Encyklopedia brzydkiej mody: podróż przez najlepsze z najgorszych trendów
O guście się nie dyskutuje, ale...
...kiedy go nie ma, możesz cieszyć się (cudzymi) porażkami bez wyrzutów sumienia. Trzymasz w rękach przewodnik po najbardziej kuriozalnych pomysłach w historii mody - od kapeluszy, które wyglądały jak zastawa obiadowa, po biustonosze, którymi można zabić.
Karolina Żebrowska z wdziękiem i ciętym humorem poprowadzi cię przez dzieje modowych grzeszków, stylizacyjnych przestępstw czy wreszcie zbrodni na estetyce. Taplając się w bajorku modowej rozpaczy, zaznasz zarówno zachwytu, jak i niedowierzania. Nieraz zapytasz: ,,Dlaczego ludzie naprawdę to nosili? W którym momencie wszystko poszło tak bardzo źle?".
Ta książka to historia mody w wersji WTF - pełna rzetelnej wiedzy, ale też ironii i zaraźliwego śmiechu. Pozycja idealna dla estetów o mocnych nerwach i wszystkich, którzy choć raz spojrzeli na stary portret z myślą:
,,Co to do cholery jest? I dlaczego jest takie brzydkie?".
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Architektura, kultura, sztuka
ISBN:
Liczba stron: 192
Doskonała, znakomita, porywająca opowieść o brzydkich trendach, które na przestrzeni wieków zawładnęły modą. Matką tej pięknie wydanej opowieści o modowych koszmarach jest Karolina Żebrowska @karolinazebrowskax autorka książki pt. „UGLY. Encyklopedia brzydkiej mody”, z oferty Wydawnictwa Znak Horyzont.
Gotowi na obcowanie z brzydotą? No to zaczynamy!
Jak na encyklopedyczne ujęcie przystało, Żebrowska przyjmuje porządek alfabetyczny, by opowiedzieć czytelnikom o najbardziej kontrowersyjnych, żeby nie powiedzieć absurdalnych, trendach w modzie damskiej i męskiej, które z niewyjaśnionych przyczyn cieszyły się popularnością w średniowieczu, nowożytności, w dobie romantyzmu, a nawet (o ironio!) w II połowie XX wieku. Przygląda się z bliska nakryciom głowy, sukniom, obuwiu a nawet bieliźnie, stworzonym w przypływie pasji (a może szaleństwa?), demaskując tym samym ludzką próżność i odwieczną chęć podążania za trendami, choćby nie wiem, jak irracjonalne one były.
Przy lekturze tej książki bawiłam się wyśmienicie. Poznałam tak wiele modowych wynaturzeń, że aż trudno mi było ustalić, które z nich powinno uzyskać złoty medal w kategorii: brzydal wszech czasów. Mało gustowne saczki, gigantycznych rozmiarów henniny a może kurczące się w oczach dublety? Co dla Was będzie największym modowym koszmarem ever? Sprawdźcie sami, bo o tym trzeba przeczytać i, rzecz jasna, zobaczyć, zwłaszcza że autorka nie szczędzi czytelnikowi rycin, obrazów i fotografii (w tym własnego oblicza), przedstawiających te wszystkie modowe obrzydliwości.
Staranna edycja i przejrzysty układ sprawiają, że to książka, do której chce się wracać, by smakować wybrane hasła i dzielić się nimi z innymi. To idealna propozycja zarówno dla pasjonatów historii mody, jak i dla tych, którzy po prostu lubią dowcipne opowieści o ludzkiej kreatywności wymykającej się wszelkim normom estetycznym.
„UGLY” udowadnia, że brzydota w modzie nie jest jedynie estetyczną wpadką, lecz fascynującym świadectwem swoich czasów. A po tej lekturze, wierzcie mi na słowo, już nigdy nie spojrzycie na współczesne trendy z taką samą powagą.
Moda to lustro kobiecej historii. Ty też możesz się w nim przejrzeć. Odważne pomysły, śmiałe kreacje i przełamywanie tabu przez miliony kobiet. Ostatnie...
Przeczytane:2026-03-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 26 książek 2026, 52 książki 2026, Mam, konkurs,
"UGLY. Encyklopedia brzydkiej mody" Karoliny Żebrowskiej to ciekawa publikacja, w której możemy poznać modowe wpadki, lecz zebrane subiektywnie przez autorkę i z humorem przedstawione. Uporządkowane są alfabetycznie, lecz niekoniecznie zgodnie z faktyczną nazwą, ale z hasłem podanym przez Karolinę Żebrowską.
Przeglądając książkę, przenosimy się w czasie do różnych epok, lecz i w naszych czasach nie brakuje brzydkich lub niewygodnych ubrań, dodatków czy fryzur.
Ja pamiętam różne stroje, które mnie doprowadzały do śmiechu, lecz dla innych były za to szczytem mody i luksusu.
Może to nie jest dobry przykład, ale ja nigdy nie byłam fanką falbanek, więc do dziś wspominam opinię mojej teściowej o ślubnej sukience, która miałam: ładna, ale dlaczego nie ma na niej żadnej falbanki...
" Sukienki? Falbaniaste. Peleryny? Falbaniaste. Płaszcze? Falbaniaste. Szale? Falbaniaste. Rękawiczki? Falbaniaste. Kapelusze? Falbaniaste. Czepki? A, walnijmy na nich jeszcze falbankę. Kiedy popularne stało się noszenie pantalonów, których nogawki wyzierały spod sukni, do ich brzegu były przyszyte... falbanki."
Falbanki, jeśli są w miarę użyte, to może nie jest jeszcze największy szczyt przesady i brzydoty, ale już inne dodatki takie jak sztywne i obszerne kryzy na szyi czy ogromne czepce na głowie lub wystrzałowe biustonosze i dekoracje z martwych stworzeń, to niezbyt fortunne propozycje. O gustach się nie dyskutuje, więc może byli też zwolennicy takich strojów, skoro je nosili. Możemy to przecież zauważyć na starych rycinach, obrazach czy fotografiach.
"Przedziwne czepce, o których mowa, składały się z kilku elementów. Najpierw zakładano ciasny czepek spodni, do którego potem przypinano wałek przypominający kształtem obwarzanek. Całość zakrywano kolejnym czepkiem lub tkaniną, czasem dopinając jeszcze luźny welon."
W tej encyklopedii znajdziemy mnóstwo rysunków, zdjęć obrazów i bardziej nowoczesnych fotografii, na których często jako modelka pojawia się autorka tej książki.
Brzydka moda to również koszmarne fryzury, co łatwo można zauważyć na zdjęciach z poprzednich lat, gdzie kobiety z fryzurą afro wyglądały starzej niż wyglądają obecnie po wielu latach. Dla mnie fenomenem były też "myszki", czy sztucznie malowane pieprzyki, choć nawet i w tej kwestii można było przesadzić z ich nadmiarem.
Dworskie suknie może i miały wiele zwolenniczek, bo za ich pomocą można było niejednokrotnie ukryć niedostatek figury, ale można sobie wyobrazić minę świeżo poślubionego małżonka, gdy zobaczy żonę bez tych wszystkich fatałaszków...
Lecz gdy zobaczyłam na fotografiach małe dzieci wystrojone w ubrania dla dorosłych, to aż żal ściska za gardło, jak one się musiały męczyć.
Ta publikacja jest rewelacyjnie wydana, to jak ciekawa podróż po świecie mody, ale takiej niekoniecznie pięknej i wygodnej, choć to oczywiście rzecz względna.
Przypomniała mi się baśń "Nowe szaty cesarza", która bardzo dobrze oddaje to, jak niektórzy chcą wyglądać nie tyle lepiej, ale oryginalnie i innowacyjnie niż inni.
"Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać po naszej starej przyjaciółce Modzie."
Polecam, warto poznać trendy brzydkiej i koszmarnie niewygodnej mody.
Tę publikację mogłam przeczytać dzięki BONITO i serwisowi Dobre Chwile.