyna dorasta

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Grzeczna dziewczyna dorasta - opinie o książce

Avatar użytkownika - annaszymczak
annaszymczak
Przeczytane:2026-02-23, Ocena: 5, Przeczytałam,

Nieczęsto zdarza mi się sięgać po książkę tak lekko zapowiadaną, a potem wychodzić z lektury z głową pełną myśli. „Grzeczna dziewczyna dorasta” Reyy Jeha nie jest literaturą ciężką, epokową ani filozoficzną w tradycyjnym sensie. To raczej opowieść o życiu — takim codziennym, czasem zabawnym, często krętym — która na długo pozostaje w sercu czytelnika. I choć historia Joanny — głównej bohaterki — może wydawać się prosta, to jej doświadczenia i emocje są niezmiernie uniwersalne. To historia o drobnych zwycięstwach i porażkach, o tych cichych momentach, kiedy wydaje się, że cały świat pędzi do przodu, a my stoimy w miejscu, próbując złapać oddech.

Ta książka uczy cierpliwości wobec siebie samej. Uczy, że dorosłość nie przychodzi nagle w formie jednego przełomowego wydarzenia. Ona raczej skrada się powoli, krok po kroku, w drobnych decyzjach i błędach, które na początku wydają się nieistotne, a później okazują się mieć ogromne znaczenie. To książka, która nie krzyczy, nie teoretyzuje i nie szuka wrażeń na siłę. Opowiada o tym, co zwykle przemilczane: o drodze, którą musimy przejść, zanim osiągniemy to, co nazywamy dorosłością, o błędach, które wydają się nie do uniknięcia, i o nadziei, która — choć często krucha — nigdy do końca nie znika.

Czytając ją, ma się wrażenie, że ktoś szepcze do nas cicho: „Nie spiesz się. Nie musisz od razu znać odpowiedzi. Wszystko w swoim czasie.” I właśnie w tym tkwi jej siła — subtelna, ale trwała. Zapnijcie pasy, bo to jedna z tych recenzji, która — podobnie jak sama książka — wciąga powoli, by potem nie puścić.

Kiedy grzeczne dziewczyny zaczynają dorastać
Już sam tytuł — „Grzeczna dziewczyna dorasta” — niesie w sobie obietnicę przemiany. Przecież wszystkie wiemy, czym jest bycie „grzeczną dziewczyną”: robienie tego, co się od nas oczekuje, unikanie konfliktów, uciszanie własnych potrzeb… aż w końcu może przychodzi moment, kiedy okazuje się, że świat nie kręci się wokół naszych poświęceń, tylko wokół naszego życia.

Joanna, bohaterka tej powieści, jest właśnie taką osobą. Kiedy poznajemy ją na pierwszych stronach książki, ma za sobą lata życia w małej kaszubskiej wiosce — życie spokojne, niemal monotonne, z rutyną tak dobrze wyćwiczoną, że mogłaby wykonywać codzienne czynności z zamkniętymi oczami. Dom, szkoła, sąsiedzi — wszystko poukładane według niewidzialnego harmonogramu, który znała od dziecka. Jest grzeczna, uprzejma, pomocna… i mimo tego wszystkiego nie do końca szczęśliwa. Czuje, że codzienność, choć bezpieczna, zaczyna ją dławić, a jej marzenia, zamiast się rozwijać, kryją się gdzieś w cieniu przewidywalnego życia. Ten obraz może wydawać się znajomy. Wiele z nas mogłoby wkleić w miejsce Joanny własne imię i własne doświadczenia. Ile razy rutyna stawała się więzieniem, a marzenia zdawały się jedynie wspomnieniem? Ile razy obiecywałyśmy sobie: „Pewnego dnia to zmienię”, nie wiedząc jeszcze dokładnie jak?

Dla Joanny punktem zwrotnym okazuje się decyzja o wyjeździe do miasta — decyzja odważna i przerażająca jednocześnie. Bo opuścić znane kąty, uliczki, znajome twarze i poczucie bezpieczeństwa, to jak rzucić się w nieznane, trzymając w dłoni tylko własne pragnienia. I właśnie ten moment odwagi rozpoczyna całą historię — pełną wyzwań, zabawnych nieporozumień i subtelnych odkryć — która stanowi serce tej książki.


Zderzenie z miejską rzeczywistością
Coś, co wydaje się proste — przeprowadzka, nowa praca, nowe życie — okazuje się komplikować na każdym kroku. Joanna nie trafia do wielkiego, błyszczącego metropolitalnego raju. Trafia do miasta, które jest takie, jak wiele miast: trochę za głośne, trochę za zatłoczone, pełne ludzi, którzy patrzą innym w oczy tylko po to, żeby szybciej uciec wzrokiem. Każda ulica, każdy tramwaj, każdy tłum zdaje się mówić: „Nie znasz mnie, a ja nie znam ciebie. Radź sobie sama”.

Ta część książki to prawdziwa kopalnia sytuacji, które — choć przedstawione z humorem — są szalenie trafne. Bo ile razy my same znalazłyśmy się w miejscu, które miało być początkiem czegoś nowego i wspaniałego, a potem okazało się… po prostu życiem? Pełnym absurdów, pomyłek, niezręcznych momentów i drobnych katastrof dnia codziennego. Joanna odkrywa, że codzienność wcale nie jest ani idealna, ani uporządkowana, a świat, który wydawał się pełen obietnic, potrafi okazać się chaotyczny i nieprzewidywalny. Jej narracja w tych fragmentach jest lekka jak piórko, a jednocześnie celna i realistyczna. Autorka nie moralizuje, nie poucza — po prostu pokazuje życie w całej jego nieprzewidywalności. Pokazuje Joannę, która szuka pracy i trafia na absurdalne rozmowy kwalifikacyjne, gdzie odpowiedzi, które wydawały się oczywiste, nagle przestają mieć sens. Pokazuje ją, gdy próbuje wynająć pokój i spotyka dziwnych współlokatorów, od których każde słowo i gest wydają się potencjalnym wyzwaniem. Pokazuje ją w chwilach samotności, kiedy miasto wydaje się zimne i obce, a także w momentach, kiedy śmieje się, choć powinna płakać.

I to właśnie ta prawdziwość sprawia, że bohaterka staje się kimś więcej niż tylko postacią z papieru. Zaczynamy jej kibicować, jakby była naszą przyjaciółką, której losy obserwujemy zza filiżanki kawy. Zaczynamy rozumieć jej lęki, wahania i ciche radości. Śmiejemy się tam, gdzie my same kiedyś się śmiałyśmy — albo powinnyśmy się śmiać, ale wtedy zbyt bardzo się bałyśmy albo byłyśmy zbyt skupione na obowiązkach, by dostrzec absurd sytuacji. Joanna uczy nas, że dorosłość to nie triumf, lecz seria prób, drobnych katastrof i momentów, w których nawet śmiech bywa aktem odwagi.

Humor, którego się nie planuje — bo życie jest najlepszym komikiem
Muszę przyznać, że początkowo obawiałam się, czy ta książka nie będzie zbyt lekka, zbyt zabawna. Bo czasami humor potrafi przykrywać brak głębi — historię, która jest fajna, ale w gruncie rzeczy niewiele mówi o życiu. Obawiałam się, że spędzę kilka godzin na śmiechu, a po zamknięciu książki zostanie tylko pustka.

Tu natomiast jest inaczej. „Grzeczna dziewczyna dorasta” nie śmieje się z życia. Ona śmieje się razem z życiem, razem z bohaterką, razem z nami czytelnikami. Bo autorka doskonale zna jedną prostą prawdę: najzabawniejsze momenty często rodzą się z naszych potknięć, z ironii codzienności i z tych drobnych, czasem absurdalnych sytuacji, które — gdyby je odtworzyć w scenariuszu filmowym — wydawałyby się przesadzone i mało wiarygodne. Joanna doświadcza ich na każdym kroku. Próbuje odnaleźć się w nowym miejscu, mierzy się z niespodziewanymi wyzwaniami, wchodzi w sytuacje, które wydają się banalne, a kończą komicznym zamieszaniem. Te drobne wpadki — od niezdarnych prób załatwienia formalności, przez niezręczne rozmowy z sąsiadami, po zabawne nieporozumienia w pracy czy w mieszkaniu — tworzą rytm jej życia i sprawiają, że świat miasta staje się nieprzewidywalną sceną codziennych komedii.

I choć te sytuacje bywają groteskowe, w gruncie rzeczy są szalenie prawdziwe. Bo ile z nas nie stało kiedyś zagubionych w prostych zadaniach, czuło się kompletnie nieprzygotowanych do życia, albo po prostu musiało improwizować, nie mając pojęcia, co robić dalej? Prawda jest taka, że dorosłość nikt nam nie tłumaczy krok po kroku. Jeja pokazuje to w sposób tak lekki, że śmiech staje się naturalny — śmiech pełen współczucia, rozumienia i własnych wspomnień.

Czytając te fragmenty, zaczynasz dostrzegać, że humor Joanny nie jest sztuczny ani wymuszony. Jest organiczny, wypływa z życia, z doświadczeń, które znamy wszyscy, nawet jeśli ich nie pamiętamy. I nagle śmiejesz się nie tylko z bohaterki, lecz z własnych potknięć i nieporadnych prób odnalezienia się w świecie, który — mimo że wydawał się kiedyś prosty i przewidywalny — okazuje się pełen zaskakujących zwrotów. To śmiech, który koi, przypomina o naszej ludzkiej niedoskonałości i sprawia, że książka staje się bliska i niezwykle prawdziwa.

To nie tylko opowieść o śmiechu — to opowieść o sercu
Choć książka potrafi rozśmieszyć, nie jest komedią romantyczną ani ckliwą historyjką o tym, jak wszystko kończy się dobrze. W centrum tej opowieści wciąż jest Joanna — kobieta, która próbuje znaleźć swoje miejsce, odpowiedzieć na pytanie, kim jest, i zrozumieć, czego tak naprawdę chce od życia. Nie szuka wielkich dramatów ani spektakularnych przygód; jej świat jest codzienny, pełen drobnych wyborów, nieoczywistych momentów i cichych wyzwań, które każdy z nas zna, nawet jeśli rzadko je dostrzega. To właśnie ten emocjonalny rdzeń książki sprawia, że zaczynamy czytać ją nie tylko oczami obserwatora, ale także własnym sercem. Bo czytając o Joannie, czytamy o lękach, które znamy z własnego życia: o strachu przed porażką, o chwili, kiedy stoimy przed lustrem i pytamy siebie: „Czy robię właściwie?”, o dniach, kiedy wszystko idzie nie tak, jak powinno, a każda decyzja wydaje się zbyt trudna, by podjąć ją bez wahania. Każdy błąd, każda pomyłka, każda mała radość nabiera w tej historii znaczenia, bo są one elementami procesu, w którym człowiek uczy się siebie samego.

Ta część książki — najcichsza, najmniej krzykliwa — jest jednocześnie najgłębsza. Autorka ukazuje ją bez patosu i sztucznej dramaturgii. Nie ma tu wielkich monologów o życiu ani metafizycznych uniesień, które czasem przytłaczają. Jest za to coś znacznie trudniejszego do opisania: prawdziwe uczucia, które powstają w chwilach samotności, w momentach refleksji nad własnymi wyborami i nad konsekwencjami przeszłości. Uczucia, które pojawiają się, kiedy stoisz sama w pokoju, kiedy myślisz o swojej przeszłości i przyszłości, kiedy zaczynasz rozumieć, że dorosłość to nie nagły punkt zwrotny ani jedno wydarzenie. Dorosłość to proces, stopniowe uczenie się siebie samego i świata, który nas otacza.

Joanna uczy się tego powoli. Upada, śmieje się, popełnia błędy i próbuje jeszcze raz. Każdy dzień, każda drobna porażka, każda mała wygrana kształtuje jej wewnętrzną siłę i pozwala dostrzec świat w nowych barwach. I w tym procesie jest cała mądrość tej książki — nie w spektakularnych zwrotach akcji, nie w dramatycznych punktach kulminacyjnych, ale w subtelnych, codziennych momentach, które uczą nas, że życie, choć czasem nieprzewidywalne, wciąż może być pełne sensu, radości i ciepła.

Życie, które nie zawsze jest poukładane
Nie chcę Wam zdradzać zakończenia tej opowieści. Nie dlatego, że muszę trzymać tajemnicę, ale dlatego, że jej siła tkwi właśnie w tym, że nie wszystko zostaje wyjaśnione. Nie dostajemy tu banałów typu: „I żyli długo i szczęśliwie”. Raczej zostajemy z bohaterką w punkcie, w którym ona sama zaczyna rozumieć, że życie nie jest jednowymiarową historią z puentą na końcu. To nie jest film z gotowym scenariuszem, w którym wszystko idealnie pasuje do siebie; to raczej życie, które powstaje z przypadków, prób i błędów, które nie zawsze się układają w logiczną całość. To może irytować tych, którzy lubią zamknięte fabuły i jasne odpowiedzi. Ale dla mnie — i jestem pewna, że dla wielu czytelników — właśnie to niedopowiedzenie jest najpiękniejszym elementem tej książki. Bo przecież codzienność rzadko kiedy jest poukładana. Rzadko dostajemy instrukcje, jak reagować, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, albo kiedy plany nagle legną w gruzach. Jeja pokazuje to w najprostszy możliwy sposób: poprzez życie Joanny, które balansuje między małymi porażkami a nieoczekiwanymi sukcesami, między ciszą samotnych chwil a gwarem nowego świata, który wciąż wymaga nauki.

Bo w codziennym życiu rzadko dostajemy finalne odpowiedzi. Rzadko pojawia się ta jedna chwila, kiedy nagle wszystko staje się jasne. Zazwyczaj jesteśmy gdzieś pośrodku, balansując między lękiem a nadzieją, między tym, co stracone, a tym, co jeszcze może się zdarzyć. A Joannę obserwujemy w tej przestrzeni pośredniej — w miejscu, w którym każdy wybór, każda decyzja i każdy mały krok w stronę dorosłości ma znaczenie, nawet jeśli nie wiemy, dokąd prowadzi.

I może właśnie dlatego ta książka tak mocno trafia w serce. Nie mówi nam, jak żyć ani jaką drogą iść. Raczej pokazuje, jak wygląda życie, które jeszcze się nie skończyło — życie pełne pytań, drobnych zmian, momentów niepewności i zapowiedzi kolejnych wyzwań. To życie, które, choć nieidealne i chaotyczne, ma w sobie coś niezwykle prawdziwego i uniwersalnego. Bo w tym codziennym chaosie Joannę — a przy okazji nas samych — uczy, że każdy dzień, każda decyzja i każda próba odkrywania siebie są wartościowe, nawet jeśli nie prowadzą od razu do odpowiedzi, na które czekamy.

Styl Reyy Jeha — prosty, ludzki, przejmujący
Jedną z największych zalet tej książki jest jej styl. Jeha pisze lekko i naturalnie — tak, jakby opowiadała historię przyjaciółce przy kawie, nie spiesząc się, pozwalając, by czytelnik wchłonął każdy szczegół i każdą emocję. Nie ma tu sztucznego zadęcia, literackich udziwnień ani fałszywej głębi, które czasem odpychają od czytania. Jest za to prawda, autentyczna i prosta, która nie próbuje być atrakcyjna — po prostu jest i w tym tkwi jej siła.

Jej język jest przystępny, ale nie banalny. Umie rozbawić subtelnym humorem, który wypływa z codziennych sytuacji, z drobnych nieporozumień i absurdów życia Joanny. Jednocześnie potrafi wzruszyć — nie przez patos czy nadmierne dramatyzowanie, ale przez czułe i uważne opisy momentów, w których bohaterka zmaga się z własnymi uczuciami i wątpliwościami. Styl autorki nie zmusza do wysiłku. Czyta się go naturalnie, jak rozmowę, która zaczyna się niewinnie, a potem okazuje się niezwykle ważna. Ma w sobie rytm codzienności, który sprawia, że bohaterka staje się bliska, a jej świat — autentyczny. Dzięki temu każda drobna obserwacja, każdy komentarz, każda scena nabiera znaczenia i pozostaje w pamięci na długo po odłożeniu książki.

To właśnie dzięki temu prostemu, ludzkiego językowi książka działa tak subtelnie, a jednocześnie głęboko. Nie musimy szukać metafor ani ukrytych przesłań, by poczuć emocje bohaterki — one same do nas przychodzą, naturalnie i bezpretensjonalnie. I w tym tkwi największy urok „Grzecznej dziewczyny dorasta”: w zwyczajności, która staje się niezwykła, bo pokazana jest prawdziwie i z sercem.

Dla kogo jest ta książka?
„Grzeczna dziewczyna dorasta” to lektura dla tych, którzy pamiętają, czym jest strach przed zmianą, którzy znają smak porażek i prób ponownego wstawania po upadku, dla tych, którzy potrafią dostrzec w codziennych drobiazgach małe triumfy i momenty ulgi. To książka dla osób, które lubią literaturę, która nie tylko pokazuje życie, ale także pozwala je poczuć, które pozwala zatrzymać się przy drobnych gestach, emocjach i decyzjach, które w gruncie rzeczy decydują o tym, kim jesteśmy.

To lektura, przy której można się śmiać z absurdów codzienności, ale równocześnie poczuć, że nie jest się w tym całkowicie samym. Joanna staje się kimś, z kim łatwo się utożsamić — jej wątpliwości, potknięcia i drobne zwycięstwa odbijają się echem w doświadczeniach każdego czytelnika. To książka, którą można podsunąć przyjaciółce, żeby razem zatrzymać się na chwilę nad tym, jak trudne, a zarazem pełne nieoczekiwanej lekkości bywa życie. Ale równie dobrze można ją czytać w samotnej ciszy, kiedy potrzebujesz czegoś, co pozwoli Ci uporządkować własne myśli i uczucia, coś, co przypomni, że dorosłość to proces, a nie cel, który można odhaczyć.

Podsumowanie
To opowieść niepozorna, a jednocześnie głęboka. Lekka w stylu, a jednocześnie ciężka od emocji; prosta w fabule, a zaskakująco trafna w przesłaniu. To książka, która w subtelny sposób pokazuje, że dorosłość nie przychodzi nagle ani w spektakularnym momencie, lecz rodzi się powoli, w drobnych wyborach, błędach i codziennych doświadczeniach.

To historia, która nie udaje, że zna odpowiedzi, ale pozwala zrozumieć, że pytania — nawet te najtrudniejsze — są naturalną częścią życia. Wciąga nie poprzez dramatyczne zwroty akcji, lecz przez codzienne zmagania, małe sukcesy i te ciche chwile refleksji, które zostają w nas na długo. To książka, która potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i jednocześnie skłonić do własnych przemyśleń.

Jeśli szukasz lektury, która mówi o życiu takim, jakie naprawdę jest — nieidealne, nieprzewidywalne, pełne drobnych błysków szczęścia i momentów, które z pozoru wydają się nieważne — „Grzeczna dziewczyna dorasta” to jest lektura dla Ciebie. Pozwala spojrzeć na codzienność z czułością i humorem, przypomina, że nawet w chaosie życia można odnaleźć sens, radość i odrobinę magii.

Link do opinii

Grzeczna dziewczyna dorasta – Reya Jeha

„Grzeczna dziewczyna dorasta” to książka, która poruszyła mnie dużo mocniej, niż się spodziewałam. To nie jest opowieść o spektakularnej rewolucji ani o jednym przełomowym momencie. To historia cicha, intymna i bardzo prawdziwa taka, która dzieje się wewnątrz, często niezauważona przez otoczenie, ale zmienia wszystko.

Czytając, miałam wrażenie, że autorka zagląda pod powierzchnię codziennych ról, oczekiwań i etykietek, które tak łatwo przykleja się kobietom. „Grzeczna dziewczyna” to ktoś, kogo wszyscy lubią, kto nie sprawia problemów, nie mówi za głośno i nie prosi o zbyt wiele. Ale dorastanie w tej książce nie oznacza wieku oznacza moment, w którym bohaterka zaczyna zadawać sobie niewygodne pytania. Kim jestem naprawdę? Czego chcę? I dlaczego przez tak długi czas godziłam się na mniej?

Najbardziej ujęło mnie to, jak subtelnie pokazana jest przemiana. Nie ma tu patosu ani moralizowania. Są za to emocje, które narastają powoli: frustracja, zmęczenie byciem „odpowiednią”, potrzeba wyjścia z cienia. To książka o stawianiu granic, o uczeniu się własnego głosu i o odwadze bycia niewygodną najpierw dla innych, a potem już tylko dla samej siebie.

Styl autorki jest spokojny, ale trafia dokładnie tam, gdzie trzeba. Każdy rozdział zostawiał mnie z myślą, że ta historia w jakimś stopniu dotyczy wielu z nas. Bo ile razy same byłyśmy „grzeczne”, kiedy chciałyśmy krzyczeć? Ile razy wybierałyśmy ciszę zamiast prawdy?

„Grzeczna dziewczyna dorasta” to książka, która nie daje gotowych odpowiedzi, ale otwiera przestrzeń do rozmowy o kobiecości, o oczekiwaniach, o dojrzewaniu emocjonalnym i o tym, że dorastanie czasem oznacza pozwolenie sobie na egoizm. Taki zdrowy. Potrzebny. Wyzwalający.

To lektura, którą czyta się sercem i zostawia w sobie na długo.

#GrzecznaDziewczynaDorasta #ReyaJeha #kobiecehistorie #dojrzewanie #tożsamość #siłakobiet #samopoznanie #emocje #książkadorozmowy #bookstagrampl #czytamkobiety

Link do opinii
Avatar użytkownika - justynasapritonow
justynasapritonow
Przeczytane:2026-01-10, Ocena: 6, Przeczytałam,

,,Grzeczna dziewczyna dorasta" autorstwa Reya Jeha to powieść, która z lekkością i dużą dawką humoru opowiada o dojrzewaniu - nie tylko do dorosłości, ale przede wszystkim do siebie. To historia Joanny, dziewczyny z kaszubskiej wioski, która pewnego dnia postanawia uciec do wielkiego miasta, wierząc, że tam czeka na nią lepsze, bardziej ekscytujące życie. Rzeczywistość szybko weryfikuje te marzenia, wciągając bohaterkę w wir miłości, rozczarowań, rodzinnych tajemnic i absurdalnych zbiegów okoliczności.

 

Autorka prowadzi narrację dwutorowo - poznajemy Joannę zarówno w przeszłości, gdy jako młoda dziewczyna zakochuje się w Marcinie i zderza swoje ideały z twardymi realiami dorosłego świata, jak i w teraźniejszości, gdzie ma 35 lat, trójkę dzieci i pozornie poukładane życie u boku kochającego męża. To zestawienie pokazuje, jak bardzo zmieniają nas doświadczenia i jak kręta bywa droga do miejsca, w którym ostatecznie się znajdujemy.

 

Powieść można porównać do nieoczywistego miksu Dziennika Bridget Jones i Mody na sukces - ale osadzonego w polskich realiach wczesnych lat 2000. To czasy, gdy pracy szukało się w papierowych Anonsach, płaciło gotówką, a Nokia 3310 była symbolem statusu. Ta nostalgia jest jednym z największych atutów książki i sprawiła, że z łatwością zanurzyłam się w opisywanym świecie.

 

Styl Reya Jeha jest lekki, swobodny i bardzo naturalny. Dialogi brzmią autentycznie, a reakcje i komentarze Joanny wielokrotnie bawiły mnie do łez. Czytając, odniosłam wrażenie, że siedzę obok bohaterki jak najlepsza przyjaciółka i wspólnie przeżywamy wszystkie jej wzloty i upadki. Humor przeplata się tu z momentami refleksji, dzięki czemu historia nie jest ani powierzchowna, ani przytłaczająca.

 

,,Grzeczna dziewczyna dorasta" to nie tylko opowieść o miłości, ale też o wolności, samotności i krzywdach zadanych przez najbliższych. Autorka pokazuje, że czasem to nie rodzina, a ludzie spotkani zupełnie przypadkiem potrafią okazać się największym wsparciem.

 

To książka o szukaniu swojego miejsca w świecie i o tym, że największą przygodą bywa próba ułożenia sobie życia na własnych zasadach.

To ciepła, zabawna i jednocześnie poruszająca powieść, która zostanie w mojej głowie na dłużej a szczególnie dla tych, którzy pamiętają początki lat 2000 lub sami kiedyś marzyli o ucieczce do ,,lepszego" świata. Czekam na ciąg dalszy...

Link do opinii
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy