Wszystko co mamy, to te dni. Może zapamiętamy je jako szczęśliwe.
Jana, etnolożka z Kijowa, przyjeżdża w rodzinne strony, by badać ludowe wróżby. Z dala od YouTube'a i Tindera szybko zostaje wciągnięta w szalone życie wsi. Najbliżsi sąsiedzi stają się dla niej jak rodzina, a tajemniczy Maksym przyciąga Janę z niewytłumaczalną siłą. Czy to wpływ wiary w magiczną moc maku rozsypanego na progu, czy niepewnych czasów?
Wróżby to rzecz zimowa to opowieść o kruchości i sile życia. O niepewności, która sprawia, że stajemy się bardziej prawdziwi. I o tym, że gdy kończy się świat, kochamy najmocniej.
Kuzniecowa pisze pięknie i mądrze. Pełna nadziei, ciepła, nieoczywista, do głębi ludzka powieść o tym, że wróżymy dalej, nawet kiedy wróżby się nie sprawdzają. Maciej Marcisz
Przeczytałam tę książkę w jeden dzień, a w nocy śnili mi się bohaterowie: poszukująca inspiracji etnograficznych Jana, szalony lekarz Roman, jego syn artysta Maksym i ich bliscy. Siedziałam z nimi przy stole, uczestniczyłam w ich rozmowach i czułam to ciepło, jakie mogą dać tylko inni w ludzie - gdy świat pogrążony jest w mroku i mrozie, generator prądu nie działa, a wojna podchodzi pod okna. Wróżby to rzecz zimowa Eugenii Kuzniecowej to kameralna opowieść o trwaniu, przemijaniu i niepoddawalności, pełna abstrakcyjnego poczucia humoru.
Sabina Jakubowska, autorka Akuszerek
Rodziny, jak i narodu, się nie wybiera, ale poczucie silnej więzi - bez względu na różnice - pomaga udźwignąć każdą sytuację i daje nadzieję na lepszą przyszłość. Nawet jeśli ta nadzieja jest podszyta magicznym myśleniem. Może to sposób Kuzniecowej na przetrwanie. Rozsypać mak wokół domu, jak to robi przesądna Luba, i głośno się śmiać, by zagłuszyć lęki czające się na każdym rogu.
Maria Fredro-Smoleńska, ,,Vogue Polska"
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 288
,,Wróżby to rzecz zimowa" to historia o wspólnym przeżywaniu trudnego czasu. Bohaterowie szukają sensu i oparcia w innych ludziach. Jana - młoda etografka przyjeżdża do wsi nieopodal Kijowa, by prowadzić badania terenowe nt. zimowych wróżb. Towarzyszy jej Maksym - artysta malarz, starszy od niej, ale wciąż w sile wieku. Maksym opiekuje się ojcem chorującym na demencję. Zatrudnia też Lubę - poczciwą i mądrą kobiecinę. Trwa wojna, ruscy mogą zaatakować w każdej chwili, dlatego każda wymiana zdań, każdy gest i spojrzenie są tu równie ważne. Podobało mi się napięcie w tej powieści, fakt, że nie wszystko jest tu powiedziane wprost.
To dobracowana w każdym szczególe, literacko świetna powieść pełna fajnych bohaterów. Warto poznać wrażliwość Kuzniecowej
Przez cały czas czytając tę książkę czułam niepokój, jakby za chwilę miało wydarzyć się cos strasznego i myślę, że właśnie taki był zamysł Kuzniecowej, żeby pokazać czytelnikom jak to jest zyć w ciągłej niepewności o teraz, o jutro, o za miesiąc. Dni bohaterów mijają spokojnie, niemal beztrosko, choć wyłączają prąd, a ruscy w każdej chwili mogą zacząć strzelać, to zarówno Maksym, Jana, Luba jak i Juchymowycz z demencją starają się żyć normalnie. Jana prowadzi badania terenowe nt. starodawnych zimowych wróżb, które wciąż są integralną częścią codzienności narodu ukraińskiego. Maksym maluje obrazy, a na nich jego ojciec, który niby jest, choć dawno już go tutaj nie ma.
Konstrukcja tej powieści zachwyca, ma ona głęboką warstwę emocjonalną, wspaniałe dialogi. Szybko przywiązałam się do bohaterów i kibicowalam im dzień po dniu, w walce o zwykłe życie bez strachu. Ciekawa jestem jak dalej potoczyły się ich losy!
To nie jest powieść z fajerwerkami. To historia do przeżywania, do głębokich przemyśleń, do czucia bardziej niż śledzenia kolejnych losów bohaterów, bo te są niepewne. Wieś pod Kijowem - pierwszy rok rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jana, młoda etnografka jedzie do swoich rodzinnych stron, by przeprowadzić badania terenowe do swojego doktoratu o wróżbach. Poznaje tam Maksyma - artystę, który opiekuje się swoim ojcem chorującym na demencję. Juchymowycz był lekarzem, więc często wraca do tych dni i odgrywa sceny przyjmowania pacjentów. Maksym ma 17-letniego syna, który wybiera się na front, ku wielkiemu niezadowoleniu swojej matki i babki. Maksym i Jana powoli się w sobie zakochują, ale czy to czas na miłość?
Emocje kotłują się gdzieś pod powierznią zdarzeń, a wszystko dzieje się w cieniu ukraińskich wierzeń i wróżb.
Czytało się to doskonale, powieść Kuzniecowej przyniosła mi dużo chwil wytchnienia, ukojenia. To naprawdę piękna powieść o tym, jak okrutnie wojna komplikuje wszystko co w życiu pewne.
Trzy siostry, jedno miejsce na ziemi. Kojąca opowieść o powrocie do domu. Mijka właśnie się zaręczyła, ale wciąż kocha innego mężczyznę. Lilka pragnie...
Książka Roku 2023 w Ukrainie Brawurowa opowieść o (nie)udanej ucieczce i (nie)spodziewanym powrocie Eugenia Kuzniecowa to świeży, zaskakujący głos literatury...
Przeczytane:2026-01-15, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Ta książka nie daje prostych odpowiedzi, ale stawia ważne pytania. O sens, o przyszłość, o potrzebę nadziei. Wróżby stają się tu symbolicznym sposobem radzenia sobie z lękiem, z trudną codziennością. Całość czyta się z poczuciem cichej refleksji, pobudza wyobraźnię i uruchamia jakąś nową jakość wrażliwośći. To słodko-gorzka podróż do zimowej Ukrainy pogrążonej w ciemnościach, w trudach wojny, która wymusza u ludzi prawdziwą bliskość. Dla mnie ta powieść to była właśnie taka lekcja bliskości.