Nie każdy upadek kończy się na dnie. Czasem dno jest dopiero początkiem drogi.
Życie Martena, oficera marynarki Koralowego Lorda, miało być prostą ścieżką ku zaszczytom. Skończyło się jednak na polu bitwy, w krwi kompanów, gdzie dwa księżyce zwiastowały szaleństwo. Aby przeżyć, Marten musiał sięgnąć po sunu - narkotyk, który raz skosztowany, staje się jedynym panem i władcą. To wyrok zapisany w żyłach, przed którym nie ma ucieczki.
Oto historia dwóch braci, których los rozdzielił, a ambicja i błędy przeszłości znów pchnęły ku sobie. Starszego, który walczy o resztki godności w oparach magicznego głodu, i młodszego, Cobara, który w pogoni za wielkością zbyt często zapomina, że dno rzeki jest bliżej niż szczyt masztu.
To kronika świata, gdzie salwy burtowe i świst korsarskich kordelasów zagłuszają szept politycznych intryg. Magia nie jest tu darem bogów, lecz bronią, która najpierw uzależnia, a potem pożera duszę i ciało. A gdy wielka polityka zderza się z desperacją wyjętych spod prawa, jedno pozostaje pewne - każda decyzja ma swoją cenę, najczęściej płaconą krwią.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-03-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 400
Ciepły nadmorski piasek, przyjemnie szumiące fale, powiew odświeżającej bryzy i to ekscytujące poczucie, że musimy jak najszybciej znaleźć kawałek plaży na nasz parawan... - tęsknimy za tym, oj tęsknimy. Na szczęście lato jest już za rogiem, a i też póki co możemy mieć jego namiastkę w postaci znakomitej powieści Michała Organiściaka pt. „Poławiacze sunu”, której to strony morze i plaża znaczą w każdym calu. Zapraszam was do poznania recenzji tej książki, który ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów.
Marten jest znanym i cenionym oficerem marynarki Koralowego Lorda. Jest też narkomanem, uzależnionym od niezwykłej substancji z dna mórz i oceanów - sunu. I to właśnie ten nałóg, ale też i pewien niefortunny zbieg okoliczności sprawią, że on wraz ze swym młodszym bratem staną się banitami, panami swego losu, poławiaczami sunu. Tyle tylko, że wraz z tą specyficzną wolnością pojawi się cała gama śmiertelnych zagrożeń, by wspomnieć o pewnym demonie z przeszłości, o pragnącym zemsty oszukanym kapitanie, o mrocznej magii, która zamienia człowieka w potwora... Witaj przygodo! Witaj walko o przetrwanie...
Lubię marynistyczną literaturę fantasy! Lubię przede wszystkim za sprawą sentymentu za starymi, dobrymi książka i filmami o piratach powstałymi na długo przed serią o Jacku Sparrow, gdzie wszystko było jakby bardziej romantyczne, bardziej klasyczne, po prostu lepsze. I właśnie ta niniejsza powieść Michała Organiściaka przypomniała mi te wszystkie piękne emocje, oferując morską przygodę, moc barwnej akcji oraz znakomity humor, którym w dużej mierze cała ta historia - mówiąc kolokwialnie, jest szyta. Jednocześnie jednak są tu i bardziej mroczne akcenty, który pozwalają tej opowieści zachować idealny balans.
Jak wspominałam powyżej, śledzimy tu losy Martena Duvalleta i jego młodszego brata Cobara, którzy wraz z pewnym innym rodzeństwem wchodzą w posiadanie pięknego statku służącego do połowów magicznego narkotyku, sunu. To ich przygody, liczne potyczki z ludźmi i potworami, ale też i udział w pewnej skomplikowanej, politycznej intrydze wypełniają sobą blisko 500 stron tej książki, gdzie obok humoru, idealnie dozowanego napięcia oraz odkrywania dziwów tego całego świata, znajdziemy też kilka bardzo poruszających scen. Jednocześnie jest to też ten lubiany przeze mnie styl toczenia relacji, gdzie każda kolejna jej część stanowi sobą naturalną i dopracowaną w każdym względzie kontynuację, gdzie to nie musimy znać szczegółów, ale efekt i konsekwencje działań bohaterów z nieodległej przeszłości, już tak.
Michał Organiściak potrafi pisać o morzu, o życiu na morzu. I mam tu na myśli nie tylko plastyczne opisy pięknych okrętów, iście filmowo ukazanych scen walki, czy też wspaniałych morskich widoków i krajobrazów, ale też i realistycznie oddaną - oczywiście pomijając magiczne wątki fantasy, codzienność życia na taki okręcie. Tu nic nie jest cukierkowym i naiwnym, bo i przemoc i surowe kary i też nierzadko śmierć stanowią nieodłączną część życia tych ludzi, którzy pokochali morze do tego stopnia, że bez niego istnieć nie mogą. Naturalnie w ten krajobraz wpisuje się także fantastyczna wizja świata królestw, wielkich kompanii, brudnej polityki i magii, gdzie ta bierze się właśnie z mocy podwodnego narkotyku.
Są i barwni bohaterowie - kompletnie różni od siebie bracia, z których jeden chce chronić drugiego, a drugi chce zaimponować pierwszemu, co oczywiście prowadzi do całej serii naprawdę niefortunnych zdarzeń. Ale są i inne ciekawe postacie, by wspomnieć o pięknej, potężnej czarownicy, o pewnym poczciwym bosmanie, z którym można by iść w ogień, czy też o nieco naiwnej dziewczynie, która dysponuje jednak wielką mocą, mogącą zmieniać życie innych ludzi. Oni mają swoje charaktery, swoje temperamenty i swoje niedoskonałości, co z kolei przekłada się na to, że nie tylko ich lubimy, ale też i jesteśmy w stanie w nich uwierzyć.
Bardzo szybko i bardzo przyjemnie - niczym morska podróż na okręcie pod pełnymi żaglami, czytało mi się tę powieść. Powieść, która też przejdzie do historii chociażby za sprawą sceny bardzo ciekawie ukazanej miłości na pokładzie statku…, ale o tym musicie przekonać się już sami. Wracając do meritum - mamy przed sobą ciekawą, intrygującą, świetnie napisaną powieść przygodową z morzem w tle, z pomysłowym ujęciem magii w postaci uzależnienia oraz z ludzkimi losami, które tak naprawdę przypominają bardzo również te nasze, z realnego świata. Plus piękne, ale to naprawdę piękne wydanie książki, gdzie to chociażby sama okładkowa grafika oczarowuje nas od pierwszego spojrzenia.
Liczę na kontynuację powieści Michała Organiściaka pt. „Poławiacze sunu” – są ku temu przesłanki, są ku temu możliwości i są ku temu fabularne uzasadnienia, tak, że ten tego – czekam:) Tymczasem zaś gorąco polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł, który da wam nie tylko świetną rozrywkę i czytelniczą przyjemność, ale też i pomoże doczekać do letnich dni na morskiej plaży… Polecam!
Ależ to była przygoda! Akcja jest wartka, bohaterowie raz po raz wpadają w nowe kłopoty, a kiedy wydaje się, że gorzej już być nie może... zwykle właśnie wtedy robi się jeszcze ciekawiej. Całość ma bardzo przygodowy, momentami wręcz filmowy klimat, który kojarzył mi się z energią znaną z Piratów z Karaibów - choć sama historia zdecydowanie nie jest tylko opowieścią o piratach.
Jednym z najbardziej intrygujących elementów świata w tej powieści jest Sunu - tajemnicza substancja o magicznych właściwościach. Podoba mi się pomysł, że w tym świecie magia ma swoją cenę. Sunu działa jak magiczny narkotyk: daje potężną moc, ale jednocześnie niesie konsekwencje. Autor pozostawia wokół niego sporo tajemnicy, co bardzo działa na wyobraźnię. Podczas czytania łapałam się na tym, że zastanawiam się nad różnymi pytaniami: jak właściwie wygląda ta substancja? Skąd dokładnie się wzięła? I czy wydobywanie jej z dna morza nie zaburza jakiejś delikatnej równowagi podwodnego świata, która kiedyś może odbić się na cywilizacji zamieszkującej archipelag?
Świat książki jest zresztą bardzo barwny i różnorodny. Oprócz piratów pojawia się cała plejada fantastycznych postaci - czarodziejki, tajemniczy kapłani płomieni, zmiennokształtni noszący w sobie zarodek drzewa, a także syrena. Wątek związany z syreną szczególnie przypadł mi do gustu ale nie będe spojlerować ?
Dużym plusem jest też to, że autor nie ogranicza się tylko do czystej przygody. W tle pojawiają się polityczne intrygi, konflikty interesów i moralne dylematy bohaterów. Bardzo lubię, gdy fantastyka nie jest tylko dekoracją dla akcji, ale splata się z bardziej złożonymi wątkami - tutaj zdecydowanie to działa.
Na uwagę zasługuje również styl autora. Z jednej strony potrafi niezwykle plastycznie opisać stworzony przez siebie świat, z drugiej strony w książce nie brakuje humoru - przy niektórych dialogach naprawdę wybuchałam śmiechem.
Po zakończeniu lektury zostało mi poczucie, że to dopiero początek większej opowieści -- i zdecydowanie będę wypatrywać kontynuacji tej historii!
,,Poławiacze Sunu" to debiut Michała Organiściaka i muszę przyznać, że to dość dobry debiut.
Jest to historia dwóch braci, których na nowo ścieżki życia przecięły się. Jest to opowieść pełna intryg i magii, która uzależnia by pożreć duszę i ciało.
Opowieść ta nasiąknięta jest zapachem morza, prochu i krwi. Bohaterowie to postacie, z którymi nie da się nudzić. Jest to dwóch braci, którzy bardzo różnią się od siebie. Starszy pragnie uratować swoje imię, młodszy zdaje się, jakby na każdym kroku czekały na niego kłopoty.
Akcja książki jest raczej dynamiczna i porywa niczym morskie fale, które niosą nas ku kolejnym przygodom i wyborom bohaterów.
Mamy tutaj parę zaskakujących zwrotów akcji, które sprawiają, że od książki nie można oderwać się.
Autor posiada dość przyjemny styl pisania, który sprawia, że po stronach tej powieści wręcz płynie się. Jest lekki, a zarazem bogaty w szczegóły.
Jeśli lubicie książki, który akcja dzieje się na morzu. Książki o magii i piratach to bardzo polecam ,,Połowicze Sunu".
Przeczytane:2026-04-09, Ocena: 6, Przeczytałam,
(czytaj dalej)