Augustus McCrae i Woodrow Call, dwaj strażnicy Teksasu, mierzą się z ciężarem dojrzałości. Gus wciąż na nowo przeżywa swą miłość do Clary Forsythe, kobiety niezależnej i dumnej, podczas gdy Call, milczący i zamknięty w sobie, nie potrafi odwzajemnić uczucia Maggie Tilton – młodej prostytutki, która kocha go bez względu na wszystko.
Choć różni ich niemal wszystko – temperament, spojrzenie na życie, potrzeba bliskości – łączy ich niegasnące poczucie obowiązku. Raz jeszcze ruszają do walki jako członkowie oddziału Strażników, by w towarzystwie tropiciela Sławne Buty, ścigać Garb Bizona, legendarnego wodza Komanczów, Kopiącego Wilka, charyzmatycznego złodzieja koni, oraz okrutnego meksykańskiego bandytę, którego upodobanie do tortur budzi grozę nawet wśród najtwardszych wojowników.
„Księżyc Komanczów” uzupełnia wydarzenia, które miały miejsce między „Szlakiem Umrzyka”, a „Na południe od Brazos”, i prowadzi nas śladem dobrze znanych bohaterów – Gusa, Calla, Deetsa, Jake’a Spoona i Pea Eye Parkera – w ich zaciętej, nierównej walce o ocalenie zachodniej rubieży przed Komanczami. Lud ten z niezłomnym hartem ducha broni swej ziemi, tradycji i wolności, nie chcąc ustąpić przed napierającym światem białego człowieka.
„Księżyc Komanczów” domyka tetralogię rozpoczętą tomem „Na południe od Brazos”. Powieść ta stanowi ukoronowanie niezrównanej wizji amerykańskiego Zachodu autorstwa zdobywcy Pulitzera Larry’ego McMurtry.
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 2025-08-29
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 600
Tytuł oryginału: Comanche Moon
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Marek Król
Przeczytane:2025-09-02, Ocena: 6, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, 52 książki 2025,
To było po prostu wspaniałe! Znakomite zwieńczenie tetralogii "Lonesome Dove". Zresztą, czy książka z takimi bohaterami jak Gus i Call może być słaba? No nie! Z wielkim żalem zamknęłam ostatnią stronicę...
Akcja rozgrywa się w czasach na krótko przed wojną secesyjną. Na terytorium Teksasu, Komancze choć już nie tacy liczebni to wciąż ich najazdy na białych osadników budzą trwogę. Call i Gus nie są już nieopierzonymi żółtodziobami, swoje przeżyli, zwłaszcza na pamiętnym, krwawym Szlaku umrzyka, bycie strażnikami pogranicza wżarło im się w krew.
Obaj tak różni jak to tylko możliwe, zupełnie inne charaktery, mający odmienne poglądy na życie. Gus wciąż marzy o Klarze, a niedostępny i mrukliwy Call za nic ma uczucia Maggie... ale jedno ich łączy - poczucie walki, razem się uzupełniają podczas wypraw obfitujących w różne przygody.
Tym razem po przewodem ekscentrycznego kapitana Sculla w towarzystwie tropiciela Sławne Buty przyjdzie im ścigać owianego legendą wodza Komanczów Garb Bizona, po drodze zmierzą się ze mistrzowskim koniokradem Kopiącym Wilkiem i okrutnym, lubującym się w zadawaniu wyrafinowanych tortur meksykańskim bandziorem Ahumado.
McMurtry maluje obraz Dzikiego Zachodu z połowy XIX wieku odarty z romantyzmu. Surowa kraina pełna kurzu, przeraźliwego ziąbu, upału, dzikich stworzeń, brutalności i przede wszystkim śmierci. Wysuszone trupy dopełniają ponurego klimatu. Nie brakuje makabrycznych zdarzeń, choćby takich jak przeżycia upartego Sculla w Żółtym Kanonie mrożące krew w żyłach, zwłaszcza... oczy, kto czytał, ten wie.
"Księżyc Komanczów" uwielbiam za to, że kawał tej księgi poświęcony jest indiańskim wojownikom! Ich zwyczajom, życiu, wierzeniom i to wszystko jest fascynujące! Toczą nierówną walkę o swój kawałek miejsca zagrabiany przez białych. Myśli Kopiącego Konia, czy sztuczki stosowane przez Kikapa Sławne Buty. Garb Bizona jest na swój sposób postacią tragiczną, jego czasy jako wielkiego wodza przeminęły, przepychający się z niesfornym synem Sinym Kaczorem przeczuwa nadchodzące nowe, koniec świata wielkich wojowników.
Dialogi są tutaj mistrzowskie, zwłaszcza między Gusem a Callem, oszczędne a zarazem wywołujące uśmiech na twarzy i mają głębię skłaniającą do refleksji. Myślałam, by coś zacytować, ale byłaby to niekończąca się opowieść.
To powieść mająca ogrom wątków pobocznych i wiele postaci, ale tutaj każdy jest ważny. Bohaterów przesiąkniętych nostalgią dopada brutalna egzystencja. McMurtry snuje koleje losu ludzi, których życie naznaczyło, pełne wzlotów i upadków. Traktuje o miłości, zemście, nienawiści, przyjaźni i samotności.
Smutkiem napełniał los wielu kobiet w tej dzikiej krainie. Zhańbione przez Indian żony i porzucone przez mężów, samotne matki, odbite branki... Oszalałe w kleszczach samotności. Jakże odmienny obraz od silnych i twardych w "Ulicach Laredo".
Wciągająca, rozdzierająca serce, przepełniająca nostalgią, pełna krwi i goryczy, ale i uroczych chwil. Wyjątkowa rzecz! Może i jestem nieobiektywna, ale mam słabość do tej serii. Gorąco polecam!