Rodzina Kellerów staje przed ostateczną próbą, ostatnią walką, która zdecyduje o wszystkim.
Ale z kim tak naprawdę będą musieli się zmierzyć? Z bezwzględnym Nilsenem, który przejął władzę w miasteczku? Z istotami nocy czającymi się w lesie?
A może, by przerwać cykl grzechu i kary, będą musieli stanąć twarzą w twarz z samymi sobą?

Do lektury książki Catherine Reiss W tym miejscu zostaniesz na zawsze zaprasza Wydawnictwo Nocą. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki W tym miejscu zostaniesz na zawsze. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:
Lalka.
Podniosła ją powoli, strzepując z niej śnieg krótkim, oszczędnym ruchem. Nie miała siły na więcej.
– Przepiękna – wyszeptała.
Lalka miała brązowe loki. Biały kapelusz, naciśnięty pod niewłaściwym kątem. Zielone, szklane oczy, które patrzyły prosto na nią i odbijały ją zniekształconą.
– Ale… – zastanowiła się chwilę. – Nie pamiętam cię, laleczko.
Mocno próbowała ją sobie przypomnieć. Naprawdę się skupiła. To bolało bardziej niż zimno. Przez lata znała tu wszystko. Każdy przedmiot, każdy kąt, każdy odprysk farby na ścianach, każdy kamień. Wiedza była jedyną rzeczą, która dawała jej kontrolę. A teraz… Ta lalka nie należała do żadnego wspomnienia. Była zbyt czysta. Bez choćby jednego pęknięcia. Bez śladu krwi. Bez historii.
– Przecież nie przyleciałaś tu samolotem… – wymamrotała, przesuwając spojrzenie niżej. Na jej złote buty i na kokardę na sukience w tym samym kolorze. Coś w niej drgnęło. – Nie pamiętam… – Słowo utkwiło gdzieś w gardle, jakby nagle zabrakło jej miejsca na oddech.
Cofnęła się instynktownie za róg budynku i docisnęła się plecami do ściany tak mocno, jakby chciała w nią wniknąć. Oddychała ciężko. Jeszcze raz spojrzała na lalkę. Na kokardę. Ale jej wzrok już nie wystarczał, więc przesunęła palcem po materiale. I wtedy to poczuła, przyczepioną do kokardy cienką żyłkę.
Wiedziała już również, gdzie znajdował się jej drugi kraniec, bo kiedy przed momentem wyszła zza rogu, dostrzegła przez ułamek sekundy stojącą w śniegu postać. Była nieruchoma, jakby spała. Stała tyłem.
Dlaczego jeszcze nie zaatakowała? Dlaczego ja się cofnęłam?
Pytania przyszły jedno po drugim, ale odpowiedź była tylko jedna.
Ciało zdecydowało za nią. Stare, zużyte, pamiętające ból ciało, które przeżyło za dużo, by iść dobrowolnie w śmierć bez oporu.
Beatrice zacisnęła palce mocniej na lalce.
– Musisz być silna. Musisz to zrobić – wyszeptała. Brzmiało to obco. Jak coś, co mówiła kiedyś innym. Oparła głowę o ścianę. Zamknęła oczy. – Nie wyjdziesz… – przyznała po chwili. To było najuczciwsze zdanie tej nocy. – Nie wyjdziesz zza tej ściany. – Wzięła krótki wdech. – Ale nie zmienisz planów.
Przycisnęła lalkę do piersi. Poczuła chłód porcelany nawet przez materiał koszuli. Drugą ręką odnalazła żyłkę. I zaczęła ją przyciągać. Powoli. Bez pośpiechu. Na początku szło łatwo. Jakby ktoś po drugiej stronie jej na to pozwalał. Dopiero po chwili pojawił się opór. Najpierw delikatny. Wtedy Bea usłyszała kroki, przytłumione przez śnieg. Brzmiały tak… ludzko. Lekko i znajomo.
Jej palce nie przestały pracować. Zamknięte oczy tylko mocniej się zacisnęły i dalej przyciągała to, co trzymało żyłkę. Centymetr po centymetrze. Prowadząc to coś do siebie.
Kroki były bliżej. Jeszcze bliżej. Jeszcze. I jeszcze. Aż w końcu…
Stop.
Bea pociągnęła odrobinę za żyłkę, ale ta ani drgnęła.
Znów zapadła przerażająca cisza, w której słyszalny był jedynie nierówny, zmęczony oddech samej Beatrice. Ciało przypominało jej, że nie ma już siły na takie rzeczy.
Była przecież pewna, że potwór się do niej zbliża, że sama podaje się mu na tacy. Słyszała, jak śnieg się pod nim uginał. Tego dźwięku nie dało się pomylić z niczym innym. A teraz cisza?
Dlaczego jej jeszcze nie rozszarpał? Dlaczego nie śpiewał, nie zmuszał jej, by otworzyła oczy? Nie chciał się z nią bawić?
Książkę W tym miejscu miejscu zostaniesz na zawsze kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
