Tylko prawda Cię uratuje. „Dotrzeć do prawdy" Tomasza Wandzla

Data: 2026-01-26 11:44:32 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 5 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

W czerwcu 2015 roku, podczas remontu jednego z przedwojennych wrocławskich budynków zostaje odnaleziony szkielet mężczyzny. Początkowo policja uważa, że są to szczątki z czasów II wojny światowej. Jednak patolog badający kości wysuwa teorię, iż są one znacznie młodsze. Wkrótce na miejscu znalezienia szkieletu zostaje odkryta torba, której zawartość potwierdza przypuszczenia patologa, a dodatkowo umożliwia identyfikację zmarłego. Komisarz Andrzej Papaj prowadzący sprawę staje przed niezwykle trudnym zadaniem – musi ustalić, kto i dlaczego w sierpniu 1985 roku, zamordował i zakopał Mieczysława Sobótkę, kaprala Milicji Obywatelskiej. Tylko czy po tylu latach uda się dotrzeć do prawdy?

Dotrzeć do prawdy Tomasza Wandzla grafika promująca książkę

Do przeczytania powieści Dotrzeć do prawdy Tomasza Wandzla zaprasza Wydawnictwo Lind&CO. Dziś na naszych łamach prezentujemy premierowy fragment książki Dotrzeć do prawdy:

Komisarz Andrzej Papaj był tego ranka w wyjątkowo dobrym humorze. Po pierwsze za kilka dni wybierał się na urlop, który planował od kilku miesięcy. Po drugie jego współpracownicy byli poza komendą, więc bez przeszkód mógł przeglądać serwis randkowy, szukając kobiet zdecydowanych na kilka niezobowiązujących chwil przyjemności i zapomnienia. Szczególnie interesowały go dziewczyny, które dopiero co założyły konto. Takie można było poderwać najszybciej, na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Oczywiście należało się postarać, bo większość użytkowniczek serwisu nie reagowała na banalne zaczepki w stylu „cześć, co słychać". Były one oklepane, a szansa, że któraś z kobiet postanowi jednak na taką zaczepkę odpowiedzieć znikoma. Dwa lata randkowania przez internet, kilka przeczytanych poradników o uwodzeniu oraz dziesiątki spotkań z różnymi przedstawicielkami płci pięknej, nauczyły Papaja sprawdzonych sposobów na skuteczne zwrócenie na siebie uwagi. Oczywiście nie każde z tych spotkań kończyło się w jego lub jej łóżku. Jednak dla Papaja nie to było najważniejsze. Kręciło go podrywanie samo w sobie, a końcowy efekt był jedynie wisienką na torcie. Rzecz jasna przestrzegał kilku zasad. Po pierwsze nigdy nie próbował podrywać koleżanek z komendy. Papaj, podobnie jak jego szef, który nie tolerował flirtowania na służbie też uważał, że romanse w pracy nie wróżą niczego dobrego. Po drugie nie zaczepiał dziewczyn mających mniej niż dwadzieścia lat. Z doświadczenia wiedział, że świadomość własnego ciała i swoich potrzeb, mimo całej tej feministycznej gadaninie o wyzwoleniu, jest u młodych kobiet słabo rozwinięta. Andrzej nie zamierzał grać roli nauczyciela. Co prawda kilka razy próbował, ale jak się okazało był kiepskim pedagogiem. Właśnie dlatego bardziej zadowalała go relacja partnerska, a ta najlepiej wychodziła z kobietami przed i po trzydziestce. One prawie nigdy nie kryły, ani nie wstydziły się własnych potrzeb. Wiedziały czego chcą i potrafiły to odpowiednio komunikować. Papaj był już na tyle doświadczony, aby właściwie interpretować wysyłane sygnały. Wiedział która z kobiet chce umówić się wyłącznie na drinka, a która ma ochotę na seks. Ta umiejętność pozwalała uniknąć wielu nieporozumień. Gdy na ekranie wyświetlił się profil Edyty lat 34, Andrzej przez dłuższą chwilę zatrzymał spojrzenie na jej zdjęciu. Kobieta wyglądała bardzo atrakcyjnie. Pociągła twarz o dużych intensywnie niebieskich oczach przykuwała uwagę. Właścicielka tego nietuzinkowego spojrzenia patrzyła w obiektyw odważnie, dla niektórych może nawet wyniośle, ale Papaj dostrzegł w jej wzroku jakąś ledwie widoczną zalotność, i nawet ostry makijaż, których raczej nie lubił, tym razem mu nie przeszkadzał. Zdjęcie musiało zostać zrobione gdzieś na Wrocławskim rynku, bo w tle widać było fragment ratusza. Po chwili namysłu postanowił do niej zagadać.

– Cześć, masz super fotki, przyciągają uwagę – napisał, a widząc, że dziewczyna jest online, uznał, że poczeka na odpowiedź kilka minut, a jeśli jej nie otrzyma, spróbuje uderzyć do kogoś innego. Każdego dnia na portalu pojawiało się kilkaset nowych kont, zakładanych przez kobiety, z czego przynajmniej kilkanaście należało do pań mieszkających we Wrocławiu lub jego okolicach, więc było z czego wybierać. Czekając, aż Edyta odpisze, Papaj wyciągnął z plecaka drugie śniadanie. Choć kilkanaście metrów dalej znajdowała się kuchnia, to mało kto z pracowników komendy spożywał w niej posiłki. Pomieszczenie traktowano wyłącznie jako miejsce, gdzie przychodziło się po gorącą wodę na herbatę lub kawę. Działo się tak z powodu jego rozmiarów. Już trzy osoby sprawiały, że zaczynało być tłoczno. Komisarz poprawił się na fotelu i krytycznym wzrokiem obrzucił zawartość lunch boxa. To, co znajdowało się w środku, można było nazwać typowo kawalerskim posiłkiem. Choć w jego przypadku odpowiedniejszą nazwą było śniadanie rozwodnika. Składało się z trzech prawdziwych kabanosów, o których autentyczności mogła świadczyć choćby cena, pełnoziarnistej bułki, i kilku pomidorów koktajlowych. Z pewną zazdrością obserwował, jak dwójka jego biurowych kolegów otwierała swoje lunch boxy. Zapach pierogów, ryby po grecku, czy sałatki powodował, że nagle musiał wyjść z pokoju, by załatwić coś pilnego.

– Stary, ożeń się, to też będziesz miał takie żarełko – kusił komisarz Paweł Polak.

– Właśnie poderwij jakąś wolną gospodynię. Przecież jak mówi przysłowie do trzech razy sztuka – wtórował podkomisarz Tomasz Lipiński.

– Wiecie co, jak komuś dwa razy drzwi przycięły palce, to trzeci raz nie powinien wkładać między nie łapy – oznajmił filozoficznie Papaj. Przeżuwając kabanosa i bułkę, uznał, że jego śniadanie daje mu przynajmniej prawdziwą satysfakcję. W przeciwieństwie do kolegów przygotował je sam i nie wyręczał się innymi. 

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Dotrzeć do prawdy
Tomasz Wandzel 0
Okładka książki - Dotrzeć do prawdy

W czerwcu 2015 roku, podczas remontu jednego z przedwojennych wrocławskich budynków zostaje odnaleziony szkielet mężczyzny. Początkowo policja uważa, że...