Thomsonowie giną w wypadku samochodowym. Pozostawiają po sobie jedyną dziedziczkę, Cassie, która z dnia na dzień zostaje szefową wielkiej firmy oraz posiadaczką kilku nieruchomości. Wśród nich jest zapomniany przez wszystkich dom w Sleepy Town, z którym wiąże się rodzinna tajemnica. Cassie wyrusza w podróż do ,,sennego miasteczka" w poszukiwaniu historii o swoim pochodzeniu i dawno pogrzebanych sekretów. Dziewczyna szybko przekonuje się, że nie każda tajemnica powinna zostać odkryta, a niektóre grzechy lepiej pozostawić głęboko... w grobie.
Ofiara dusz to horror z wątkami nadprzyrodzonymi, chwytający Czytelnika w szpony grozy od pierwszych stron. W tej pogoni za przerażającą tajemnicą trudno odróżnić prawdę od fikcji, a zło potrafi przybrać każdą postać. Czy Cassie, wspierana przez swojego ukochanego, ocali własne życie w tej najtrudniejszej z podróży? Zapraszamy do Sleepy Town, aby się o tym przekonać.
Notatka o Autorce
Kornelia Namiecińska - jest świeżym nabytkiem w świecie pisarzy, z pasją i głową pełną pomysłów. O pisaniu marzyła od kiedy po raz pierwszy przeczytała książki Stephena Kinga. Wówczas pojawił się u niej pomysł na ,,Ofiarę dusz". Do napisania książki w gatunku fantasy zainspirowała ją Holly Black.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-10-31
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 100
Przeczytane:2026-03-29, Ocena: 2, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,
Mam pewien problem z tą pozycją. Z jednej strony, na tyle, ile można było przeczytać, styl autorki mi się spodobał. Jednak nie dało się w pełni wczuć w tę książkę. Wszystkie wątki przelatywały między palcami. Nie można było złapać oddechu, zastanowić się nad tym, co się wydarzyło, pomyśleć, co będzie dalej. Nie było pola dla wyobraźni. Akcja była zbyt dynamiczna. Ponadto autorka dała na początku prolog. Ogólnie - super zabieg, ale akcja z prologu dzieje się dziesięć stron dalej, więc za szybko mamy powtórzenie. W teorii zakończenie można uznać za ,,wyjaśnienie", czemu akcja jest aż tak dynamiczna i rozmyta.
Momentami akcja wydawała się niespójna, ale mogło to wynikać właśnie z tempa książki. Co jeszcze mi przeszkadzało - a wszystko to w dużej mierze wynika z tak małej objętości - to główna bohaterka była nijaka. Nic jej nie ruszało. Spotyka zjawę i w sekundę przełącza się na tryb normalny. Nie widać, aby choć na chwilę się przejęła, jest niewzruszona. W ogóle ma się wrażenie, jakby była płytka. Brak jej głębi. Nie da się jej ani polubić, ani zniechęcić do niej. Pozostaje raczej w strefie ,,obojętności".
Czytając tę książkę przypomniałam sobie serial Zaklinaczka dusz. Trochę podobny vibe.
Książka na pewno ma duży potencjał. Prawdopodobnie, gdyby była większa objętościowo i dopracowana, mogłaby być ciekawą historią.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Borgis.