Autor, najmłodszy syn generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich, Hansa Franka, jest wyjątkiem wśród potomków nazistowskich dygnitarzy. Nie przemilcza mrocznych dziejów swoich przodków, ale od lat bezkompromisowo próbuje się z nimi rozliczyć. W książce Moja rodzina i jej kat dokumentuje studium upadku swojego ojca, opisując kolejne etapy kariery w szeregach narodowych socjalistów, a po zakończeniu wojny uwięzienie, proces norymberski, wyrok i egzekucję Franka w październiku 1946 roku.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: Meine Familie und ihr Henker
Przeczytane:2026-01-10, Ocena: 5, Przeczytałam, Lektor Marcin Procki, AUDIOBOOK 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, EMPIK-GO 2026, 2026, REPORTAŻ 2026,
Czy za zbrodnie popełnione przez ojca odpowiada jego dziecko?
Nie mam w swojej rodzinie zbrodniarza wojennego. Niestety Niklas Frank nie miał takiego szczęścia. Urodził się jako ostatnie dziecko w rodzinie prawdziwego potwora. Jego ojcem był "Rzeźnik Polski" Generalny Gubernator okupowanych ziem polskich Hans Frank. Czy mówi wam coś to nazwisko?
Autor ukazuje nam czystą obłudę swojego ojca, który z kata chciał się stać aniołem. Zdejmuje maskę z oczu. Rozlicza się z nim na oczach całego świata. Listy, które Hans pisał do swojej żony, są dla mnie szczytem absurdu. Mając tyle krwi na rękach, liczył, że wyjdzie na wolność. Dosłownie paranoja. Rzeźnik chciał się zamienić w owieczkę.
Z tego co opisuje autor, jego matka Brigitte Frank nie była wcale lepsza. Zamiast zamordowanym współczuć, wyrazić skruchę, to przeżywała ból po stracie luksusu, w którym żyła. Nie rozumiem, dlaczego nazwano ją "Królową Polski". Dla mnie to była zwykła złodziejka, która kradła cudze mienie. Współczułam mu takich rodziców. Jego starsze rodzeństwo również było przesiąknięte złem. Tylko Niklas rozumiał, co się stało i nie pozwolił, żeby o jego ojcu mówiono dobrze. Nie można wypierać faktów.
Cieszę się, że autor pokazał nam prawdziwą twarz swojego ojca, a nie taką, na jaką próbował się kreować w Norymberdze.
W czasach więziennych z Hansa Franka biła czysta pycha i obłuda. Szkoda, że nie myślał wcześniej o Bogu, mordując niewinnych ludzi.
Idealna książka dla wszystkich miłośników historii, a także procesów w Norymberdze.
Treść książki Niklasa Franka "Moja rodzina i jej kat" poznałam dzięki audiobookowi, czytał Marcin Procki.