Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2017-06-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
JAGODNO JAK MALOWANE
Po bardzo długiej przerwie powróciłam do Jagodna, aby znów zakosztować ciepła i gościnności Tamary, Róży, Zosi i hrabianek. Trzeba zauważyć, że grono bohaterów ciągle się powiększa i nie sposób wymienić tu każdego z osobna, ale oni wszyscy tworzą jedyny i niepowtarzalny klimat tej przepięknej opowieści.
"Życie jak malowane" to już piąta część cyklu, a więc i piąte odwiedziny w Borowej. Tamara wciąż pragnie zrealizować swój projekt Stacji Jagodno, ale wymaga to niemałych nakładów finansowych. Niestety nie stać jej na to, a pozyskanie funduszy z zewnątrz nie jest wcale takie proste, jakby się mogło wydawać. Relacja z Łukaszem budzi niepokój i pewne wątpliwości. Zosia nadal wspiera swoją córkę Kasię, która chce uwolnić się od despotycznego męża. Wydaje się, że Jarek zrobi wszystko, aby utrudniać życie swojej żonie i nawet rozwód go przed tym nie powstrzyma. Hrabianki Julia i Zuzanna przestały być samotnymi staruszkami zamieszkującymi wiekowy dworek pośrodku lasu. Teraz majątek tętni życiem i nadal prowadzone są tu prace renowacyjne. Z uwagi na kłopoty rodzinne Marzena niestety nie może dalej nadzorować remontu. W ten sposób we dworku pojawia się Eliza - eteryczna i nieobecna duchem blondynka, która skrywa w swojej duszy bolesny sekret. Razem z nią przyjeżdża do Jagodna kilkuletni Antoś i nawet nie przypuszcza, że spotka tu wróżkę oraz czarownicę. Młodzi bohaterowie przeżywają swoje pierwsze porywy serca, a seniorzy Ewa i Adam wybierają się w egzotyczną podróż...
To tylko niektóre wątki poruszone w tej powieści. Jedno jest pewne. W Borowej i okolicach nadal wiele się dzieje. Bohaterowie przeżywają radości i smutki, codzienność nie jest wolna od niespodzianek, ale na tym przecież polega życie. Wydarzenia zaskakują, wzruszają i muszę się przyznać, że był nawet taki moment, w którym uroniłam łezkę.
Strata dziecka, depresja, samotność, odrzucenie, toksyczny związek to tylko niektóre tematy podjęte w tej powieści. To dzięki nim historia nabiera uniwersalnego znaczenia i głębszego wymiaru. Nie jest łatwo pisać wielotomowe cykle zachowując przy tym odpowiedni poziom. Pani Karolina jest w tym prawdziwą mistrzynią, potrafi podtrzymać zainteresowanie i wciąż zaskakuje fabułą.Tak dużo różnorodnych pomysłów, intrygujących rozwiązań i ciekawych sytuacji może stworzyć tylko osoba twórcza i wszechstronna. A przecież to nie jedyna wielotomowa opowieść autorki.
Uwielbiam powieści pani Karoliny i sięgam po nie bez większego zastanowienia. Jak dotąd nigdy się nie zawiodłam, a każda przeczytana historia zostawiła ślad w mojej pamięci. Zawsze też z niecierpliwością oczekuję każdej nowej opowieści, bo wiem, że lektura dostarczy mi samych ciekawych wrażeń, zmusi do refleksji i zapadnie w pamięć.
Fanów autorki oraz wielbicieli Jagodna nie muszę tam specjalnie zapraszać. A wszystkim, którzy jeszcze nie znają powieści Karoliny Wilczyńskiej chcę powiedzieć, że warto po nie sięgnąć dla relaksu i odprężenia. Jeśli zatem gustujecie w wielowątkowych cyklach obyczajowych z klimatem, w których bohaterowie ujmują gościnnością i szybko stają się naszymi najlepszymi przyjaciółmi, a wydarzenia poruszają najdelikatniejsze struny naszej duszy to cykl "Stacja Jagodno" będzie idealnym wyborem. Ale uwaga: jedna wizyta w Borowej sprawi, że będziecie systematycznie tam wracać. I co więcej... Będą to bardzo miłe i niepowtarzalne odwiedziny.
„Troski niszczą nasze ciała bardziej niż czas. Wydrapują zmarszczki, wysuszają skórę i zabierają iskierki z oczu. Na to nie pomogą żadne kosmetyki. Jedynym lekarstwem jest spokój i bezpieczeństwo u boku innego człowieka.” *
W poszukiwaniu tego właśnie spokoju od codziennych trosk, udałam się w piątą już podróż do Jagodna. Bardzo mocno zauroczyłam się tym cyklem Karoliny Wilczyńskiej i nawet pośród zwykłych zajęć wciąż rozmyślam o losach bohaterów. No właśnie, a co się u nich zmieniło?
Marzenę rozległy wylew matki sprowadził przed czasem z Londynu i najbliższe tygodnie a może nawet miesiące będzie się zmagała z niemocą obojga rodziców. Czy ktoś ją odciąży?
Jadwiga nadal walczy o szczęście swoje a przede wszystkim piątki dzieci rozpoczynając jednocześnie spełniać marzenia – idzie na kurs florystyczny.
Ewa nauczona przez wnuczkę większej naturalności i bezpośredniości zaczyna naprawiać błędy z przeszłości. Jaką rolę w jej planach na przyszłość odegra Adam?
Jak z własnym biznesem radzi sobie Kasia, musząc jednocześnie odpierać ataki Jarka i przygotowując do batalii rozwodowej? Jak układa się Tamarze i Łukaszowi, Małgosi, Marysi i babci Róży? Sami musicie zajrzeć przez okienko i dojrzeć ich codzienność zza firan.
Każdy tom Stacji Jagodno to kilku nowych bohaterów – tak jest również i tym razem. Z dotychczasowej roli jedynie w tle wyłoniła się Tereska, córka Jadzi, której nastoletnie problemy oraz pierwsze próby zarabiania możemy śledzić. Drugą młodą postacią jest Majka, kielczanka z dredami, która swym wątkiem wniosła do książki pomoc, ale i pewną tajemnicę. Janina jest z kolei emerytką, mieszkającą w tej samej klatce co rodzice Marzeny. Jak bardzo namiesza w życiu Boreckich swoim gadaniem i rządzeniem? Na koniec przedstawiam Wam pewną rodzinę – Eliza i Rafał to małżeństwo z dziewięcioletnim synkiem – Antosiem. Kryzys, z którym borykają się małżonkowie w dużej mierze odbija się na dziecku. Smutek bijący z oczu matki i bezsilność ojca powodują, że chłopiec chciałby zamieszkać u pewnej ‘wróżki’ w Jagodnie… To właśnie dzięki ich rozmowie poznajemy tajemnicę, która kryje się za aniołkami malowanymi na kruchej porcelanie. Czy rodzina ma jeszcze szansę na bycie naprawdę razem? Co musi się wydarzyć, by potrząsnąć nimi do głębi?
Wilczyńska uraczyła mnie swą historią jak najlepszym daniem. Smakowałam je umiarkowanie, by na dłużej wystarczyło, ale nie można czytać zbyt wolno kiedy swą tajemnicę odkrywa panna Julia… Nie można się oderwać kiedy wychodzi na jaw prawda o problemie Antosia… Albo kiedy marzę o tym, by przekonać się która z bohaterek oddała pierścionek zaręczynowy… Co poróżniło narzeczonych?
Tradycyjnie już na miejsce wyjaśnionych zagadek pojawiają się nowe… Najbardziej wyczekiwałam odpowiedzi na pytanie dlaczego ktoś składa maleńkie bukieciki w leśnej kapliczce. Trzeba mi sięgnąć po kolejny tom Stacji Jagodno i liczyć, że Wilczyńska opowie całą historię... Nie da się namalować życia – to będzie tylko rysunek, martwa namiastka tego co utraciliśmy albo co możemy zyskać… Weźmy życie za bary i walczmy przede wszystkim o żyjących, bo to oni są naszą przyszłością. Tych co odeszli, pozostawmy w naszym sercu i pielęgnujmy pamięć o nich. Nie uciekajmy a szukajmy spokoju, wybaczenia lub sprawiedliwości, wszak zło raczej nie zwycięża, prawda?
Podsumowując - „Życie jak malowane” pokazuje jak wyglądają różne odcienie samotności i jak można sobie z nią poradzić. Z delikatnością i wyważeniem poznajemy też smutek po stracie najbliższej istoty, o której braku trudno zapomnieć. Bohaterowie Jagodna udowodnili po raz kolejny, iż w kupie siła, w grupie raźniej, radośniej a i problemy szybciej się rozwiązuje. Pozwólmy innym sobie pomóc, nie zamykajmy się w skorupie żalu, bólu i tęsknoty.
* K. Wilczyńska, "Życie jak malowane", Wyd. IV Strona, Poznań 2017, s. 19
Lubicie czytać sagi rodzinne?
Powiem Wam, że ja bardzo je lubię i często po nie sięgam. Tym razem z przyjemnością sięgnęłam po piąty tom sagi ,,Stacja Jagodno".
,,Życie jak malowane" - Karolina Wilczyńska, wydawnictwo Skarpa Warszawska.
Z przyjemnością wróciłam do Jagodna, aby sprawdzić, co słychać u bohaterów i jakimi ścieżkami potoczą się ich dalsze losy.
Poznajemy tu także nowe postacie, które trafiają pod opiekę hrabianek. Szczególnie zapadł mi w pamięć mały, rezolutny chłopiec o bardzo smutnym spojrzeniu.
Życie pozostałych bohaterów również przygotowało wiele zmian - niektóre na lepsze, inne znacznie bardziej wyboiste i wymagające pokonania wielu przeszkód.
W książce zostaje poruszony bardzo ważny i trudny temat - utraty dziecka oraz poronienia. Autorka pokazuje, że nawet przy wsparciu najbliższych bardzo trudno pogodzić się z taką stratą. Jednocześnie podkreśla, jak ważne jest zmierzenie się z traumą i przyjęcie pomocnej dłoni, aby móc ruszyć dalej i spróbować odnaleźć nadzieję.
Uwielbiam sagę ,,Stacja Jagodno" i bardzo polecam Wam poznać wszystkie jej części ?
Czy wierzysz, że nawet najbardziej potłuczone serce można jeszcze poskładać - kawałek po kawałku, jak porcelanową filiżankę z delikatnym wzorem?
Wracając do Jagodna w ,,Życie jak malowane" miałam w sobie uczucie, które towarzyszy spotkaniu z dawno niewidzianymi, ale bliskimi ludźmi. Z jednej strony ciekawość, co u nich słychać. Z drugiej - potrzeba ciepła, spokoju i tej charakterystycznej dla Karoliny Wilczyńskiej miękkości w opowiadaniu o sprawach trudnych. I wiesz co? Nie zawiodłam się. Ten tom znów pokazuje, że życie nie jest ani cukierkowe, ani idealne. Jest natomiast pełne pęknięć, rys i prób naprawiania tego, co wydaje się nie do naprawienia.
Nową bohaterką jest Eliza, kobieta, która maluje anioły na porcelanie, ale w środku nosi ból, z którym trudno się oddycha. Jej historia szczególnie mnie poruszyła. Bowiem Wilczyńska z ogromną delikatnością dotyka tu tematu straty dziecka i tego, jak różnie każdy z nas radzi sobie z żałobą. Jest w tym dużo ciszy, niedopowiedzeń i emocji, które wcale nie krzyczą, a przez to bolą jeszcze bardziej. Obok niej pojawia się kilkuletni Antoś, który wierzy w dobrą wróżkę z dworku i w to, że mama może jeszcze przestać być smutna. I ta dziecięca perspektywa rozbraja bardziej niż niejeden dramatyczny monolog dorosłych.
Jednak Jagodno to nie tylko Eliza. Wracają Tamara, Ewa, hrabianki, babcia Róża i cała galeria postaci, z którymi zdążyłam się już zżyć. Jedna z kobiet ma oddać pierścionek zaręczynowy, ktoś znika, ktoś inny po cichu odwiedza leśną kapliczkę. Autorka świetnie splata codzienność z małymi tajemnicami, które sprawiają, że chce się przewracać stronę za stroną. Jednak nie myśl, że to sensacyjne zagadki. Są to raczej sekrety serca, wątpliwości, lęki i nadzieje, które każdy z nas w jakiejś formie zna.
Najbardziej lubię w tej serii to, że problemy bohaterów nie są ,,rozwiązywane" jednym ruchem czarodziejskiej różdżki. Tu wszystko dzieje się powoli, czasem boleśnie, czasem z oporem. Są rozmowy, są łzy, są momenty zwątpienia. Ale jest też wsparcie i poczucie, że nawet jeśli życie popęka jak źle wypalona porcelana, to wciąż można spróbować nadać mu nowy wzór.
Ocena: 8/10 - bo ,,Życie jak malowane" to książka, która nie krzyczy, nie epatuje dramatem, tylko spokojnie prowadzi przez emocje i zostawia z myślą, że każdy z nas nosi w sobie i jasne, i ciemne kolory.
Jeśli lubisz obyczajowe historie, które dają ukojenie, ale nie uciekają od trudnych tematów, Jagodno znów otworzy przed Tobą drzwi. Ja wróciłam tam z przyjemnością i mam nadzieję, ze Tobie także ten powrót się spodoba.
,,Życie jak malowane" to piąty tom serii Jagodno. Kolejny raz poczułam się tak, jakbym wracała do dobrych znajomych, żeby sprawdzić, co u nich słychać.
Od pierwszej części towarzyszymy Tomarze i jej bliskim, ale każdy tom skupia się mocniej na innym bohaterze. Jedni wysuwają się na pierwszy plan, inni zostają gdzieś obok, zupełnie jak w życiu.
Tym razem ważną postacią jest Eliza, która angażuje się w renowację dworku hrabianek rozpoczętą w poprzednim tomie. To piękna, młoda kobieta, ale zamknięta w sobie, naznaczona traumą i wewnętrznym smutkiem. Jej relacje z mężem i synem pokazują, jak trudno dotrzeć do kogoś, kto zmaga się ze stratą. Autorka bardzo subtelnie i prawdziwie opowiada o emocjach, które mogą dotknąć każdego z nas.
Szczególnie poruszający jest wątek jej rezolutnego syna. Chłopca, który w swoim świecie widzi więcej, niż dorośli chcieliby przyznać.
W tej części jest mniej Marysi, za to bliżej poznajemy Igora i jego dojrzewanie. Wracają znane postacie, m.in. pani Małgorzata czy Kasia, której batalia o własne szczęście wciąż trwa. Ciekawie rozwija się także wątek pani doktor Ewy, w której budzi się coś, co przez lata było uśpione i wygląda na to, że przed nią jeszcze wiele dobrego.
To, co najbardziej cenię w tej serii, to naturalność. Nowi bohaterowie pojawiają się tak, jak ludzie w naszym życiu, jedni zostają na dłużej, inni tylko na chwilę, ale każdy coś wnosi. Jest tu i smutek, i nadzieja, i codzienność w najprawdziwszym wydaniu.
Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę serię przy wznowieniu. Piękne wydanie z barwionymi brzegami tylko podkreśla jej klimat. To historia, z którą naprawdę miło spędzam czas i na którą czekam w kolejnych odsłonach.
Jestem szczęśliwa, że ta seria została wznowiona, bo jest naprawdę warta uwagi.
W Górach Świętokrzyskich, gdzie jest położone Jagodno, zawitała wiosna. Wraz z nią nowe wyzwania dla Stacji Jagodno. Tamara martwi się, brakiem chętnych na wynajem lokalu. Marzena wspiera rodziców w chorobie ale też zastanawia się nad uczciwością Janka. Kasia próbuje ułożyć życie na nowe- ale na horyzoncie czai się widno trudnego rozwodu. Poznajemy Elizę i jej smutną historię. Syn Elizy wierzy, że Hrabianki to czarownica i dobra wróżka.
Czy ciepło i urok Jagodna oraz mądrość Babci Róży i Hrabianek znów kogoś uratują? Nie ma wątpliwości. W każdej części tego cyklu odnajduję tego czego akurat potrzebuję. Ciepło, siłę i moc kobiet. Z przyjemnością czekam na kolejne tomy.
Tym razem do Jagodna trafia Eliza wraz ze swoją rodziną. Losy rodziny nie są niestety szczęśliwe i ich dom chyli się ku upadkowi.... Czy dobre fluidy dworku i jego mieszkańców oraz towarzyszy zadziałają znów? Czy pomogą Rafałowi i Antosiowi odzyskać mamę? Do tego dochodzą dalsze perypetie Marzeny i Janka, Tamary i Łukasza, Ewy i Adama....I długo by jeszcze wymieniać. Zapalone fanki Jagodna nie odpuszczą :) Polecam!
Subtelna opowieść o malowniczej miejscowości w Górach Świętokrzyskich, w której ponadczasowość łączy się z urokiem chwili. Karolina Wilczyńska...
Zerknij przez uchylone drzwi i wsłuchaj się w historie pachnące świerkiem i piernikami.We Wrzosowej Polanie nastał wyjątkowy czas. Wszyscy mieszkańcy i...
Przeczytane:2026-02-08,
💙„Życie jak malowane” to szósta odsłona cudownie wydanej serii Stacja Jagodno w której tak wiele się dzieje,że nie sposób oderwać się od lektury.Wielowątkowość fabuły wraz z podejmowanymi decyzjami bohaterami sprawiają,że życie ciagle kwitnie w Jagodnie i bardzo zaskakuje mieszkańców oraz czytelników.Nie tylko muszą pogodzić się z porażkami,nowymi problemami jak również poznawać nowe osoby,by móc odkryć tajemnice przeszłości.
💙Na uwagę zasługuje realistyczne troski mieszkańców oraz ich zmagania,by wyjść obronną ręką z trudnych sytuacji.Nie tylko podejmują wyzwania z nowymi związkami,ale także opieką nad najbliższymi jest ujmująca.Babcia Róża i jest wsparcie jest nieocenione-nie ocenia,tylko słucha i poradzi.
💙 „Życie jak malowane” to ujmująca kontynuacja losów bohaterów z Jagodna pokazująca,że życie może zaskoczyć,gdy będziemy mieć odwagę,aby zaryzykować i nie bać się zmian.Piękna opowieść o radzeniu sobie z życiem i podejmowaniu decyzji według własnego serca.Czekam na więcej!
💙Gorąco polecam 📚