„Krzyż Ameryki” nie jest typową książką o pielgrzymowaniu, chociaż 190 dni pieszej wędrówki dwoma szlakami przez kontynent Ameryki Północnej wypełniała modlitwa milionów kroków. To opowieść o krzyżu, czyli o zadaniu, jakie człowiek dostaje do wykonania na swoją drogę i o nadziei, która uobecnia się w tym znaku w chwilach najcięższej próby.
Wojtek i ja przemierzyliśmy Amerykę dwoma trasami, które ułożyły się na mapie w znak krzyża i przecięły w Denver. Przez sześć miesięcy przebywaliśmy wewnątrz paschalnego znaku, który symbolizuje śmierć, a zarazem otwiera drogę do prawdy o życiu. Wielką wartością tej pielgrzymki były setki spotkań z Kanadyjczykami, Amerykanami i Meksykanami. Z ludźmi sukcesu i bezdomnymi w Kalifornii, z ranczerami Nevady, Utah, Colorado i Texasu, z mieszkańcami wielomilionowych metropolii i z ubogimi mieszkańcami meksykańskich faveli, z gościnnymi mormonami, Indianami w rezerwatach, amiszami, żydami mesjanistycznymi, z chrześcijanami niemal wszystkich denominacji - z ludźmi, o których wiedzieliśmy tylko tyle, że chcieli udzielić pomocy napotkanemu pielgrzymowi.
Najchętniej pomagali albo ci, którzy sami mieli niewiele, albo tacy, którzy doświadczyli kiedyś cierpienia bądź utraty. Pomimo różnic dzieliliśmy razem wspólne przekonanie: że gdy w życiu przychodzi czas ciemności, gdy ciężar wydaje się nie do udźwignięcia – jest to moment niezwykłego spotkania. Takiego, za jakim wszyscy tęsknimy. Pierwsza iskra nadziei pojawia się zawsze na dnie największej ciemności. To jest tajemnica krzyża. O tym jest ta książka.
Roman Zięba
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2019-09-01
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN:
Liczba stron: 588
Język oryginału: polski
Przeczytane:2026-02-04, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026, 52 książki 2026,
17/52/2026
"Krzyż Ameryki. Dziennik z pieszej drogi przez kontynent" Roman Zięba SUMUS #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #pielgrzymka #ameryka
Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia
Roman Zięba w swoim dzienniku "Krzyż Ameryki" przedstawia nam opis pieszej pielgrzymki przez Amerykę w znaku Krzyża, której współorganizatorem i współuczestnikiem był wraz ze swoim kolegą Wojtkiem. Razem nakreślili trasę pielgrzymki na mapie, która układała się w znak krzyża, a przecinała w Denver.
Autor prezentuje nam tu 190 dni pieszej wedrowki dwoma szlakami przez Amerykę Północną. Wędrując pieszo, pchając przed sobą wózek, licząc na dobre serca, pomoc, wsparcie ze strony napotykanych ludzi, wraz z autorem przemierzamy dwanaście stanów Ameryki (Kalifornia, Nevada, Utah, Kolorado, Nebraska, Iowa, Illinois, Indiana, Ohio, Pensylwania, New Yersey, Nowy Jork). Zakończeniem pielgrzymki stał się wieżowiec World Trade Center One postawiony w miejscu dwóch zniszczonych wież w zamachu z 11 września 2001 roku. Patronką pielgrzymki była św. Rafka, a mottem jej słowa: "Jestem w niebie, bo niosę mój krzyż z Jezusem."
"(...)Nieśmy więc krzyż z radością. Nie pragnijmy, aby skrócił nam czas ziemskiego pielgrzymowania. Niech nas nie trwoży nic, cokolwiek stanie nam na drodze."
Czytając dziennik pielgrzymki poznajemy wielu pięknych, ciepłych ludzi, którzy przychodzą z pomocą autorowi podczas pielgrzymowania. Autor przybliża każdą ze spotkanych osób, które chętnie dzieliły się z nim swoimi historiami, przeżyciami, a także były bardzo ciekawe celu i sensu jego pielgrzymki. Zaskakujące było to, że zwykli, prości, mniej zamożni ludzie byli bardziej ufni, otwarci na pomoc niż na przykład niektórzy z kręgu kościoła, zwłaszcza w pierwszych etapach pielgrzymki. Bardzo mnie rozczarowało takie nieufne traktowanie pielgrzyma, wręcz zamknięcie serca na gotowość pomocy. Na całe szczęście autor w większości spotykał się z ludźmi z sercami na dłoni, co budowało bardzo podczas lektury.
Autor przybliża nam także swoją historię, trudną drogę, jaką musiał przebyć by odnaleźć Boga. Opowiada nam o świętych, poznanych ludziach, przybliża nam Amerykę, krajobrazy, warunki pogodowe, opowiada o chwilach kryzysu, gorszego nastroju czy załamania, które umykały pod wpływem siły modlitwy i zaufania Bogu.
"Czy istnieje jeszcze w nas prawdziwa wiara? (...) Czy istnieje wiara, która pozwoli napisać wspólną historię całej ludzkości, nie pomijając żadnego cierpienia i żadnej zniewagi, uczciwie biorąc w obronę każdą ludzką krzywdę i wstawiając się za godnością każdego człowieka?"
Pielgrzymi wraz z ikonami, intencjami wielu ludzi, i tą główną intencją wędrówki, modlitwę za Amerykę, przemierzyli wiele mil, przeżyli wiele cudownych spotkań z barwnymi ludźmi, odkryli wiele pięknych miejsc, poznali bardziej siebie, odczuli bardziej obecność Boga przy człowieku, zwłaszcza w chwilach zwątpienia w sens tego przedsięwzięcia.
"Najważniejsze decyzje podejmujemy rozpięci na krzyżu, otoczeni ciemnością, oparci tylko na trzech gwoździach. Nic nie wiemy o sobie, dopóki nie zostaniemy przybici. Wtedy rozstrzyga się prawda o naszym człowieczeństwie."
"Krzyż Ameryki" to bardzo ciekawa i poruszająca lektura, która pokazuje, jak wielkim poświęceniem jest taka pielgrzymka, ile samozaparcia, wiary, wsparcia, ufności w pomoc Boga i ludzi potrzeba by przemierzyć pieszo tak wielki i zróżnicowany kontynent jakim jest Ameryka Północna. Polecam lekturę z całego serca.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu SUMUS.