Opowieść o Żydówce, która podczas Zagłady uratowała tysiące Polaków. „Fałszywa hrabina" Joanny Śliwy i Elizabeth B. White

Data: 2025-10-14 12:38:02 | aktualizacja: 2025-10-21 14:02:01 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 17 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Zdumiewająca historia Józefy Janiny Mehlberg, żydowskiej matematyczki, która udając polską hrabinę, ocaliła tysiące osób w Generalnym Gubernatorstwie.

Druga wojna światowa i Holokaust są źródłem wielu niezwykłych historii opowiadających o ratowaniu ludzkiego życia, lecz Fałszywa hrabina to opowieść wyjątkowa. Jej bohaterką jest nieznana szerzej hrabina Janina Suchodolska, odważna Żydówka, która ocaliła tysiące Polaków więzionych przez niemieckich okupantów.

Z fałszywymi dokumentami wystawionymi na polską arystokratkę Janina Mehlberg pracowała w Radzie Głównej Opiekuńczej i należała do Armii Krajowej. Dzięki przebiegłości, żelaznemu opanowaniu i uporowi hrabina przekonała Niemców, by zwolnili kilka tysięcy Polaków m.in. z obozu koncentracyjnego na Majdanku. Uzyskała pozwolenie, by dostarczać więźniom żywność, lekarstwa, paczki świąteczne, a nawet ozdobione choinki. Osobiście przemycała wiadomości dla członków ruchu oporu na Majdanku, gdzie nawiązała kontakt z lekarką Stefanią Perzanowską. Choć to niewiarygodne, zdołała uniknąć zdemaskowania, przeżyła wojnę, a potem wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych.

„Fałszywa hrabina" Joanny Śliwy i Elizabeth B. White

Opierając się na niepublikowanych, lecz dokładnie zweryfikowanych wspomnieniach Janiny Mehlberg, Elizabeth B. White i Joanna Śliwa, historyczki i ekspertki w dziedzinie Holokaustu, odkryły całą historię życia tej niezwykłej kobiety, a opowieść o jej losach umiejscowiły w szerszym kontekście historycznym. Fałszywa hrabina to inspirująca relacja o niezłomnej odwadze w obliczu niewyobrażalnego okrucieństwa. Do lektury zaprasza Dom Wydawniczy Rebis. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Fałszywa hrabina:

1

PRZEDTEM

Kiedy pod koniec życia doktor Josephine Janina Mehlberg przelewała na papier doświadczenia i przemyślenia, które uznała za ważne, nie wspomniała o pierwszych trzydziestu czterech latach. Nie napisała też o pracy dla rzeszy ludzi – bezdomnych, pozbawionych środków do życia, osieroconych w zniszczonej wojną Polsce. Nie nadmieniła ani słowem o życiu w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowała jako profesor matematyki. Odwołała się do wspomnień i doświadczeń, które skłoniły ją – a nawet zmusiły – do opisania okresu drugiej wojny światowej. Wojna zniszczyła jej wygodne życie polsko-żydowskiej intelektualistki, a jej przeznaczeniem zdawała się śmierć z rąk Niemców okupujących Polskę. Wtedy dokonała rozstrzygającego wyboru: postanowiła poświęcić czas, który jej pozostał do nieuniknionej śmierci, na odważne działania i uratowanie tylu osób, ile tylko zdoła. Przyjęła tożsamość hrabiny Janiny Suchodolskiej; jej prawdziwej tożsamości ocaleni przez nią ludzie nigdy nie poznali, a ją do końca dręczyły myśli o tych, których nie udało jej się uratować.

Janina urodziła się 1 maja 1905 roku jako Pepi Spinner i wkroczyła w życie wyjątkowo uprzywilejowane jak na młodą polską Żydówkę. Mogła się cieszyć wygodnym dzieciństwem w eleganckim świecie, ponieważ jej ojciec, Pinkas, był zamożnym właścicielem ziemskim . Spinnerowie zasymilowali się z lokalną społecznością i nie doświadczali wielu jawnych przejawów antysemityzmu. Utrzymywali kontakty towarzyskie z polskimi właścicielami sąsiednich majątków ziemskich, a Janina bawiła się z ich dziećmi. Ona i jej starsze siostry, Chaja i Bluma, podobnie jak 30 ich przyjaciółki szlacheckiego pochodzenia, uczyły się w domu, a ich edukacją zajmowali się guwernantki i korepetytorzy, którzy wpajali im dobre maniery i wiedzę, czyli wszystko to, czego wymagano od dziewcząt w dystyngowanym towarzystwie.

Janina przyszła na świat w Żurawnie w Galicji Wschodniej, regionie, który w swej historii znajdował się pod panowaniem różnych władców. Obecnie jest częścią Ukrainy, ale przez wieki należał do Polski. W drugiej połowie XVIII wieku Austria, Prusy i Rosja sukcesywnie dzieliły między siebie terytorium potężnej niegdyś Rzeczypospolitej Obojga Narodów, aż w końcu pochłonęły je w całości. Austria zaanektowała Galicję.

Trzy mocarstwa zaborcze próbowały zmusić polskich poddanych do asymilacji. Polacy nie poddawali się jednak i nie rezygnowali ze swojej tożsamości, kultury i aspiracji narodowych, nawet gdy zaborcy brutalnie tłumili ich powstania. W 1867 roku Austria, starając się zapobiec rozpadowi swojego wielonarodowego imperium, zawarła ugodę z Węgrami, w której wyniku powstała konstytucyjna monarchia austro-węgierska gwarantująca innym grupom etnicznym pewną autonomię. Dzięki temu Galicja Wschodnia, a zwłaszcza Lwów, jej stolica, stała się ośrodkiem polskości.

Janina mówiła płynnie po niemiecku, który był językiem zaboru austriackiego, uczyła się angielskiego i rosyjskiego, potrafiła rozmawiać po ukraińsku z chłopami pracującymi na polach jej ojca. Prawdopodobnie znała też jidysz. Jednak ze swoimi polskimi przyjaciółmi i sąsiadami rozmawiała najczęściej po polsku lub po francusku i przyswajała sobie ich poczucie narodowej przynależności, a także szacunek dla polskiej kultury. Dorastając w tak wielojęzycznym środowisku, zdobyła niezbędne umiejętności, które wykorzystywała jako dorosła kobieta, kiedy jej przetrwanie i wolność zależały od tego, czy zdoła być przekonującą oszustką.

Kiedy Janina miała dziewięć lat, wybuchła pierwsza wojna światowa, która zakończyła jej szczęśliwe dzieciństwo tragedią i stratą. Galicja Wschodnia, która stała się głównym polem działań wojennych na froncie wschodnim, została spustoszona przez ścierające się siły Imperium Rosyjskiego i państw centralnych (Austro-Węgier i Niemiec). W pierwszych miesiącach wojny w 1914 roku przez Galicję Wschodnią przetoczyły się siły rosyjskie i szybko skonfiskowały wszystkie majątki należące do Żydów. W 1915 roku armie państw centralnych wyparły Rosjan, ale najpierw wycofujące się wojska uprowadziły setki właścicieli ziemskich i przedsiębiorców. Wśród nich znalazł się również ojciec Janiny. W 1918 roku rodzina otrzymała wiadomość o jego śmierci.

Wojna rozbudziła nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości, zwłaszcza po przystąpieniu do niej Stanów Zjednoczonych. W czternastopunktowym programie pokojowym amerykańskiego prezydenta Woodrowa Wilsona znalazł się postulat stworzenia niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych w większości przez Polaków. Ale w Galicji Wschodniej większość stanowili Ukraińcy. Kiedy jesienią 1918 roku państwa centralne przygotowywały się do kapitulacji, w Galicji Wschodniej znowu rozgorzały walki. W konflikt były zaangażowane wojska polskie i ukraińskie, które walczyły przeciwko sobie i jednocześnie z oddziałami Armii Czerwonej bolszewickiej Rosji. W tym nacjonalistyczno-ideologicznym szaleństwie żołnierze wszystkich stron dopuszczali się masowych mordów na Żydach. W powojennych konfliktach zamordowano ponad 100 tysięcy Żydów; szacuje się nawet, że zginęło ich 300 tysięcy, więc niektórzy historycy określają ówczesne pogromy jako preludium do Holokaustu.

W 1921 roku, kiedy rzeź dobiegła końca, w skład państwa polskiego weszły spore terytoria – w tym Galicja Wschodnia – na których większość stanowiły inne narodowości: Ukraińcy, Białorusini lub Litwini. Janina i jej matka, Tauba, osiadły we Lwowie. Janina stała się wzorową uczennicą tamtejszego gimnazjum, wykazując się niezwykłym intelektem, błyskotliwością i wybitnym talentem matematycznym. Była też bardzo ambitna i pragnęła zrobić karierę, w której mogłaby wykorzystywać swój potencjał intelektualny.

Dostała się na Uniwersytet Jana Kazimierza, gdzie studiowała pod kierunkiem dwóch wybitnych matematyków: Stefana Banacha i Hugona Steinhausa. Banach był pionierem analizy funkcjonalnej, ale to teoria prawdopodobieństwa Steinhausa i jego analityczny umysł szczególnie ją pociągały. Janina skończyła studia z tytułem magistra nauk ścisłych, który uprawniał ją do nauczania matematyki na poziomie szkoły średniej. Ale ona sięgała wyżej: zamierzała uzyskać doktorat i wykładać na uniwersytecie. W tamtych czasach matematyka nigdzie nie była dyscypliną przyjazną kobietom i w Polsce nie było inaczej. Przed drugą wojną światową tylko pięć kobiet zdobyło tu doktorat z matematyki, z czego we Lwowie zaledwie jedna. Szczególnie Steinhaus niechętnie spoglądał na kobiety mające najwyższe osiągnięcia w tej dyscyplinie.

Janina nie zamierzała pozwolić, by mizoginia stanęła jej na drodze do celu. Na Uniwersytecie Jana Kazimierza narodziła się słynna szkoła lwowsko-warszawska, założona przez charyzmatycznego filozofa Kazimierza Twardowskiego. Należeli do niej głównie filozofowie oraz matematycy, którzy postrzegali filozofię jako dziedzinę niezbędną do rozwijania rozumowania matematycznego. Naukowym gruntem, na którym spotykali się uczeni reprezentujący obie dziedziny, była logika. Twardowski przyjmował zarówno kobiety, jak i Żydów, więc Janina mogłaby dalej realizować się w matematyce, a zarazem uczestniczyć w pasjonujących badaniach i seminariach. Kiedy zapisała się na zajęcia Twardowskiego, ten z radością powitał ją w gronie swoich studentów.

W lutym 1928 roku Janina otrzymała doktorat z filozofii. W rozprawie zatytułowanej „Rozumowanie matematyczne i logika tradycyjna” wykazała, że zasady samej logiki tradycyjnej są niewystarczające do rozumowania matematycznego, które musi się opierać również na innych źródłach, szczególnie na wyobraźni i intuicji. W mrocznych czasach, które miały nadejść, Janina mogła zastosować logikę, twórcze innowacje i intuicyjny wgląd w ludzki charakter, by stawić opór wrogom swojego kraju i ratować życie jego obywateli.

Przed Janiną pojawiła się wspaniała okazja zdobycia uznania dla swojej pracy, gdy w maju 1928 roku założone we Lwowie Polskie Towarzystwo Filozoficzne zaprosiło ją do wygłoszenia wykładu. Była gorzko rozczarowana, gdy z powodu złego stanu zdrowia musiała go odwołać. Jesienią czuła się już na tyle dobrze, by wyjechać do Paryża na roczne studia na Sorbonie. Potem wróciła do Lwowa i zaczęła pracować jako nauczycielka matematyki.

Jakiś czas po powrocie przypadkowo spotkała Henry’ego (wtedy Henryka) Mehlberga, siedem miesięcy starszego od niej. W 1924 roku na Uniwersytecie Jana Kazimierza obronił pracę magisterską z filologii francuskiej, a w 1927 zrobił doktorat z filozofii. Potem spędził dwa lata na uczelniach w Austrii, Niemczech oraz na Sorbonie. W 1928 roku wrócił do Lwowa, ale nie mógł znaleźć pracy. Zaoferowano mu jedynie posadę nauczyciela języka francuskiego w prywatnej szkole w Lublinie, lecz uznał, że wynagrodzenie jest marne, a miasto w porównaniu ze Lwowem to „nudna dziura". Z pomocą Kazimierza Twardowskiego udało mu się znaleźć pracę nauczyciela języków obcych w Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankiwsk w Ukrainie).

Kiedy Henry ponownie spotkał Janinę, zobaczył, że poważna dwudziestojednolatka, którą poznał na ostatnim roku studiów, zmieniła się w czarującą, pełną życia i elegancką kobietę. Teraz nosiła imię Józefa, które brzmiało bardziej polsko i wyrafinowanie niż Pepi. Henry uznał, że jest bardzo ładna: filigranowa, szczupła, z niebieskozielonymi oczami i kunsztownie ułożonymi ciemnymi włosami okalającymi śliczną buzię. Podziwiał połączenie jej kobiecości z przenikliwą inteligencją. Henry bywał impulsywny i lubił dominować w dyskusjach intelektualnych, na co czasem narzekali jego koledzy, lecz Janina przerywała mu z łatwością albo broniła swojego zdania. Robiła to z tak delikatnym poczuciem humoru, że Henry nie czuł się urażony, kiedy się nie zgadzali, i nawet potrafił się przekonać do jej punktu widzenia. Janina, podobnie jak on, była biegła w różnych dziedzinach wykraczających poza jej zainteresowania naukowe. Najbardziej interesowały ją literatura europejska i historia, więc razem oddawali się długim i burzliwym dysputom. Oczarowany Henry szybko doszedł do wniosku, że znalazł intelektualną bratnią duszę, a Janina doceniła mężczyznę, który potrafił dojść do takiego wniosku.

W 1933 roku na Janinę spadło jakieś nieszczęście, przez które głęboko cierpiała na ciele i duszy. Nie wiadomo dokładnie, na czym polegało, ale prawdopodobnie chodziło o śmierć matki, która odeszła w tym właśnie roku. Henry wspierał ją w trudnych chwilach, a ich miłość stawała się coraz silniejsza. Pobrali się 6 sierpnia w rodzinnym mieście Henry’ego, Kopyczyńcach, a potem osiedlili w Stanisławowie. Henry miał nadzieję, że w nowym otoczeniu i pod jego troskliwą opieką Janina szybko dojdzie do zdrowia. Latem 1934 roku psychicznie czuła się na tyle dobrze, że mogła napisać artykuł na temat matematyki w pedagogice i dołączyć go do jednej z książek Twardowskiego, ale fizycznie nadal niedomagała.

W maju 1935 roku, ponownie korzystając z pomocy Twardowskiego, Henry zdołał ją umieścić w szpitalu we Lwowie. Po dwóch tygodniach zaczęła odzyskiwać zdrowie i siły.

Latem 1935 roku Janina i Henry mieli jeszcze jeden powód do radości: Henry otrzymał posadę nauczyciela we Lwowie, mogli więc wrócić do swojego ukochanego miasta. I znowu zawdzięczali to Twardowskiemu. Profesor poddał analizie krytycznej naukowe prace Henry’ego na temat filozofii nauki i dopilnował, by dowiedzieli się o nich członkowie szkoły lwowsko-warszawskiej. W 1934 roku Roman Ingarden – prezes Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie, były student Twardowskiego i wybitny uczony – zaprosił Henry’ego, by wygłosił wykład na temat swoich teorii. W następnym roku Henry opublikował (po francusku) pierwszy esej dotyczący kazualnej teorii czasu. Nawet ci, którzy ją zakwestionowali, dostrzegli błyskotliwość jego rozumowania. W rezultacie lwowskie grono uczonych zaakceptowało Henry’ego i pomogło mu znaleźć pracę w mieście, a Janina otrzymała posadę nauczycielki matematyki w szkole średniej dla dziewcząt.

Po przeprowadzce do Lwowa Janina i Henry usiedli przed obiektywem aparatu. Na zdjęciu ona wydaje się blada i szczupła, może z powodu długiej choroby, ale równocześnie promienieje indywidualnym wyczuciem stylu. Nie ma krótkich włosów ułożonych w fale, które wtedy były bardzo modne, ponieważ nigdy nie ścinała długich, gęstych loków spływających kaskadą aż do kolan. Ale w tamtym dniu upięła je w kok. Henry przyjął pozę poważnego naukowca, jego błękitne oczy spoglądają z głębokim zamyśleniem, a jasne, falujące włosy zaczesał do tyłu z wysokiego czoła, widać więc, że ich linia zaczyna się cofać.

Mehlbergowie wiedli we Lwowie wygodne życie. Oprócz wynagrodzeń nauczycielskich mieli dodatkowe dochody: Janina otrzymywała roczną pensję z majątku ojca, a Henry czerpał pewne dochody z gorzelni swojego ojca w Kopyńczycach. Wynajmowali czteropokojowe mieszkanie w modnej dzielnicy nieopodal uczelni i urządzili je zgodnie z wyczuciem elegancji Janiny.

Jednak atmosfera w mieście zmieniła się od ich studenckich czasów. Narodowościowe nadzieje i ideały Polaków z czasów walki o niepodległość zgasły i uległy podziałom w obliczu zmagań o samorządność. Po ponad stu latach należało zintegrować trzy regiony, które miały odmienne systemy prawne, społeczne, polityczne i ekonomiczne, a dodatkowo po siedmiu latach były zdewastowane przez wojnę; okazało się, że to trudny, bolesny proces prowadzący do kolejnych podziałów. Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku sytuacja gospodarcza zaczęła się w końcu poprawiać, ale wtedy nadszedł Wielki Kryzys i wywołał ogromne spustoszenie.

Jeszcze większy niepokój budziła polaryzacja polityczna, rządzenie krajem stawało się coraz trudniejsze. Polska po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku gwarantowała wszelkie prawa mniejszościom etnicznym, które stanowiły ponad 30 procent jej mieszkańców. Ale pojawiły się też odmienne wersje „przynależności” do narodu polskiego. Konserwatywne skrzydło Narodowej Demokracji uważało, że rdzenni Polacy powinni korzystać ze wszystkich przywilejów, pozostałe chrześcijańskie grupy etniczne mogą z nich korzystać tylko poprzez asymilację, a Żydzi muszą opuścić kraj. Temu poglądowi sprzeciwiał się Józef Piłsudski, bohater walki o niepodległość i socjalista, który utrzymywał, że wszyscy mieszkańcy niepodległego państwa polskiego powinni być jego pełnoprawnymi obywatelami. Zniechęcony pogarszającą się sytuacją polityczną i gospodarczą Piłsudski dokonał zamachu stanu i w 1926 roku przejął władzę, wprowadzając bezpartyjne rządy autorytarne.

Trudności gospodarcze spowodowane Wielkim Kryzysem wywołały wrogość na tle etnicznym i niepokoje społeczne. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) rozpętała kampanię przeciwko polskiemu „okupantowi”, Narodowa Demokracja zaś, zwłaszcza jej faszystowski odłam, zachęcała do bojkotu żydowskich przedsiębiorstw, a nawet do pogromów. Do najbardziej gwałtownych zajść antyżydowskich dochodziło w Galicji Wschodniej. W kwietniu 1937 roku w Żurawnie, z którego pochodziła Janina, sprawcy pogromów zdemolowali żydowskie sklepy i domy, a ich mieszkańców pobili. Na początku stycznia 1938 roku żydowscy studenci Uniwersytetu Jana Kazimierza zostali zmuszeni do zasiadania z tyłu sal wykładowych w ramach tak zwanego getta ławkowego; w wyniku tej dyskryminacji dochodziło do pobić, a nawet zabójstw.

Polskie władze reagowały na narastający ferment jeszcze większymi restrykcjami, zwłaszcza po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku. Przeciągnęły na swoją stronę również zwolenników Narodowej Demokracji, przyjmując jej retorykę, wypowiedziały traktat, który chronił prawa mniejszości etnicznych, wobec Ukraińców zastosowały odpowiedzialność zbiorową za ataki OUN-u i usiłowały skłonić do emigracji trzy miliony Żydów. Represje rządzących wobec mniejszości narodowych w połączeniu z przemocą na tle etnicznym, która była gorzką spuścizną po pierwszej wojnie światowej, podsycały nienawiść etniczną i mogły zostać łatwo wykorzystane przez wrogów Polski.

Jej najgroźniejszymi potencjalnymi wrogami byli dwaj najwięksi sąsiedzi: na zachodzie Niemcy, na wschodzie Związek Radziecki. Oba kraje dążyły do odzyskania terytoriów, które utraciły na rzecz Polski w wyniku traktatu pokojowego po pierwszej wojnie światowej. Pomimo usilnych starań Polski, która próbowała wybrać ścieżkę neutralności, jej relacje z oboma państwami stawały się coraz bardziej napięte, szczególnie po 1933 roku, gdy władzę w Niemczech przejął Adolf Hitler stojący na czele partii nazistowskiej.

W marcu 1938 roku Hitler rozpoczął ekspansję terytorialną, której pierwszym aktem była aneksja Austrii. Potem wymazał z mapy świata Czechosłowację: Czechy przyłączył do Rzeszy Niemieckiej, a ze Słowacji uczynił marionetkową Republikę Słowacką. W kwietniu 1939 roku nie było już żadnych wątpliwości, że następną ofiarą nazistowskich Niemiec będzie Polska. Wielka Brytania i Francja obiecały, że w przypadku ataku przyjdą Polsce z pomocą, i latem 1939 roku zaczęły dążyć do zawarcia sojuszu ze Związkiem Radzieckim, by powstrzymać niemiecką napaść. Polscy przywódcy sądzili, że nawet Hitler nie będzie aż tak głupi, by ryzykować wojnę na dwóch frontach i walczyć z trzema głównymi wrogami Niemiec z pierwszej wojny światowej.

Dwudziestego czwartego sierpnia świat obiegła szokująca wiadomość: Niemcy i Związek Radziecki, dotychczas zaprzysięgli wrogowie, podpisały pakt o nieagresji, który miał obowiązywać przez dziesięć lat. Po dwóch dniach oddziały niemieckie ruszyły w kierunku polskiej granicy.

A jednak Janina i Henry w 1939 roku mieli powody do zadowolenia; cieszyli się wysoką pozycją społeczną i z optymizmem patrzyli w przyszłość. Krąg lwowskich intelektualistów przyjął ich z otwartymi ramionami, oboje byli rozpoznawalnymi członkami szkoły lwowsko-warszawskiej, która stała się europejskim liderem w dziedzinie filozofii. Janina została przyjęta do Polskiego Towarzystwa Matematycznego i opublikowała analizę krytyczną w „The Journal of Symbolic Logic”. Henry zaczął pracować nad habilitacją, gdyż ten stopień kwalifikował do pracy nauczyciela akademickiego. Opublikował rozprawę naukową, która przyciągnęła uwagę i wzbudziła szacunek filozofów zarówno w Polsce, jak i za granicą, a potem systematycznie wygłaszał wykłady w Polskim Towarzystwie Filozoficznym i na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Występował również w audycjach radiowych, opowiadając o filozofii Kazimierza Twardowskiego. Janina co najmniej raz przyłączyła się do niego na antenie, by wziąć udział w dyskusji na temat względności prawdy.

Henry i Janina mieli duże grono przyjaciół, zarówno Żydów, jak i nie-Żydów, którzy podziwiali ich błyskotliwość, cieszyli się ich serdecznością i dobrocią. Szczególnie Janina, która była wielkoduszna i empatyczna, łatwo nawiązywała znajomości z ludźmi z różnych środowisk.

Nic nie przygotowało ich na to, co miało nadejść.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Fałszywa hrabina. Publikację kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Fałszywa hrabina
Joanna Śliwa0
Okładka książki - Fałszywa hrabina

Opowieść o Żydówce, która podczas Zagłady uratowała tysiące Polaków. Zdumiewająca historia Józefy Janiny Mehlberg, żydowskiej matematyczki, która udając...

Wydawnictwo