Głośna powieść grozy Shy Girl została wycofana przez wydawcę z księgarń po oskarżeniach, że autorka do napisania jej wykorzystała sztuczną inteligencję. To jedna z pierwszych tak dużych afer tego typu w świecie literatury.
- Wydawnictwo Hachette wycofało książkę z rynku brytyjskiego i anulowało jej premierę w USA.
- Decyzja była następstwem analizy magazynu The New York Times, która wykazała, że styl powieści miał cechy tekstu wygenerowanego przez AI.
- Autorka zaprzeczyła, jakoby korzystała ze sztucznej inteligencji przy pisaniu.
- Kontrowersje narastały od miesięcy, m.in. po publikacjach w mediach społecznościowych i serwisach internetowych.
- Sprawa wpisuje się w rosnący trend sporów o wykorzystanie AI w twórczości literackiej.

Powieść Shy Girl, która początkowo zdobyła popularność jako publikacja niezależna, szybko przyciągnęła uwagę czytelników w sieci i prawa do jej wydania nabyło duże wydawnictwo. Historia koncentruje się na kobiecie zmagającej się z depresją i zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Będąca w trudnej sytuacji życiowej bohaterka wchodzi w relację z mężczyzną proponującym jej wsparcie finansowe w zamian za podporządkowanie się jego wymaganiom. Z czasem relacja ta prowadzi do niepokojącej przemiany głównej bohaterki i coraz bardziej mrocznych wydarzeń.
Odbiór książki był skrajnie zróżnicowany – wielu czytelników chwaliło styl autorki, inni zaś krytykowali tekst jako przesadzony, chaotyczny i źle skonstruowany. Z czasem dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie jakości literackiej, a zaczęła skupiać się na pytaniu, czy powieść została w ogóle napisana przez człowieka. W sieci pojawiały się głosy, że fragmenty tekstu przypominają materiały generowane przez chatboty, a anonimowe wpisy oraz materiały analizujące styl utworu wskazywały, że miał on cechy charakterystyczne dla tekstu stworzonego przy użyciu sztucznej inteligencji. W dyskusję włączyły się nawet firmy zajmujące się wykrywaniem AI, sugerując, że znaczna część tekstu mogła powstać w ten sposób.
Przełom nastąpił po publikacji śledztwa The New York Times, w którym przeanalizowano fragmenty książki przy użyciu narzędzi wykrywających AI. Wskazano m.in. na luki logiczne, nadmierne użycie przesadnych określeń oraz powtarzalne schematy językowe. W efekcie wydawnictwo zdecydowało się wycofać książkę z rynku brytyjskiego i zrezygnować z planów wydania jej w Stanach Zjednoczonych. Autorka odniosła się do zarzutów, zaprzeczając, jakoby korzystała z AI, choć zasugerowała, że osoba pomagająca przy redakcji mogła używać takich narzędzi. Podkreśliła również, że cała sytuacja negatywnie wpłynęła na jej życie i kondycję psychiczną oraz zapowiedziała podjęcie kroków prawnych w celu ochrony swego dobrego imienia.
Sprawa ta stała się jednym z pierwszych tak głośnych przykładów dyskusji o rosnącej rolą sztucznej inteligencji w procesie twórczym i wydawniczym. Choć wiele instytucji nadal sprzeciwia się wykorzystaniu AI do pisania, podobne przypadki mogą pojawiać się coraz częściej – podobnie jak w przypadku branży muzycznej, gdzie narzędzia generatywne są już szeroko wykorzystywane. Jednocześnie reakcje czytelników pokazują, że dla części odbiorców pochodzenie tekstu ma mniejsze znaczenie niż jego odbiór czy walory rozrywkowe.
fot. Faisal Mehmood (Pixabay), źródło: https://arstechnica.com/
Tagi: literatura,