Okładka książki - Poławiacze sunu

Poławiacze sunu


Ocena: 5.71 (7 głosów)

Nie każdy upadek kończy się na dnie. Czasem dno jest dopiero początkiem drogi.

Życie Martena, oficera marynarki Koralowego Lorda, miało być prostą ścieżką ku zaszczytom. Skończyło się jednak na polu bitwy, w krwi kompanów, gdzie dwa księżyce zwiastowały szaleństwo. Aby przeżyć, Marten musiał sięgnąć po sunu - narkotyk, który raz skosztowany, staje się jedynym panem i władcą. To wyrok zapisany w żyłach, przed którym nie ma ucieczki.

Oto historia dwóch braci, których los rozdzielił, a ambicja i błędy przeszłości znów pchnęły ku sobie. Starszego, który walczy o resztki godności w oparach magicznego głodu, i młodszego, Cobara, który w pogoni za wielkością zbyt często zapomina, że dno rzeki jest bliżej niż szczyt masztu.

To kronika świata, gdzie salwy burtowe i świst korsarskich kordelasów zagłuszają szept politycznych intryg. Magia nie jest tu darem bogów, lecz bronią, która najpierw uzależnia, a potem pożera duszę i ciało. A gdy wielka polityka zderza się z desperacją wyjętych spod prawa, jedno pozostaje pewne - każda decyzja ma swoją cenę, najczęściej płaconą krwią.

Informacje dodatkowe o Poławiacze sunu:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-03-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788383751986
Liczba stron: 400

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Poławiacze sunu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Poławiacze sunu - opinie o książce

Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2026-03-16, Ocena: 6, Przeczytałam,

 Ciepły nadmorski piasek, przyjemnie szumiące fale, powiew odświeżającej bryzy i to ekscytujące poczucie, że musimy jak najszybciej znaleźć kawałek plaży na nasz parawan... - tęsknimy za tym, oj tęsknimy. Na szczęście lato jest już za rogiem, a i też póki co możemy mieć jego namiastkę w postaci znakomitej powieści Michała Organiściaka pt. „Poławiacze sunu”, której to strony morze i plaża znaczą w każdym calu. Zapraszam was do poznania recenzji tej książki, który ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów.

 Marten jest znanym i cenionym oficerem marynarki Koralowego Lorda. Jest też narkomanem, uzależnionym od niezwykłej substancji z dna mórz i oceanów - sunu. I to właśnie ten nałóg, ale też i pewien niefortunny zbieg okoliczności sprawią, że on wraz ze swym młodszym bratem staną się banitami, panami swego losu, poławiaczami sunu. Tyle tylko, że wraz z tą specyficzną wolnością pojawi się cała gama śmiertelnych zagrożeń, by wspomnieć o pewnym demonie z przeszłości, o pragnącym zemsty oszukanym kapitanie, o mrocznej magii, która zamienia człowieka w potwora... Witaj przygodo! Witaj walko o przetrwanie...

 Lubię marynistyczną literaturę fantasy! Lubię przede wszystkim za sprawą sentymentu za starymi, dobrymi książka i filmami o piratach powstałymi na długo przed serią o Jacku Sparrow, gdzie wszystko było jakby bardziej romantyczne, bardziej klasyczne, po prostu lepsze. I właśnie ta niniejsza powieść Michała Organiściaka przypomniała mi te wszystkie piękne emocje, oferując morską przygodę, moc barwnej akcji oraz znakomity humor, którym w dużej mierze cała ta historia - mówiąc kolokwialnie, jest szyta. Jednocześnie jednak są tu i bardziej mroczne akcenty, który pozwalają tej opowieści zachować idealny balans.

 Jak wspominałam powyżej, śledzimy tu losy Martena Duvalleta i jego młodszego brata Cobara, którzy wraz z pewnym innym rodzeństwem wchodzą w posiadanie pięknego statku służącego do połowów magicznego narkotyku, sunu. To ich przygody, liczne potyczki z ludźmi i potworami, ale też i udział w pewnej skomplikowanej, politycznej intrydze wypełniają sobą blisko 500 stron tej książki, gdzie obok humoru, idealnie dozowanego napięcia oraz odkrywania dziwów tego całego świata, znajdziemy też kilka bardzo poruszających scen. Jednocześnie jest to też ten lubiany przeze mnie styl toczenia relacji, gdzie każda kolejna jej część stanowi sobą naturalną i dopracowaną w każdym względzie kontynuację, gdzie to nie musimy znać szczegółów, ale efekt i konsekwencje działań bohaterów z nieodległej przeszłości, już tak.

 Michał Organiściak potrafi pisać o morzu, o życiu na morzu. I mam tu na myśli nie tylko plastyczne opisy pięknych okrętów, iście filmowo ukazanych scen walki, czy też wspaniałych morskich widoków i krajobrazów, ale też i realistycznie oddaną - oczywiście pomijając magiczne wątki fantasy, codzienność życia na taki okręcie. Tu nic nie jest cukierkowym i naiwnym, bo i przemoc i surowe kary i też nierzadko śmierć stanowią nieodłączną część życia tych ludzi, którzy pokochali morze do tego stopnia, że bez niego istnieć nie mogą. Naturalnie w ten krajobraz wpisuje się także fantastyczna wizja świata królestw, wielkich kompanii, brudnej polityki i magii, gdzie ta bierze się właśnie z mocy podwodnego narkotyku.

 Są i barwni bohaterowie - kompletnie różni od siebie bracia, z których jeden chce chronić drugiego, a drugi chce zaimponować pierwszemu, co oczywiście prowadzi do całej serii naprawdę niefortunnych zdarzeń. Ale są i inne ciekawe postacie, by wspomnieć o pięknej, potężnej czarownicy, o pewnym poczciwym bosmanie, z którym można by iść w ogień, czy też o nieco naiwnej dziewczynie, która dysponuje jednak wielką mocą, mogącą zmieniać życie innych ludzi. Oni mają swoje charaktery, swoje temperamenty i swoje niedoskonałości, co z kolei przekłada się na to, że nie tylko ich lubimy, ale też i jesteśmy w stanie w nich uwierzyć.

 Bardzo szybko i bardzo przyjemnie - niczym morska podróż na okręcie pod pełnymi żaglami, czytało mi się tę powieść. Powieść, która też przejdzie do historii chociażby za sprawą sceny bardzo ciekawie ukazanej miłości na pokładzie statku…, ale o tym musicie przekonać się już sami. Wracając do meritum - mamy przed sobą ciekawą, intrygującą, świetnie napisaną powieść przygodową z morzem w tle, z pomysłowym ujęciem magii w postaci uzależnienia oraz z ludzkimi losami, które tak naprawdę przypominają bardzo również te nasze, z realnego świata. Plus piękne, ale to naprawdę piękne wydanie książki, gdzie to chociażby sama okładkowa grafika oczarowuje nas od pierwszego spojrzenia.

 Liczę na kontynuację powieści Michała Organiściaka pt. „Poławiacze sunu” – są ku temu przesłanki, są ku temu możliwości i są ku temu fabularne uzasadnienia, tak, że ten tego – czekam:) Tymczasem zaś gorąco polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł, który da wam nie tylko świetną rozrywkę i czytelniczą przyjemność, ale też i pomoże doczekać do letnich dni na morskiej plaży… Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Book_matula
Book_matula
Przeczytane:2026-06-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Przeczytane 2026, Dostępny audioook,

Nie wiem, jak to robi wydawnictwo, ale z każdą nowością okazuje się, że mam mętlik w głowie. Momentami muszę uspokoić emocje i wyobrażam sobie ,,że jeśli to jest mocne, to co będzie przy następnych premierach"? Tak jest za każdym razem i musicie mi uwierzyć, bo do dnia dzisiejszego nie trafiłam jeszcze na książkę, która nie wywarłaby na mnie tych wszystkich emocji, jakie mam obecnie. Przepraszam, ale poniżej musiałam napisać lekki spoiler, więc jeśli nie chcesz wiedzieć, co i jak, to zapraszam, jak już przeczytasz tę część, bo nie ukrywam, że jeśli nie będzie kontynuacji, to nie wiem, co zrobię.

 

Tym razem przestawiam wam książkę pt. ,,Poławiacze sunu" Michała Organiściaka. To jedna z tych historii, które od pierwszych stron pachną solą morską, mokrym drewnem okrętowych pokładów i nadciągającą burzą. Nie jest to jednak opowieść o wielkich bohaterach ratujących świat. To historia ludzi popełniających błędy płacących za własne decyzje i próbujących odnaleźć siebie w rzeczywistości, która nie daje drugich szans. Autor zabiera czytelnika do świata tysiąca wysp, dwóch księżyców i tajemniczej substancji zwanej sunu. To właśnie ona napędza ten świat, daje niezwykłe możliwości, ale jednocześnie staje się przekleństwem każdego, kto po nią sięgnie. Sunu jest źródłem magii, lecz również uzależnieniem, które stopniowo odbiera człowiekowi wolność.

 

W centrum wydarzeń znajdują się dwaj bracia. Marten i Cobar. Choć łączy ich krew, życie poprowadziło ich zupełnie różnymi drogami. Marten był oficerem marynarki Koralowego Lorda i miał przed sobą przyszłość pełną zaszczytów. Wszystko zmienia jednak wojna, a dokładniej wydarzenia na polu bitwy, które zmuszają go do sięgnięcia po sunu. Od tego momentu jego życie zamienia się w nieustanną walkę nie tylko z przeciwnikami, ale również z samym sobą. To bohater poraniony przez los próbujący zachować resztki godności i człowieczeństwa mimo uzależnienia, które każdego dnia odbiera mu kolejne fragmenty dawnego życia.

 

Z kolei Cobar jest młodszym bratem, człowiekiem ambitnym marzącym o wielkości i sukcesie. Często jednak bardziej skupia się na własnych celach niż na konsekwencjach swoich działań. W jego przypadku autor pokazuje, jak łatwo można zagubić się w pogoni za marzeniami i jak cienka bywa granica między odwagą a lekkomyślnością. Los sprawia, że drogi obu braci ponownie się przecinają, a dawne konflikty, żale i niedopowiedzenia wracają ze zdwojoną siłą.

 

Uwielbiam, kiedy największą siłą książki są bohaterowie. Tacy, którzy nie są idealni, którzy popełniają błędy, czasem podejmują decyzje, które trudno zaakceptować, ale dzięki temu wydają się prawdziwi. Przez to nam łatwo zrozumieć ich motywację, nawet wtedy, gdy prowadzą ich w złym kierunku. Dla mnie sprawia to, że nie obserwuję wydarzeń z dystansu. Wręcz przeciwnie. Zaczynam przeżywać je razem z nimi.

 

Na uwagę zasługuje również sam świat przedstawiony, który robi ogromne wrażenie. Michał Organiściak stworzył rzeczywistość, w której morze jest niemal osobnym bohaterem. Okręty, porty, korsarze, bitwy morskie, polityczne rozgrywki między wpływowymi ludźmi i nieustanne poczucie zagrożenia budują klimat, od którego trudno się oderwać. Autor nie ogranicza się do prostego przedstawienia przygody. Pokazuje świat brutalny, niebezpieczny i pełen ludzi gotowych zrobić wszystko dla władzy, pieniędzy lub przetrwania. Bardzo ciekawie wypada również motyw magii. W wielu powieściach fantasy magia jest czymś niezwykłym i pożądanym. Tutaj staje się ciężarem. Korzystanie z niej ma swoją cenę. Sunu daje moc, ale równocześnie uzależnia i niszczy. Dzięki temu autor zadaje interesujące pytania o granice poświęcenia, o cenę sukcesu oraz o, to jak daleko człowiek jest gotów się posunąć, by osiągnąć swój cel.

 

Podczas lektury nie brakuje widowiskowych starć, pojedynków i morskich bitew, ale równie ważne są relację między bohaterami. Konflikt dwóch braci staje się osią całej opowieści. To właśnie on sprawia, że za kolejnymi wydarzeniami kryje się coś więcej niż zwykła przygoda. Mamy tutaj rodzinne napięcia, niespełnione oczekiwania, dawne urazy i próby naprawienia błędów, które wydawały się niemożliwe do naprawienia.

 

,,Poławiacze sunu" to także opowieść o upadku. O tym, że czasem człowiek musi znaleźć się na samym dnie, aby zrozumieć, kim naprawdę jest. Mówi wam to coś? Nie ma tutaj łatwych rozwiązań ani prostych odpowiedzi dla mnie jak w realnym życiu. Każdy wybór niesie konsekwencje, a każda decyzja zostawia ślad. Dzięki temu historia długo pozostaje w pamięci, nawet po zamknięciu książki. Według mnie to megaudany debiut, który pokazuje, że Polska fantastyka wciąż potrafi zaskakiwać świeżymi pomysłami. Połączenie morskiej przygody, dark fantasy, politycznych intryg i rodzinnego dramatu tworzy mieszankę, obok której trudno przejść obojętnie. W tej historii znajdziemy zarówno emocje, akcję i niebezpieczeństwo, jak i bohaterów, których los naprawdę zaczyna obchodzić czytelnika. Pozostaje poczucie uczestniczenia w wielkiej podróży. Przez wzburzone morza, zdrady, bitwy i osobiste tragedie. A także świadomość, że największe sztormy często rozgrywają się nie na oceanie, lecz we wnętrzu człowieka.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - brave_book
brave_book
Przeczytane:2026-05-31, Ocena: 5, Przeczytałam,

"Poławiacze sunu" to debiut, który miałam na uwadze odkąd tylko zobaczyłam zapowiedź - w końcu statek na okładce, morskie klimaty, a do tego tajemniczy narkotyk poławiany pod wodą!

Autor bez zbędnych wstępów wrzuca czytelnika w wir akcji i przygody, w której centrum jest relacja dwóch braci. Od początku coś idzie jednak nie tak i Marten wraz z Cobarem muszą radzić sobie z kolejnymi kłopotami, co napędza całą historię. W powieści występuje wiele postaci, zatem łączenie ich perspektyw nie było prostym zadaniem, ale wielu polubiłam i z chęcią dowiedziałabym się o nich czegoś więcej (kapitan Brunon?). Sam świat mocno intryguje i miałam wrażenie, że poznaliśmy zaledwie jego niewielki wycinek. Akcja pędzi do przodu szybkim tempem, wciągając czytelnika, lecz też nie zostawiając przerwy na oddech.

Mamy tutaj świetną przygodę, sporo humoru, morskie pościgi (naprawdę cudownie napisane sceny, jedne z moich ulubionych!), wielu bohaterów o rożnych motywacjach, splecionych wspólnym losem, a do tego silnie uzależniający narkotyk sunu, który może obdarzyć magią. Klimat to po prostu rewelacja! Oprócz tego autor przemycił w tekście trochę wartości związanych z odpuszczeniem, poczuciem odpowiedzialności czy wybaczeniem, co bardzo mi się spodobało.

Mam jednak wrażenie, że spróbowano wcisnąć tu trochę zbyt wiele na raz, przez co nie wszystko wybrzmiewa wiarygodnie - jak np. Ekspresowe opanowanie magii lub zakochanie się. Sceny z poławiania sunu były genialne, ale liczyłam, że będzie tu tego więcej, zwłaszcza sądząc po tytule. Brakowało mi też informacji związanych z sytuacją polityczną w tym świecie, zasadami działania magii czy rozwinięcia koncepcji nietypowych magicznych pasożytów, a także głebszego wyjaśnienia kilku innych spraw. Wydaje mi się, że ograniczenie zamknięcie historii w jednym tomie nie pozwoliło na szersze wyeksplorowanie wielu wątków, a szkoda. Finał przebiegł moim zdaniem za szybko i zbyt gładko. Muszę też z żalem przyznać, że średnio spodobało mi się przedstawienie postaci kobiecych.

Finalnie oceniam ten tytuł dość wysoko, bo autor miał wiele świetnych pomysłów, które totalnie mnie kupiły. I choć trafiły się drobne nieścisłości czy elementy, które mniej odpowiadają moim gustom, to mimo wszystko książka mocno mnie wciągnęła i zapewniła sporo frajdy. Jestem miło zaskoczona dojrzałym stylem autora, dzięki któremu przez powieść płynie się z prawdziwą przyjemnością (w ogóle przez to nie czuć, że to powieść debiutancka), a klimat jaki udało się mu uchwycić dosłownie do mnie przemówił! Z chęcią odwiedziłabym ten świat, gdyby istniała taka możliwość ? To kawał dobrej historii, który idealnie sprawdzi się wtedy, gdy potrzebujecie lekkiej i wciągającej przygody.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ahywka
ahywka
Przeczytane:2026-05-01, Ocena: 6, Przeczytałem,

 

"Dopiero do niego docierało, że oto zostanie kapitanem nie z czyjejś łaski lub nadania, ale samodzielnie, wyrywając złemu losowi znaczone karty i przewracając pokerowy stolik."

 

 

 

Motywy pirackie w lietraturze, hit czy kit?

 

Ja bardzo lubię, szczególnie jeśli to powieść typowo awanturnicza z dużą dawką dobrego, choć rubasznego humoru. A tutaj dostajemy jeszcze w pakiecie fantastykę.

 

Cała opowieść zaczyna się z przytupem i czytelnik od razu zostaje wrzucony w sam środek akcji, a mianowicie brawurowej ucieczki jednego z głównych bohaterów, po tym jak został nakryty u pewnej pani.... Jako, że na wyspie trudno byłoby mu się ukryć, Cobar decyduje się na załapanie się na statek. Tym samym splata swoją przyszłość z morzem i odnajduje swojego brata, który od lat pływa jako nawigator. Każdy z osobna, jak i oabj razem pakują się w różne tarapaty, a polityczne gierki otoczenia zdają się zaciskać pętlę wokół nich. 

 

Autor stworzył świetną książkę, która u mnie trafiła w idealny moment. Potrzebowałam właśnie lekkiej rozrywkowej lektury, pełnej akcji i magii, I vaoila! to właśnie dostałam. Super, że osią fabuły jest tutaj braterska relacja. Właściwie wszystkie inne relacje schodzą tu na dalszy plan (co dla niektórych może być minusem). Bardzo podoba mi się motyw tytułowego sunu i tego w jaki sposób działa, i mam nadzieję na kontynuację, bo mam pewien niedosyt na tym polu. Zarówno kwestia magii, tego w jaki sposób sunu pozwala z niej korzsytać, jak i temat nosicieli (ludzi, noszących w sobie swego rodzaju pasożyta który daje im siłę i niespodziewane moce) mocno mnie zaintrygowały i czekam na więcej.

 

Możnaby się czepić paru szczegółów, ale naprawdę podobało mi się jako całość i uznaję to za kapitalny debiut! Jak dla mnie autor trafił idealnie w punkt!

 

Genialna jest też interpretacja w audiobooku w wykonaniu Mikołaja Krawczyka. Świetnie się tego słuchało!

 

Dzięki dziewczyny za wspólne czytanie!

 

"Cobar poczuł, jak trzeźwieje, a im bardziej trzeźwiał, tym mocniej pragnął być pijany."

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - pogusia
pogusia
Przeczytane:2026-03-25, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Ależ to była przygoda! Akcja jest wartka, bohaterowie raz po raz wpadają w nowe kłopoty, a kiedy wydaje się, że gorzej już być nie może... zwykle właśnie wtedy robi się jeszcze ciekawiej. Całość ma bardzo przygodowy, momentami wręcz filmowy klimat, który kojarzył mi się z energią znaną z Piratów z Karaibów - choć sama historia zdecydowanie nie jest tylko opowieścią o piratach.

Jednym z najbardziej intrygujących elementów świata w tej powieści jest Sunu - tajemnicza substancja o magicznych właściwościach. Podoba mi się pomysł, że w tym świecie magia ma swoją cenę. Sunu działa jak magiczny narkotyk: daje potężną moc, ale jednocześnie niesie konsekwencje. Autor pozostawia wokół niego sporo tajemnicy, co bardzo działa na wyobraźnię. Podczas czytania łapałam się na tym, że zastanawiam się nad różnymi pytaniami: jak właściwie wygląda ta substancja? Skąd dokładnie się wzięła? I czy wydobywanie jej z dna morza nie zaburza jakiejś delikatnej równowagi podwodnego świata, która kiedyś może odbić się na cywilizacji zamieszkującej archipelag?

Świat książki jest zresztą bardzo barwny i różnorodny. Oprócz piratów pojawia się cała plejada fantastycznych postaci - czarodziejki, tajemniczy kapłani płomieni, zmiennokształtni noszący w sobie zarodek drzewa, a także syrena. Wątek związany z syreną szczególnie przypadł mi do gustu ale nie będe spojlerować ?

Dużym plusem jest też to, że autor nie ogranicza się tylko do czystej przygody. W tle pojawiają się polityczne intrygi, konflikty interesów i moralne dylematy bohaterów. Bardzo lubię, gdy fantastyka nie jest tylko dekoracją dla akcji, ale splata się z bardziej złożonymi wątkami - tutaj zdecydowanie to działa.

Na uwagę zasługuje również styl autora. Z jednej strony potrafi niezwykle plastycznie opisać stworzony przez siebie świat, z drugiej strony w książce nie brakuje humoru - przy niektórych dialogach naprawdę wybuchałam śmiechem.

Po zakończeniu lektury zostało mi poczucie, że to dopiero początek większej opowieści -- i zdecydowanie będę wypatrywać kontynuacji tej historii!

 

 

Link do opinii

,,Poławiacze Sunu" to debiut Michała Organiściaka i muszę przyznać, że to dość dobry debiut.

 

Jest to historia dwóch braci, których na nowo ścieżki życia przecięły się. Jest to opowieść pełna intryg i magii, która uzależnia by pożreć duszę i ciało.

 

Opowieść ta nasiąknięta jest zapachem morza, prochu i krwi. Bohaterowie to postacie, z którymi nie da się nudzić. Jest to dwóch braci, którzy bardzo różnią się od siebie. Starszy pragnie uratować swoje imię, młodszy zdaje się, jakby na każdym kroku czekały na niego kłopoty.

 

Akcja książki jest raczej dynamiczna i porywa niczym morskie fale, które niosą nas ku kolejnym przygodom i wyborom bohaterów.

 

Mamy tutaj parę zaskakujących zwrotów akcji, które sprawiają, że od książki nie można oderwać się.

 

Autor posiada dość przyjemny styl pisania, który sprawia, że po stronach tej powieści wręcz płynie się. Jest lekki, a zarazem bogaty w szczegóły.

 

Jeśli lubicie książki, który akcja dzieje się na morzu. Książki o magii i piratach to bardzo polecam ,,Połowicze Sunu".

 

 

Link do opinii
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy