Epickie zakończenie trylogii Upadli bogowie, która natychmiast trafiła na 1. miejsce listy bestsellerów Sunday Times.
Nadeszła wojna. Potężni bogowie i śmiertelni bohaterowie stają do ostatecznej walki o władzę. Bogini ognia Hseth prowadzi niszczycielską armię na południe, a jedyną nadzieją świata jest sojusz dawnych nieprzyjaciół przeciwko wspólnemu wrogowi.
Elo nawiązuje niełatwy sojusz z Arrenem - swoim przyjacielem, wrogiem i królem. Teraz każdy z nich musi zdecydować, ile gotów jest poświęcić, aby odwrócić losy wojny.
Inara dołącza do swojej matki na statku Silverswift. Wciąż zmaga się z własnymi mocami i przeznaczeniem.
Kissen -- szukając rodziny -- staje przed pytaniem, o co i dla kogo naprawdę warto walczyć.
Wiarołomca to zakończenie trylogii Upadli bogowie, a zarazem poprowadzona z rozmachem opowieść o wierze, lojalności i cenie, jaką płacimy za nadzieję.
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Dla młodzieży
Kategoria wiekowa: 15-18 lat
ISBN:
Liczba stron: 464
Tytuł oryginału: Faithbreaker
,,Wiarołomca" to już ostatni tom fantastycznej serii ,,Upadli bogowie". Jest to opowieść o wierze, nadziei i lojalności. Jest to historia o Kissen i jej przyjaciołach, którzy muszą stoczyć ostatnią bitwę z potężnymi bogami. Tym razem każde z nich musi stoczyć tę walkę osobno. Kto wygra i jakie przygody będą mieć bohaterowie? Nie zdradzę.
W tej części autorka zabiera nas w podróż po morzu ,,Srebrnym Jeżykiem". W podróży tej będzie działo się wiele. Inara wciąż nie może pogodzić się z własnym przeznaczeniem i mocami, które posiada. Relacja matki i córki tutaj również jest napięta i dostarczy wielu emocji.
Kissen to postać, którą chyba najbardziej polubiłam. Jest w niej wiele sprzecznych emocji. Jest postacią, która nie jeden raz zmaga się z trudnymi wyborami.
Elo z kolei musi nawiązać sojusz z kimś komu trudno zaufać. Jest też w stanie dużo poświęcić alby wygrać tę walkę o władzę.
Tempo akcji tutaj jest umiarkowane. Na początku jest nieco wolniejsze, w środku przyspiesza co sprawia, że robi się coraz ciekawiej. Końcówka natomiast jest pełna zwrotów akcji i potrafi dostarczyć wielu wrażeń.
Narracja tutaj jest trzydziestoosobowa, ale wieloosobowa. Każdy rozdział poświęcony jest innemu bohaterowie, które przeplatają się. Dużo jest tutaj wewnętrznych monologów i przemyśleń bohaterów, które bardzo lubię, pomimo, ze nieco spowalniają akcję.
Na uwagę zasługuje również klimat, który jest mroczny i gęsty, ale nie przytłacza.
Z królestwa Middren mieli zniknąć bogowie. Jego władca kazał wyplenić wszystkich. Teraz jednak okazuje się, że sam zawarł nieświęty pakt z najniebezpieczniejszym...
NIE JESTEŚ TU MILE WIDZIANA, BOGOBÓJCZYNI. W krainie, w której król zabronił oddawania czci bogom, bogobójcy i bogobójczynie mają pełne ręce roboty...
Przeczytane:2026-02-24, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Ostatnio doszłam do wniosku, że jestem masochistką. Jest tyle książek, które czyta mi się z wielką przyjemnością, a i tak sięgam po serie, tylko po to, by je dokończyć. W moje ręce, dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar, trafiło zakończenie trylogii Upadli bogowie. Jednak nie mogę powiedzieć, że ta historia była porywająca. Spokojnie autorka mogła wyrzucić ponad połowę tej książki i skupić się na tym co istotne, czyli na samej wojnie.
Hannah Kaner powróciła z trzecim i ostatnim tomem serii Upadli bogowie “Wiarołomca”, która na okładce ma bardzo szczególnego bohatera, czyli Skedi’ego, małego bożka niewielkich kłamstw. Oprawa graficzna tej książki jak zawsze mnie zachwyca i już przyzwyczaiłam się do powiększenia rozmiaru książki, chociaż ten tom był grubszy, a co za tym idzie, cięższy i znów mało poręczny.
Do Middrenu dotarła wojna, w której złym charakterem okazał się ktoś inny, niż można było przypuszczać na samym początku. Bogini ognia Hseth niesie spustoszenie przez ziemię Middrenu a nasi bohaterowie chcą zebrać jak największą armię, by stawić jej czoła. Historia skupia się w większości na podróży owych bohaterów i planowaniu kolejnych kroków. W większości mogłabym nazwać ją historią drogi i właśnie z tym miałam największy problem. Ciężko było mi się wciągnąć, przez ponad połowę książki. Jednak gdy w końcu zaczęło się dziać, to nie szło się oderwać i nawet uroniłam kilka łez.
Mimo tych potknięć książka ma kilka mocnych stron. Autorka zamknęła wszystkie wątki, nie zostawiając czytelnika z wielkimi niedopowiedzeniami. Mimo że w jakimś stopniu zakończenie było smutne, to nie zawsze dobre zakończenie, to takie pełne szczęścia. Podoba mi się również fakt, że autorka nie zrobiła w pełni biało-czarnych bohaterów. Ich moralność jest złożona, co daje tej historii głębi. Do tego sposób, w jaki autorka balansuje między mrokiem wojny a intymnymi momentami między bohaterami, wydaje się prawdziwe.
Żegnam się z bohaterami, nie wiem, czy zostaną ze mną na dłużej, jednak do końca nie był to zmarnowany czas. Mogło być lepiej, nie było najgorzej. A wydawnictwu dziękuję za możliwość poznania Kissen, Innary, Elo i Skedi’ego.