Gdy księżniczka zostaje porwana przez alfę, zaostrza się konflikt między ludźmi a wilkołakami. Szybko pojawia się zakazane przyciąganie...
Księżniczka Aurora pragnie uciec z pałacu i uniknąć małżeństwa, które zostało dla niej zaaranżowane.
W noc poprzedzającą jej ślub odbywają się walki psów, podczas których schwytane wilkołaki są zmuszane, by walczyć dla rozrywki. Księżniczka ratuje życie młodego wilka, a to przyciąga uwagę potężnego alfy, który miał zabić chłopca. Wtedy wszystko się zmienia.
Gdy tej samej nocy alfa ucieka, porywa Aurorę i zabiera ją na dzikie tereny po północnej stronie granicy, gdzie niegdyś zwaśnione ze sobą wilkołacze klany zaczynają się jednoczyć. Według niego Aurora jest kluczem do zwyciężenia wojny z ludźmi.
Jednak z upływem czasu rozwija się wzajemne, zakazane przyciąganie. A gdy Aurora dowiaduje się, że nie wszystkie wilkołaki są złe, alfa odkrywa, że grozi jej niebezpieczeństwo nie tylko ze strony jego wrogów, lecz i tych, których postrzegał jako przyjaciół.
Po obu stronach są potwory, wojna między ludźmi a wilkołakami staje się coraz bardziej krwawa, tymczasem między księżniczką a wilkołakiem rodzi się niezaprzeczalna namiętność. Czy ich historia zakończy się miłością? Czy spotka ich tragedia? Czy Aurora kiedykolwiek wróci do domu? I czy ona w ogóle tego chce?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 496
Tytuł oryginału: The Wolf King
Wilczy król - Lauren Palphreyman
Dziękuję wydawnictwu Hype za możliwość przeczytania tej książki.
Wilki/wilkołaki, to postacie dość intrygujące w świecie fantasy. W takim stylu, czy też wątkach, to czytałam głównie na Wattpad i Galatea. Nie były one przeznaczone dla młodych czytelników. Wszystkie w kategorii 18+.
Rzeczywistość, gdzie wojna pomiędzy wilkołakami i ludźmi jest zawzięta. Gdzie walki "Psów" to codzienność. A czy jest szansa na uczucia?
Tego dowiecie się czytając te książkę.
Historia mocno wciąga już od samego początku.
Idzie w swoim tempie i nie oczekiwanie też przyspiesza tempo. Pokazuje, że intrygi są wszędzie, a użycie kogoś, jako pionka, jest bardzo częstą praktyką. Poznajemy bohaterów z dwóch perspektyw.
Aurora. Księżniczka ludzi, ciągle grająca swą rolę, aby przetrwać.
Callum. Wilkołak i alfa, pełen sprzeczności.
Są to dość ciekawe postacie, które na przemian można lubić i nie znosić. Zostały pokazane dość wyraźnie. Można się także z nimi utożsamiać.
Ciekawa była też postać Blaka, który był w swojej strategii jak James z sagi "Zmierzch". Nawet go polubiłam, mimo jego przebiegłości.
Czy polecam?
Oczywiście. To historia, która przeniesie Cię jednocześnie w świat romantasy i w czasy królestw.
Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu tej trylogii.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Całe życie zdawałam. Uśmiechałam się w chwilach, gdy pękało mi serce. Śmiałam się, choć przepełniało mnie obrzydzenie. Tłumiłam gniew, gdy któryś z lordów za bardzo się ze mną spoufalał podczas tańca na balu. Równie dobrze mogę odegrać rolę przyszłej pani tego pałacu."
"Bez względu na powód wydaje mi się, że to ciepło trzyma na dystans strach, który powinnam odczuwać. Przecież zostałam porwana przez wroga królestwa, a nawet się tym nie przejmuję.
Mówiąc szczerze, im dalej znajdujemy się od pałacu, tym bardziej maleje ucisk w mojej piersi. Jestem przekonana, że jeszcze przyjdzie czas na to, by się bać i panikować. Teraz czuję jakbym frunęła przez ciemność. Jestem więźniem, ale jestem też wolna. Zastanawiam się, jak to możliwe, że obie te rzeczy są jednocześnie prawdziwe, ale wiem, że tak właśnie jest."
"- Wiesz, niewiele osób się do mnie w ten sposób odzywa.
- Wiesz, niewiele osób mnie porywa i trzyma jako zakładniczkę.
- Nie jestem osobą. - Jego usta znajdują się blisko mojego ucha, a ciepły oddech owiewa policzek. - Jestem zwierzęciem. Zapomniałaś?
Drżę, jego słowa wywołują poruszenie w moim wnętrzu. Otwieram usta, żeby odpowiedzieć, ale alfa mnie ucisza."
"Czasami małe rzeczy potrafią być śmiercionośne."
"Samotność od zawsze rozprzestrzeniała się po moim ciele niczym zgnilizna. Choć nieustannie otaczali mnie ludzie, ta czaiła się tuż pod skórą groziła, że mnie pochłonie.
Jednak dzisiejszego ranka, gdy budzę się sama, jest inaczej.
To samotność, w której słyszę własne myśli, a te mieszają się ze stukaniem kropel deszczu o okno. Po raz pierwszy nie muszę przed nikim udawać, bo żadne służki nie wypędzają mnie z łóżka. Mogę po prostu leżeć na miękkiej narzucie w pokoju pełnym intrygujących książek pachnącym słodkimi ziołami. Tego ranka nie jestem córką króla ani żoną Sebastiana, ani też księżniczką, na którą czekają obowiązki.
Jestem po prostu... sobą."
"- Przestań to robić.
- Wiem. Przepraszam. - Wbija wzrok w sufit. - To było niestosowne.
- Nie. Nie o to mi chodzi. Skończ z tym. Przestań traktować mnie jak cenną laleczkę, którą trzeba chronić przed całym światem. Przestań mnie traktować tak, jakbym nie była w stanie sobie z niczym poradzić. Jakbym nie była w stanie poradzić sobie z tobą. Tak, zachowujesz się niestosownie. Nie powinieneś mówić połowy rzeczy, które padają z twoich ust. Ale czy pomyślałeś choć przez chwilę, że mi się to podoba? Że może lubię, że zwracasz się do mnie tak, jakbym była ludzką istotą? I że przez całe życie nikt inny tego nie robił?"
"Callum to ucieleśnienie władzy i dominacji. Przez chwilę przypomina mi posąg wojownika - jest niezłomny i poważny.
Tylko jego pierś porusza się przy każdym głębokim oddechu. W jego spojrzeniu dostrzegam identyczną determinację jak wtedy, gdy stał w ringu."
"Nie będę ukrywał, że cię pragnę - mówi. - Zapragnąłem cię w chwili, gdy ujrzałem cię po raz pierwszy. Wmawiałem sobie, że zabrałem cię z Pogranicza, bo byłaś mi potrzebna do zdobycia Serca Księżyca, ale myślę, że nawet wtedy znałem prawdę. Nie potrafiłem znieść myśli, że miałbym cię tam zostawić. Pragnąłem cię. O bogini, jak ja cię pragnąłem. Od tej pierwszej chwili byłem niczym zakochany szczeniak. Nieustannie o tobie myślę. Chcę wywoływać uśmiech na twojej twarzy. Uszczęśliwiać cię i ci imponować. - Śmieje się cicho. - Nie mam w zwyczaju noszenia bryczesów. Włożyłem je, bo pomyślałem, że mnie w nich polubisz. - Spojrzenie mu ciemnieje. - I tak, chcę się w tobie zatracić. Chcę poczuć twoje ciepło, twoje gorąco. Chcę czerpać z ciebie rozkosz."
"Pragnienie to naprawdę dziwna rzecz. Gdy je karmisz, staje się coraz bardziej głodne i narasta. Z każdą chwilą chcesz więcej, więcej i więcej, nie jesteś w stanie w pełni go zaspokoić. Gdy zaczynasz je głodzić, słabnie. Kurczy się dotąd, aż nic z niego nie zostaje."
Najlepsza książka o wilkołakach, jaką przeczytaliście?
W moim przypadku na tę chwilę jest to ,,Wilczy Król". Tak bardzo mnie zachwyciła sobą ta historia, że pochłonęłam ją w jeden dzień.
Pytanie dla osób, które już mają za sobą ,,Wilczego Króla": Jesteście team Callum czy Blake?
Ja jestem team Blake. Nic już nie poradzę na to, że lubię takich nikczemników. Choć niestety obawiam się, że skończy jak Cole z trylogii ,,Podwieczność".
,,- Czy ty się przypadkiem nie uderzyłeś w głowę podczas walki w ringu?
- Hę?
Wskazuję w prawą stronę, bo pamiętam, że gdy wjechaliśmy do lasu, góry znajdowały się właśnie tam.
- Północ jest w tę stronę, głupcze.
- Wiesz, niewiele osób się do mnie w ten sposób odzywa.
- Wiesz, niewiele osób mnie porywa i trzyma jako zakładniczkę.
- Nie jestem osobą. - Jego usta znajdują się blisko mojego ucha, a ciepły oddech owiewa policzek. - Jestem zwierzęciem. Zapomniałaś?"
,,Wchodzę do pokoju Blake'a bez pukania. Znowu siedzi w fotelu i czyta książkę, którą zabrał z mojej sypialni.
Odwraca kartkę, po czym sięga po filiżankę z herbatą, która stoi na stoliku obok. Jeśli mam wnioskować po zapachu unoszącym się w powietrzu, pije miętę.
Bierze mały łyk i wraca do lektury.
- Czy spotkałaś na swojej drodze kogokolwiek, kto wchodzi do moich komnat bez pukania? - pyta.
- Nie sądzę.
- A wiesz dlaczego? Bo wszyscy nie żyją."
Po powieść Lauren Palphreyman sięgnęłam we współpracy barterowej z @wydawnictwohype. Od początku byłam jej ogromnie ciekawa i miałam co wobec niej dobre przeczucia, ale nie spodziewałam się, że zachwyci mnie sobą aż tak bardzo. Dla mnie ta powieść była nieodkładalna. Skończyłam ją tego samego dnia, którego ją zaczęłam. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do mrocznego świata, pełnego nienawiści, żadnego władzy, pozbawionego lojalności. Jest tu wiele nieoczywistości. Nie zawsze wiadomo, z której strony może nadejść wróg i niebezpieczeństwo, a potencjalni sojusznicy tak naprawdę mają do osiągnięcia swoje własne cele.
Wszystko zaczyna się od walk w klatkach i porwania księżniczki Aurory. Traktowanej od zawsze jak posąg, ozdobę, pozbawionej prawa głosu i własnego zdania. Będącej jedynie pionkiem, kartą przetargową w grze. Kiedy dziewczyna jako zakładniczka trafia pośród gromadę wilkołaków, wszystko przybiera zupełnie inny obrót, niż by można było się spodziewać. Cała otaczająca ją fasada zaczyna warstwami pękać, a ona sama zaczyna powoli stawać się graczem. Bardzo podobała mi się ukazana wewnętrzna przemiana księżniczki, ponieważ jest ona niespieszna, momentami nie od razu zauważalna. Dzięki czemu wszystkie zmiany, które w niej zachodzą są naturalne. Moja uwaga skupiła się w dużej mierze na genialnej kreacji bohaterów. Są oni różnorodni i kontrastują ze sobą, co daje fantastyczny obraz i urozmaica tę historię.
Wątek romantyczny jest tu intensywny. Relacja między główną bohaterką, zarazem narratorką tej powieści a Callumem, przybiera znacznie na sile. Pojawiają się również sceny erotyczne - naprawdę hot, w dodatku zmysłowe i napisane ze smakiem. Żeby nie było tak spokojnie, pojawia się trzeci bohater, mający duże znaczenie dla tej historii. Sieje zamęt, otaczając się swoją ciemną aurą, pod którą czai się wiele tajemnic i nikczemnych planów. Od początku byłam ciekawa jak dalej rozwinie się relacja między tą trójką, a zakończenie jeszcze bardziej tę moją ciekawość podsyciło. Pod tym względem, klimatem przypomina mi to trochę relację głównych bohaterów z ,,Pamiętników Wampirów" czy trylogii ,,Podwieczność". Lauren Palphreyman posługuje się plastycznym, obrazowym, płynnym, a jednocześnie lekkim językiem. Fabuła jest dynamiczna i nie zwalnia nawet na chwilę. Dialogi są tu błyskotliwe a momentami wręcz zabawne. Występują tu okrutne sceny przemocy. Walka między wilkołakami a ludźmi nieustannie trwa. Z pewnością nie brakuje tu emocji. Poza tym ta książka ma w sobie to coś, co zachęca mnie do tego, by sięgnąć po nią kiedyś ponownie. Oczywiście z niecierpliwością czekam na kontynuację, a ,,Wilczy Król" z pewnością znajdzie się na liście najlepszych książek, jakie przeczytałam nie tylko w tym roku, ale i dotychczas. Polecam wam ją z całego serca. Mnie bez wątpliwości oczarowała. Czytajcie!
Przeczytane:2026-04-14, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
Książki z motywem wilkołaków już dość długo nie czytałam, kiedy więc tylko zobaczyłam "Wilczego króla" wiedziałam, że muszę ją poznać! I jakie to było fantastyczne doznanie, o rany. Bawiłam się wspaniale! Wchodziła jak świeża bułeczka, tak się wciągnęłam, że w poniedziałkowy poranek miałam oczy na zapałki, ale było warto, zdecydowanie warto.
Totalnie pokochałam osobowości bohaterów, które są tak bardzo zróżnicowane i wciągnęłam się w ich świat. Z napięciem śledziłam losy każdego z nich i kibicowałam w starciach z przeciwnościami. Niesamowicie mocno wciągnął mnie wątek romantyczny, który jest bardzo, ale to bardzo uroczy. Callum z jednej strony jest potężnym wilkołakiem, samcem alfa, ale jest w nim tak wiele czułości, że nie da się go nie pokochać. No i jest też w tle Blake, którego intrygancki charakter to jest moje totalne love! I to uczucie niepewności czy autorka zrobi jakiś trójkąt miłosny, a może jednak to tylko złudzenie? Coś wspaniałego! "Wilczy król” to jedna z tych książek, które czyta się trochę jak sen, intensywnie, szybko i z tym dziwnym uczuciem, że coś w środku właśnie się w Tobie zmienia. I serio…nie wiem, czy jestem team Callum, czy team Blake. Kocham obojgu. I nie zamierzam tego rozstrzygać 😌
Ta książka to zdecydowanie mój top w 2026 roku. Z tak wielką przyjemnością dawno nie czytałam. Momentalnie zniknęła, a ja potrzebuję kontynuacji na wczoraj. W środku znajdziecie to, co romantasy powinno mieć: potężnego samca alfę, który dla swojej wybranki jest niesamowicie uroczy, dziewczynę, która chociaż nieśmiała, to rozkwita przy nim i pokazuje pazurki, intryganta, który mąci wszędzie i wszystkimi, rozgrywając swoją fantastyczną grę, ale także nie brakuje wrogów i politycznych przepychanek. Świat wilkołaków jest nieokrzesany, chociaż są w nim i takie osobowości, które są pełne ciepła. Nie brakuje brutalnych starć i wewnętrznych przemian bohaterów. No ja się bawiłam po prostu wspaniale. To historia, która trafia dokładnie w moje czytelnicze słabości. Gdybym miała zrobić bingo ulubionych motywów, skreśliłabym prawie wszystko: magia, zamki, napięcie, niebezpieczni mężczyźni, powolna przemiana bohaterów, no i wilkołaki w kiltach. Nadal nie mam pojęcia, jak ktoś wpada na coś tak absurdalnie genialnego, ale przysięgam to działa. I to aż za dobrze.
Styl autorki jest bardzo przystępny, lekki, ale nie banalny. Opisy świata pojawiają się tam, gdzie trzeba, budując klimat inspirowany dziką, surową Szkocją. Czuć wiatr, wilgoć, kamień starych murów. Chociaż przyznam, że momentami chciałam jeszcze więcej. Więcej przestrzeni, więcej detali, więcej tej dzikości, która aż prosi się, by ją pogłębić. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że jesteśmy bardzo blisko Aurory i to bywa zarówno zaletą, jak i wyzwaniem. Bo Aurora nie jest typową "silną od pierwszej strony" bohaterką. Wręcz przeciwnie, zaczyna jako ktoś delikatny, wycofany, trochę zagubiony w świecie, który ją ograniczał. I tak, na początku potrafiła mnie irytować tym swoim stawianiem się ciągłym i zmiennością. Ale im dalej w historię, tym bardziej zaczynałam rozumieć, że jej siła dopiero się rodzi. I właśnie to było w niej najciekawsze, obserwowanie, jak ta iskra powoli się rozpala.
No i wilczy świat, z którego absolutnie kupuję wszystko. Tradycje, hierarchia, instynkty, to wszystko ma w sobie coś surowego, pierwotnego, nieokiełznanego. Czuć, że to nie są "ugładzone" fantastyczne istoty, tylko coś znacznie bardziej dzikiego i nieprzewidywalnego. Ale w tym wszystkim są jednak najważniejsi ONI. Callum to bezpieczeństwo, ciepło, siła, która nie musi krzyczeć, żeby była odczuwalna. Jest w nim coś magnetycznego, coś, co sprawia, że chcesz mu ufać, nawet jeśli rozsądek podpowiada ostrożność. Natomiast Blake to zupełnie inna historia. Jest w nim mrok, który przyciąga i niepokój, który intryguje. To ten typ bohatera, przy którym wiesz, że to może skończyć się źle, ale i tak robisz krok bliżej. I może właśnie dlatego tak trudno wybrać. Są tak różni, ale jednocześnie tak wspaniali 🫣🤭
Fabuła nie opiera się na ciągłych zwrotach akcji, ale kiedy już się pojawiają, to robią robotę. Autorka skupia się na rozwoju wątku romantycznego, przeplatając go co jakiś czas z wybuchem emocji i akcji. To historia, która wciąga atmosferą, emocjami i relacjami. I robi to skutecznie, bo naprawdę trudno się od niej oderwać. Dla mnie jest to książka, która nie tylko wciąga, ale też zostawia po sobie ten specyficzny niedosyt. Taki, który sprawia, że chcesz więcej. Natychmiast. Magia, napięcie, rozwój bohaterki i dzikie, zaborcze wilkołaki. Czego chcieć więcej?